Świat dziecka

Dlaczego dziecko nie śpi, wybudza się z wrzaskiem i jak to szaleństwo powstrzymać.

“Ile śpią wasze dzieci?”, “Co zrobić, żeby moje dziecko spało?”, “Kiedy dziecko zaczyna przesypiać całą noc?” – to są pytania, które jak burza przewalają się przez fora i media społecznościowe, pytania, które będą zadawane nawet, gdy świat się skończy. Oczywiście swego czasu należałam do tych matek, które przeczesywały internety i przepytywały koleżanki, aby znaleźć satysfakcjonującą i pocieszającą odpowiedź.

No więc, ile powinno spać dziecko? Na stronie parenting.pl znajdziecie takie oto informacje:

  • miesięczne dziecko przesypia aż 16-20 godzin na dobę – to około 8 godzin w dzień i 8 godzin w nocy;
  • dziecko w wieku trzech miesięcy w nocy przesypia około 10 godzin, a w dzień około 5, co w sumie oznacza tylko godzinę mniej na dobę;
  • półroczne dziecko śpi godzinę dłużej w nocy, a dwie godziny mniej w dzień, co w sumie daje 14 godzin na dobę;
  • do wieku 9. miesięcy maluch śpi mniej więcej tyle samo, ile półroczne dziecko;
  • roczny maluch może spać około 12 godzin w nocy i 2 godzin w dzień – sen powinien nadchodzić już głównie nocą.

Są to oczywiście bardzo orientacyjne dane, których ofiarą padłam i ja. Odpowiedź prawidłowa i uniwersalna dla wszystkich dzieci brzmi: dzieci śpią tyle, ile potrzebują i rodzice mają na to jedynie niewielki wpływ. Najczęstszym problemem dla młodych mam jest niezrozumiała i niezwykła wręcz zdolność niemowląt do niespania w ogóle. Po pierwsze, wszystkie martwimy się, że dziecko za mało śpi, w związku z czym nie regeneruje się wystarczająco, po drugie, rodzice w końcu również chcieliby się wyspać, a nie tylko lulać i lulać, aż ręce mdleją. Moja córka, gdy byłam z nią jeszcze w szpitalu, była takim właśnie dzieckiem. Ja, uzbrojona w wiedzę z portalu rodzicielskiego, kalkulowałam sobie tak: pokarmię trochę, mała uśnie, pośpię ze 2-3 godzinki razem z nią i tak będziemy sobie drzemać i jeść na zmianę. Mrzonka i naiwność. Jak sobie to przypominam to mnie pusty śmiech ogarnia. Córka (użyję tutaj często powtarzanego sformułowania) albo „wisiała na cycu”, albo darła dziób. I tak całą dobę. Myślałam, że zwariuję. Pomyślałam sobie, że albo uciekam ze szpitala bez niej, albo ze szpitala się nie ruszam. Jak ja w domu będę funkcjonować? Kiedy mam iść na siku, kiedy mam włosy umyć, nie mówiąc już o gotowaniu, czy praniu? Nachodziły mnie czarne myśli. Chciałam córkę włożyć z powrotem do brzucha. Niekoniecznie mojego. W szpitalu na szczęście były super położne, które zawsze potrafiły coś doradzić i życiowo podejść do sprawy. Przez ich ręce przeszły tysiące dzieci, więc im ufałam. Tak więc, z dzieckiem na cycu konsekwentnie wiszącym, pytam: „Jak to w końcu jest? Ona powinna spać 18 godzin na dobę, a odkąd żyje, przespała ledwo co?” Pani położna tak patrzy, uśmiecha się i mówi: „Przecież ona śpi. One tak właśnie śpią”. No tak – wisząc na cycu… Tym chytrym sposobem uzbiera im się te 18 godzin snu. Nawet, jak na chwilę otworzą oczy, to nie dlatego, że nie śpią. Przyglądam się, faktycznie. Mała udaje, że ssie, coś tam ciamka, ale to zupełnie nieświadomie i chyba śpi. Moim zadaniem w tej sytuacji jest jedynie nie spać, nie upuścić jej na podłogę i zmieniać cyc. Ssanie służy nie tylko zaspokajaniu głodu. Ssanie jest też sposobem na przytulenie się do mamy. Dlatego te potwory tak chętnie wiszą i nie chcą się oderwać.
To mnie oczywiście bardziej, niż nie pocieszyło. Pocieszyło mnie to, że po kilkunastu dniach noworodki zaczynają orientować się, kiedy jest dzień, a kiedy noc i trzeba spać bardziej na poważnie. Trzeba mu tylko w tym pomóc. Poczytałam, przepytałam lekarzy i położne i w sumie sprawdziło mi się kilka sposobów na w miarę spokojną noc („spokojną” według standardów rodzicielskich).

Śpiworek sprawdził się znakomicie jako sposób na rozkopywanie się w czasie snu.

Jak pomóc dziecku zasnąć i przespać noc?

1. Lulanie.
„Nie lulaj, bo przyzwyczaisz i się nigdy nie uwolnisz”. Jedna z prawd. Też słyszałam i w szpitalu pytałam. Poszłam za radą położnej i do tej pory myślę, że słusznie. Niemowlęta do ok. 3 m-ca życia nie są jeszcze takie cwane, żeby tresować rodziców (starsze oczywiście są już odpowiednio sprytne). To jest okres, kiedy są zestresowane i niepewne, bo dopiero co wyszły z bezpiecznego brzucha mamy. Potrzebują bliskości mamy  (niemowlęta poznają świat głównie przez dotyk) i poczucia bezpieczeństwa. Wszystko jest dla nich nowe i raczej „gorsze” niż przed urodzeniem. Czują głód, pragnienie, ktoś je ciągle bierze, szarpie, przebiera, pielucha uwiera, jest jasno, hałas. Nawet dorosły człowiek potrzebuje czasu i wsparcia, aby przyzwyczaić się do zmian. To cóż dopiero taki maluszek? Dlatego lulałam, śpiewałam, głaskałam, całowałam, karmiłam. Brałam na ręce od razu, jak córeczka zaczynała płakać. Dziecko, które ma poczucie bezpieczeństwa nie boi się zasypiać, bo wie, że w razie draki (głód, kupa) mama przyjdzie i pomoże.

2. Odpowiednia stylizacja do spania.
Pierwszy miesiąc ciasno owijałam córeczkę w kocyk. Rączki wzdłuż tułowia (za radą położnych). Taki kokon daje noworodkowi poczucie bezpieczeństwa. Przyzwyczajony do brzuchowej ciasnoty nadal łudzi się, że się jeszcze nie urodził. Później mój maluszek spał w śpiworku. Wspaniała rzecz! Nie odkryje się, nie zakryje, nie zaplącze. Śpiworki były u nas jakieś półtora roku.

3. Miejsce do spania.
U nas od początku było to własne łóżeczko. Po pierwsze, chciałam mieć własną przestrzeń. Dziecko plus jego rzeczy i tak opanowało nasz dom, dlatego dla higieny umysłu (o tym, jak nie zwariować w roli mamy pisałam tutaj) postanowiłam trzymać małą z dala chociaż od sypialni. Wolałam wstawać milion razy w środku nocy, niż uważać na śpiące w moim łóżku niemowlę. Tym bardziej, że do łóżka włażą nasze psiaki i kot, zrzucanie ich w półśnie nic nie daje, gramolą się z powrotem, a szkoda byłoby przez pomyłkę wyrzucić z łóżka noworodka. Po drugie, córeczka przyzwyczajona jest, że ma własne miejsce do spania. Nigdy się do nas nie pcha, nie chce z nami spać, woli u siebie. Na ryki i krzyki i tak przybiegamy, więc nie boi się porzucenia. Na wyjazdach (czego się obawiałam) też nie ma problemu. Po prostu poza domem panują inne zasady i jej to nawet pasuje.

4. Otoczenie dziecka w czasie snu.
Podczas dziennych drzemek córeczka spała z swoim pokoju, drzwi przymknięte, ale w domu nie zachowywałam się jakoś szczególnie cicho. Toczyło się normalne domowe życie, początkowo nawet nie zasłaniałam okien w jej pokoju. Chciałam przyzwyczajać dziecko do tego, że dzień i noc się różnią. W nocy jest ciemno i cicho, w dzień coś się dzieje. Ponadto nie chciałam, żeby dziecko przyzwyczajone do nienaturalnej ciszy, wybudzało się przy każdym miauknięciu kota. Córka spała nawet przy włączonym odkurzaczu (oczywiście nie odkurzałam jej koło nosa). Sprawdza się to do tej pory. Nawet hałaśliwi goście i psy ganiające po domu nie są w stanie wybudzić mojej córki ze snu.

5. Spokój i cisza przy nocnym wstawaniu.
Gdy wstawałam do karmienia, starałam się dziecka nie nakręcać bardziej, niż było. Mleczko, szybkie przewijanie, mówienie szeptem, buziak. Żadnych rozmów z dzieckiem, nie wybudzam. To się sprawdza do tej pory, córka ma 2,5 roku. Jak się wybudzi z płaczem, mniej lub bardziej przytomna, nie zagaduję, nie śpiewam, nie wyciągam z łóżeczka. Głaskam, cicho uspokajam. To zazwyczaj działa. Zazwyczaj śpi też z jakimiś miśkami, lubi je przytulać przez sen.

6. Przyzwyczajanie do samodzielnego zasypiania.
Kiedy maluch skończy kilka tygodni, warto powoli uczyć go samodzielności. Przede wszystkim musi być przyzwyczajony do sytuacji, że gdy w pobliżu nie ma mamy, nic złego się nie dzieje. Dlatego warto pozwolić dziecku pobyć samemu tylko ze sobą, najpierw krótko, z czasem coraz dłużej. Niech sobie poleży w łóżeczku, popatrzy na karuzelkę nad łóżeczkiem. Niech się pobawi paluszkami. Dziecka nie trzeba nieustannie stymulować i zapewniać mu zabaw i rozrywek. Dziecko też potrzebuje świętego spokoju. Moja córka nie lubiła zostawać sama, darła się od razu, jak tylko znikałam jej z pola widzenia. Ale przeczekiwałam to darcie, nie biegłam do niej od razu na złamanie karku. Myłam włosy, wyczesywałam psu rzepy z brzucha, robiłam coś co musiałam zrobić. Czasem płacz ustawał, czasem nie bardzo, ale byłam konsekwentna. W końcu przychodziłam do niej i robiła się cisza. Myślę, że to pomagało jej samodzielnie zasypiać, gdy wybudzała się w nocy. Wtedy też ją przeczekiwałam. Zazwyczaj pokwękała i usypiała. Ale oczywiście do tej pory zdarza się, że trzeba się z łóżka ruszyć i pójść do dziecka. Teraz bierze się na sposób, jak widzi, że pomimo kwękania i nawoływania nikomu nie chce się do niej przyjść, woła, że chce pić. Co, wody dziecku nie dam? Małpiszon wie, że dam. Przy dawaniu wody stosuję punkt 5. Nie gadam, o nic nie pytam. Małpiszon pije wodę, odwraca się na bok i zasypia, a ja bez słowa wychodzę z pokoju.
W wieku 3 miesięcy w ogóle już nie kołysałam dziecka do snu. Karmiłam i odkładałam do łóżeczka. Córka mnie tego nauczyła jednej nocy. Lulałam i lulałam jakieś 2 godziny bez wytchnienia, zasypiałam na stojąco, a ona – oczy ciągle otwarte i się śmieje. Nerw mnie brał, jak nie wiem. W końcu straciłam cierpliwość i po prostu włożyłam ją do łóżeczka wymawiając zaklęcie: „A daj mi ty święty spokój”. Córka się posłuchała i dała mi święty spokój. Zamknęła oczy i usnęła. Miała chyba nadmiar bodźców: mama przed oczami, kołysanie itd. Od tamtej pory dostawała na noc mleko, buziaka, głaskanie po główce i spać. Do łóżeczka bez lulania.

7. Wyciszanie przed snem i wieczorne rytuały.
Wieczór u nas wygląda tak: lekka kolacja, jak się zapiera, że nie jest głodna, to nie wciskam. Nie to nie. Już przestałam się bać, że obudzi ją straszny głód. Żadnych bajek, tabletów. Siku na nocniku, jak się da namówić. Piżamka, mycie zębów, kompletowanie zabawek do łóżeczka. Buziak dla taty, gaszenie świateł w całym domu, jej obsesja, bo wciskamy jej kity, że wszyscy idziemy spać, więc musi pogasić. Przed snem jeszcze coś pośpiewam, przez półtora roku było trzymanie Kasi za rączkę (tylko tak zasypiała), teraz jeszcze na chwilę wstaje na potrzymanie na rączkach, później zasypia. Usypianie trwa jakie 30-40 minut. Jest to nasz wspólny czas, okazja do rozmów i bycia razem. Za każdym razem mam nadzieję, że nie trzeba będzie być razem również w środku nocy. Zazwyczaj się udaje, mała coraz częściej przesypia noc bez pobudek.

8. Stałe pory usypiania.
Dałam się nabrać na swój własny pomysł, że jak dziecko wieczorem dłużej przetrzymam, to mi szybciej uśnie i będzie lepiej i dłużej spało. Tym sposobem chciałam sobie wygospodarować polegiwanie w sobotni poranek. Było niestety tylko gorzej. Córka była zmęczona, nie dała się przebrać, ryczała i wrzeszczała, wszystko było źle. A jak się uparła, żeby wstać o szóstej, to i tak wstała o szóstej. Odpuściłam z przetrzymywaniem. Kładziemy się około dwudziestej lub parę minut po. Mała śpi do siódmej zazwyczaj.

Niestety, jak każda mama, przechodziłam też czas nocnych horrorów, niespania, wrzasków, płaczu i nawoływań. Czasem trwało to tygodniami, czasem tylko kilka dni z rzędu. Rozpaczliwie szukałam ratunku w sieci i u pediatry w czasie wizyt szczepiennych. Zdobytą wiedzą chciałabym się podzielić.

No więc, dlaczego dziecko nie chce spać? Przyczyn jest wiele, większość przypadków pozostanie w sferze tajemnicy.

1. Najczęstsze u niemowląt: kolki, ząbkowanie, brak bliskości mamy, głód, pełna pielucha, za zimno, za ciepło, za luźno (już pisałam, ciasno owijać), brak umiejętności samodzielnego zasypiania.

2. Dziecko jest wypoczęte, lub zbyt zmęczone, żeby spać.
Moja siostra po pracy (którą z chytrości baby z Radomia kończyła o północy, bo brała wszystkie możliwe zmiany, żeby zarobić miliony), marzyła tylko o tym, by wreszcie się położyć, bo była styrana, jak koń po westernie. Jak się położyła, to do rana nie mogła usnąć. Kręciła się poirytowana, po czym wstawała niewyspana i zmęczona. Młodsi i mniej pazerni od niej mają tak samo.

3. Skoki rozwojowe i przerabianie dziennych wrażeń.
Tego doświadczyłam na własnej skórze. O ile skoki rozwojowe przeszły mi koło nosa, jakoś ich nie zauważałam, o tyle wrażeń miałam aż nadto. I dziennych i nocnych (tutaj więcej o tym). Zaczęło się, gdy córka miała 10 miesięcy i poszła do żłobka. W żłobku było super, ale odchorowałyśmy to obie prawie dwumiesięczną nocną gehenną. Były to: budzenie się co pół godziny z krzykiem, próba wyjęcia dziecka z łóżeczka i uspokojenia (było tylko gorzej, chciała mi odgryźć głowę), jak się już udało, spała tylko na rękach. Próba odłożenia małej do łóżeczka skutkowała histerią. Ponad półtora miesiąca siedziałam całe noce z dzieckiem na rękach. Nawet, jak skończył mi się macierzyński i rano ubierałam się do pracy. Wstawać już nie musiałam, bo się nie zdążyłam położyć.
Układ nerwowy dziecka musi wszystkie wrażenia, przeżycia i nabyte umiejętności przerobić w czasie snu. Nawet kilka dni spędzone u mojej mamy i nauczenie się liczenia do dziesięciu skutkowały kilkudniowymi nocnymi awanturami. U młodszych dzieci taki efekt może wywołać nawet pies, który przestraszył dziecko na spacerze, wizyta dziadków, brzydkiej cioci, uderzenie się drewnianą łyżką w głowę, nabycie umiejętności gryzienia i połykania chrupek, nauczenie się nowych głosek. Mózg dziecka musi sobie to nocą przeanalizować i poukładać. Każdy taki epizod w życiu malucha to rewolucja w jego głowie. Takie rewolucje trzeba przetrwać niestety.
Rada na przetrwanie: zmieniajcie się w czasie nocnego lulania waszego małego awanturnika. Wielogodzinne noszenie na rękach powoduje zmęczenie, irytację, zniecierpliwienie, które dziecko jakimś cudem wyczuwa i też staje się bardziej jeszcze pobudzone. Czy to kwestia innego brzmienia głosu, innego rytmu lulania, nie wiem, możliwe, że tak. Gdy tak godzinę czy dwie lulałam córkę, uciszałam, a ona dalej płakała, przychodził mąż i brał ją na ręce. Prawie od razu płacz się kończył. Działało to w obie strony oczywiście. Nowy lulający, jeszcze nie znerwicowany, działa na dziecko uspokajająco. Temat ten obgadałyśmy z koleżanką, potwierdza skuteczność metody.

4. Nocne lęki.
Ten problem dotyka najczęściej dzieci w wieku 3-7 lat. Dziecko budzi się nagle z krzykiem, szybkim biciem serca, z problemami z oddechem, gwałtownie siada na łóżku. Nie jest świadome, że się obudziło. Może to trwać od 5 do nawet 30 minut. Związane jest to najczęściej z jakimś stresem w życiu dziecka (pojawienie się młodszego rodzeństwa, przeprowadzka, nowe przedszkole itp.). Dotyczy to zazwyczaj dzieci o introwertycznym charakterze, które niechętnie mówią o swoich emocjach, czy obawach. Ponieważ dziecko nie budzi całkowicie i jest poza zasięgiem naszego głosu, nie powinno się go wybudzać, a jedynie czuwać, głaskać i tulić. Należy w takim przypadku przeanalizować, co stresującego dzieję się w życiu dziecka i próbować temu zaradzić, wyciszać i uspokajać dziecko oraz budować jego poczucie bezpieczeństwa. Gdy nie pomagają działania rodziców, należy skonsultować się ze specjalistą.

5. Bezdech senny.
Występuje u 3% dzieci i spowodowane jest powiększeniem migdałków, które blokuje przepływ powietrza. Dziecko wybudza się i poirytowane nie może usnąć. Rozwiązaniem jest wycięcie migdałków.

6. Schorzenia neurologiczne.
Jeśli takie podejrzewamy, idziemy z dzieckiem do specjalisty, który zaleci odpowiednią terapię.

Jako matka 2,5 letniej dziewczynki zaczynam już przesypiać całą noc bez pobudki. Nie tak dawno jeszcze nieraz kiwałam się nieprzytomna przy biurowym komputerze po nocnych harcach mojego dziecka. Dziecko wstawało rano mniej lub bardziej niewyspane, miało jednak zagwarantowane dowolną ilość snu w żłobku, żeby odespać. Mój szef niestety wymaga aktywności w pracy i to wszystko wydawało mi się niesprawiedliwe i okrutne. Taki niestety jest los mam.

Na koniec już: co mi pomogło najbardziej? To, co mi zawsze pomaga: zrozumienie i wczucie się w sytuację mojego dziecka. Ono samo chciałoby przecież spokojnie spać. Moje dziecko ma tylko mnie i tylko ja mogę mu pomóc. Mogę przytulić zawsze, kiedy tego potrzebuje. Kiedy, jak nie teraz? Jeszcze przyjdzie czas, że moja córeczka, już jako nastoletnia panna, będzie spała spokojnie całą noc i wstawała w południe. Wcale tak na to znowu nie czekam.

 

Serdecznie pozdrawiam wszystkich rodziców na nocnych zmianach!

Please follow and like us:
FACEBOOK
FACEBOOK
Instagram

12 komentarzy

  • Paulina

    No u mnie nie było tak kolorowo. Maleńka od poczatku miała niespokojny sen w dodatku był bardzo krótki. Nie wiedziałam zbytnio co sie dzieje, czy tak ma byc czy nie. Wiec w sumie na pierwszej kontroli w szpitalu medicover poprosiłam położną o konsultację snu, żeby i siebie uspokoić a przede wszystkim dac maleńkiej to na co zasługuje. Przeciez to nasz skarb – tak długo wyczekiwany… nie moglam zniesc mysli, ze coś moze być nie tak jak bym dla niej chciała. Okazało się ze maleńka po prostu potrzebowała mnie non stop ;p Mnie albo męża. Musiała czuc sie bezpiecznie. Z czasem oczywiscie jej przeszlo, ale na poczatku czuwanie bylo niezbedne dla spokoju całej naszej trójki

  • Aleksandra NS Blog

    Dzieci są różne. Mój ma 18 miesięcy i choć moim marzeniem jest by przespał całą noc, to nigdy nie jest mi to dane. Za każdym razem usypianie go to koszmar. Wypróbowałam wszystkie metody już. Za każdym razem jest płacz i jęki. A w nocy potrafi się budzić po 10 razy i cholera wie czemu. Dziad jakich mało. Zdecydowanie temat snu dziecka jest dla mnie trudny.

  • Sick-nature

    Idealnie trafiony artykuł. Od tego powinno się zaczynać na szkołach rodzenia, na których jest pełno zbędnych informacji. Mam 3-miesiecznego syna i co prawda jeszcze pewnie niewiele wiem o życiu ale czytając to mam wrażenie że przeszła Pani wszystko to co ja z moim małym kochanym terrorystą przez ostatnie 3 miesiące.

  • Klaudia Ja Zwykła Matkaa

    Mam dwóch urwisów i każdy spał inaczej. Zgadzam się że jest to zmora matek. Też się zastanawiałam czy nie za mało? Ignaś ma już 3 latka i przesypia całe noce. Czasem mu się coś śni i wtedy się przebudza. Co do tych rad to , tuliłam, nosiłam, pieściłam i mam szczęśliwe, cudowne dzieciaki. Nie dajmy się zwariować.

  • Dzieciaki z potencjałem

    Mój średni syn ma takie lęki nocne. Wygląda to dokładnie ta jak opisałaś – budzi się zlany potem,z krzykiem czy płaczem a w zasadzie nie budzi tylko siedzi otępiały na łóżku i nic do niego nie dociera. Zdarza się to raz na dwa miesiące, zawsze o tej samej porze, jakieś 2h po zaśnięciu. Niestety nadal nie mogę znaleźć przyczyny…

    • Szczęśliwa Siódemka

      Trafiłaś na bardzo mądre położne 🙂 Podoba mi się Twoje podejście, zwłaszcza to, że podeszłaś że zrozumieniem do potrzeb dziecka. U mnie jakoś tak wyszło, że obaj chłopcy od początku bardzo dobrze spali w nocy. To, co najbardziej utrudnia mi życie, to nieregularność drzemek w ciągu dnia. Tak naprawdę nigdy nie wiem, kiedy mogę się ich spodziewać 😀 Ale nie przeszkadza mi to jakoś szczególnie.

  • Aleksandra Załęska

    Mój syn jest z tych co mało śpią. Jak był malutki nie spał w dzień i budził się w nocy 2-3 razy. Było ciężko. Teraz też ma problem z zasypianiem, ale jak już zaśnie to śpi nieprzerwanie 😉 u nas pomaga wybieganie przed snem 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *