• Na luzie

    Pieczone warzywa do obiadu lub zamiast obiadu. Normalnie szok!

    Ziemniaczek, mięsko i warzywko to taki zwyczajny polski klasyk. Dieta ma być zbilansowana, a potrawy mają się uzupełniać. Chociaż nie brakuje głosów, że nie wolno łączyć tego z tamtym, pomidora z ogórkiem, mięsa z ziemniakiem, bo można dostać świerzba, krostek, depresji, zaparć i umrzeć, albo prawie umrzeć. Brutalna prawda o jedzeniu jest taka, że jeść trzeba codziennie, a przynajmniej co drugi dzień i najlepiej jeszcze, żeby smakowało. Mojemu mężowi ten zestaw ziemniaczek – mięsko – warzywko zawsze smakuje, o ile mięsko nie jest gumiastą zelówą. Zdarza się coraz rzadziej. Chociaż przyznaję, że mój najsłabszy punkt to surówki. Niby prosta rzecz, ale szukam po całym świecie tarki, która za mnie zetrze…

  • murzynek z powidłami
    Na luzie

    Tradycyjny murzynek z powidłami. Wilgotny i mooocno kakaowy.

    Pod względem zamiłowania do ciast, jesteśmy z mężem mocno niedobrana parą. Ja uwielbiam wilgotne ciasta tortowe, z nie za słodką masą, ten znowu lubi zwykłe krojone jak kanapki placki. „Żeby się do pracy dało wziąć” – słyszę. Jak tam biorę wszystkie, jak leci, tortowe też się nadają, nawet bardziej, bo można je jeść i jeść i o pracy zapomnieć. Takim ulubionym, najulubieńszym jego ciastem jest murzynek. Nie jakieś murzynkopodobne ciasta, tylko ten „oryginalny”, tradycyjny. To nie mogą być kakaowe biszkopty (zaliczyłam kilka takich, różnica jest ogromna). Klasyczny murzynek w starym wydaniu jest intensywnie kakaowy i wilgotny nawet na drugi dzień. Dłużej u nas nie leży zresztą. Z chęcią dzielę się…

  • szybkie ciasto ze śliwkami
    Na luzie

    Szybkie ciasto ze śliwkami. Kto nie upiecze, będzie żałował.

    To będzie chyba najkrótszy z moich postów, jako, że tytuł zobowiązuje. Zawsze staram się korzystać z sezonowych owoców i opycham się nimi do upadłego wiedząc, że na kolejne świeżaki trzeba poczekać cały rok. Truskawkowy obiad to koniecznie makaronik, bita śmietana i truskaweczki (sama niezdrowizna, najlepiej co drugi dzień), maliny wsuwam na żywca prosto z krzaka, agrest również, a ze śliwek robię placek. W tym roku bida w ogrodzie z powodu suszy. Pomidory ledwie mi zipią na krzakach, a śliwki zeżarły osy, zanim owoce jeszcze dojrzały. Postanowiłam ratować to co zostało. Mam fajną węgierkę, która rodzi pyszne owoce, idealne do ciasta. Do tej pory robiłam pod śliwki tylko kruche ciasto, bo…

  • Na luzie

    Nienawidzę gotować, a w domu wszyscy głodni. I wtedy z pomocą przychodzą weki!

    Problem wielu mam: nie mają czasu, nienawidzą gotowania, a zjeść trzeba. Głodny ojciec, głodna matka, dzieci nigdy nie głodne. Te żyją samą chęcią życia. Ale nawet takie dzieci trzeba próbować karmić, choćby po to, żeby mieć podkładkę dla opieki społecznej, że się próbowało. Przy wyjątkowo chudych dzieciach, które na podwórku zwracają na siebie uwagę swoją chudością (taka była do niedawna moja córka), warto robić też dokumentację fotograficzną z prób dostarczenia pokarmu do dziecięcej buzi. Ale jak tu gotować, jak kuchnia odstrasza, gary złowrogo wyglądają z szafek, a mąż mdleje z wycieńczenia? Możliwości pozyskania posiłku jest kilka: Catering (na stałe może być drogo) Mamusia (zależy czyja, czy twoja, czy jego) Gotowce…

  • Na luzie

    Niech się babcia schowa ze swoim sernikiem, mam tu coś lepszego!

    Jakiś czas temu moja koleżanka przyniosła do pracy sernik. Sernik został pożarty w sekundę, ja również miałam to szczęście znaleźć się w grupie pożerających. Serniki uwielbiam ponad wszystko. A ten smakował obłędnie. Mięciutki, naponczowany biszkopcik plus mięciutki wilgotny ser o konsystencji pianki. Orzeźwiający, nie mulący, najlepszy, jaki jadłam ever. Ciacho owo to jej autorski przepis. Muszę dodać, że Mariola jest gwiazdą polskiej blogosfery w branży cukierniczej i takich wynalazków ma na koncie niemało. Niektóre z nich przynosi do testów, za co ją cenimy i chwalimy. A ponieważ jest próżna i lubi być chwalona, donosi nam co rusz kolejne placki. Jako że ja nie jestem niestety mistrzem cukiernictwa, zanim podam coś…