kretywnie
Świat dziecka

Uwaga! Tylko dla matek niekreatywnych!

Chwila z kawką i ciasteczkiem. Patrzysz na Insta, czytasz fejsbukowe posty i widzisz te piękne prace, efekty wspólnego spędzania czasu kreatywnych mam ze swoimi dziećmi. Ja zawsze oglądam, czytam i podziwiam. I zawsze zazdroszczę, że te mamy tyle czasu mają, żeby coś kleić, piłować i polerować. Fajnie tak. Chętnie korzystam z dobrych pomysłów i podbijam serduszkami ciekawe posty.

Ale co dla jednych jest inspiracją i motorem do działania, dla innych jest powodem przygnębienia. Co zrobić, gdy wcale nie jesteś ani kreatywna, ani nie masz zdolności manualnych, ani czasu, ani warunków do majsterkowania, bo w mieszkaniu ledwie mieszczą się lokatorzy, a gdzie tu znaleźć miejsce na mini warsztat pracy dla dziecka?

Jak to mówią, są sposoby na choroby, można i temu jakoś zaradzić. Zanim powiem jak, przypomnę tylko oczywiste oczywistości o byciu rodzicem.

 
Lista oczywistości.

Pierwsze primo: nie jesteś kreatywna, nie lubisz i nigdy nie lubiłaś prac plastycznych, nie masz pomysłów – no to nie. Po prostu nie. Taka jesteś i już. Nie wszyscy na świecie muszą kipieć kreatywną energią. Ludzie kochają cię za to, że jesteś taka, a nie inna.

Drugie primo: kreatywne zabawy z dzieckiem to wielka wartość, osobiście jestem fanem, ale nie to jest w macierzyństwie najważniejsze. Chwila czułości, buziak, przytulasek, otarcie dziecięcej buzi z łez warte są więcej, niż miniatura katedry Notre Dame wspólnie wystrugana z drzewa lipowego.

Trzecie primo: dla swojego dziecka jesteś najlepszą matką świata, kochającą i troskliwą i twoje dziecko nie chce żadnej innej. Porównywanie się do innych nie ma sensu zupełnie.

Czwarte i ostatnie primo: tak jak różni są ludzie, tak i różne są realia, w których żyją. Samotne macierzyństwo, praca na etacie lub na kilka etatów, brak wsparcia partnera, schorowani starzy rodzice wymagający opieki i tak dalej i tak dalej… Kreatywność często przejawia się w sprytnym ogarnianiu codzienności i zachowaniu zdrowia psychicznego w tym wszystkim.

Ja jestem dzieckiem takiej właśnie rzeczywistości. Dzieckiem samotnej matki, macierzyństwa siermiężnych lat 80-tych, braku pralki automatycznej, samochodu, kolejek całonocnych, żeby segment albo rower kupić. Kreatywność zapewnialiśmy sobie z bratem sami, wakacje spędzaliśmy w warsztacie dziadka pełnym gwoździ, imadeł, desek i wielu jeszcze innych skarbów. Mama nie miała nieraz czasu, żeby na wywiadówkę pójść, ale zawsze miała ramiona otwarte do przytulenia i kolana do włażenia i zawsze przytargała mi książki z biblioteki, gdy leżałam chora w łóżku. Codziennie, ale to codziennie padało pytanie „co tam w szkole?” I to nie takie tam od niechcenia, o nie! Naprawdę rozmawialiśmy. O nauczycielach, o kolegach, o tym, o tamtym. Czy trzeba było czegoś więcej?

Mój główny problem polega na tym, że nie bardzo mam czas, żeby rzucić się w wir plastycznych i technicznych prac. Czasy, kiedy całe dnie tworzyłam świąteczne stroiki, zdobiłam pisanki i malowałam obrazki na ścianę nie powrócą za szybko. No, ale każdy orze jak może i ja też staram się jakoś działać.

kreatywnie
Nasz stroik wielkanocny na styropianowym stożku. Kaczka wykonana z suchej kajzerki.

Swojej „antykreatywności” można oczywiście trochę pomóc. Jeśli nie dajesz za wygraną i zależy ci na tym, żeby jednak przynajmniej próbować coś podłubać, pokleić i pomalować z dzieckiem, to trzeba sobie sprawę maksymalnie ułatwić. Niniejszym kilka life hacków, które stosuję z powodzeniem w swojej zabieganej rzeczywistości.

 
Lista możliwości.

Obserwuj co robią inni i zapisuj ciekawe linki. Nie mam konkretnych profili ani stron na portalach społecznościowych wyspecjalizowanych w DIY. Wystarczy mi, że znajome z fejsa i insta wrzucają fotki swoich prac. Jest tego tyle, że zawsze coś ciekawego przyuważę. Szczególnie przy okazji świąt, dni dziadków, kobiet, pierwszego dnia wiosny itd. Ciekawe posty zawsze mam zapisane. Zapisuj i ty. Widzisz coś fajnego, zapisz sobie. Inaczej zapomnisz, a sama nie wymyślisz.

Zapisuj tylko takie pomysły, które mają realną szansę na wykonanie u ciebie. Ja na pewno, przynajmniej na razie nie bawię się z córką w prace stolarskie, ani skomplikowane konstrukcje wymagające wielodniowej pracy. Takimi prostymi rzeczami do zrobienia zawsze i wszędzie jest np. hodowla fasoli, rzeżuchy, pleśniaka i kryształów w słoiku.

Zaopatrz się w materiały plastyczne, żeby w razie potrzeby mieć wszystko pod ręką. Nie trzeba biegać po sklepach ani przeszukiwać Allegro, gdy zobaczy się ciekawy pomysł wart naśladowania. Z własnego doświadczenia wiem, jak to mocno ułatwia sprawę. Zrobiłam takie mega zakupy, gdy zamykano przedszkole, do tej pory mam szafkę pełną materiałów, których nie zawaham się użyć.

Co się na pewno przyda: oczywiście kredki, farby, kleje (zwykły do papieru i taki do klejenia na gorąco, czyli pistolet i pałeczki klejowe, kleją wszystko do wszystkiego), nożyczki, pędzle, papiery kolorowe, bibuła, patyczki drewniane do lodów, styropianowe kule, stożki i wszelkie formy (tanie jak barszcz, można je malować, oklejać, owijać, nadają się na bombki, stroiki), szpilki, ciastoliny, brokaty, cekiny, piórka, sznurki, tekturowe talerze i kubeczki (białe).

W sezonie oczywiście zbieramy kasztany, żołędzie, liście. Proponuję zastosować również strategię psa na spacerze: znosimy do domu wszystko, co ładne: ciekawy korzeń, kamień (np. te płaskie nadają się do malowania obrazków), muszle. Przydają się kawałki materiałów, więc ze starych ubrań wycinamy możliwie duże kawałki lub jakiś fajny detal: naszywkę, kieszonkę, aplikację z cekinów itd. Tak zaopatrzona szafa lub pudło to nasz arsenał. Jak jest okazja lub potrzeba, masz wszystko.

Skup się na jednej rzeczy, która dziecko interesuje. Jeśli dziecko ma fisia na punkcie psów, niech wasza kreatywność będzie taka właśnie monotematyczna. Poznawajcie, rysujcie, lepcie z plasteliny psy różnych ras, rozpoznawajcie psie rasy na spacerach, z odkrytych fragmentów zdjęcia itp. Nie trzeba być wszechstronnym, czasem wystarczy mały wycinek wiedzy, zagadnienie, które warto drążyć.

Skup się na okazjach. Nie musisz być aktywna każdego dnia, ale gdy wokół coś się dzieje, Instagram zasypie cię pomysłami, które warto podchwycić: pierwszy dzień wiosny, Dzień Babci, oczywiście święta itd. Raz na jakiś czas każdy znajdzie chwilkę na wykonanie wspólnej choinki DIY. Nasza nawet wygrała konkurs w przedszkolu, więc podsuwam pomysł!

Bierz udział w przedszkolnych konkursach. My zawsze bierzemy i zawsze zaskakuje mnie mała ilość prac dzieci. Rozumiem, że nie każdy ma możliwości (o tym zresztą jest ten post), sama mam dużo chęci, a bardzo mało czasu, ale niestety, rodzice dzieci przedszkolnych czasem zupełnie odpuszczają tego typu aktywności. Mając przekonanie, że prace plastyczne to zadanie nauczycieli, zapominają, że jednym z celów tego typu konkursów jest wspólnie spędzony czas. Czas rodziców dla dzieci.

Wciągaj dziecko w codzienne prace. To wręcz wymusza wszelkie aktywności. Na przykład gotując z dzieckiem (czyli pozwalając mu babrać się mielonym mięsem lub panierować schabowe) dziecko poznaje aromaty przypraw, strukturę potraw, sposób przyrządzania posiłków. U nas wspólne babranie się w jedzeniu jest na porządku dziennym. To samo wspólne składanie ubrań, dla którego córka rzuca wszystko i biegnie, by mi pomagać (czyli nauka skupienia, ćwiczenie motoryki, dokładność, zapamiętywanie schematów). Ile w tym realnej pomocy, a ile skakania po stercie ubrań, poprawiania po dziecku i dodatkowego sprzątania, to już inny temat. Ale warto.

Najlepsze zabawki dla malucha wcale nie są zabawkami. Widziałam fotki dzieci siedzących w samych pieluchach, w wanienkach napełnionych ugotowanym spaghetti, mąką, kaszą i ryżem. Ubabrane, umazane i szczęśliwe. Sama kiedyś na to nie wpadłam, czasem myślę, że szkoda, ale czasem też myślę o tym, jak to wszystko umyć i posprzątać i wtedy mniej mi szkoda. Ale podziwiam, sens w tym wszystkim jest.

Wykorzystujcie spacery. Ze ściągawką w ręce wydrukowaną z netu rozpoznawajcie nazwy drzew, owadów, ptaków, rasy psów, niech dziecko wącha kwiaty i zioła, rozłupuje osłonkę kasztana. Spacer to nie tylko odpoczynek na świeżym powietrzu, warto wykrzesać z siebie więcej, niż tylko pilnowanie, żeby dziecko nie upadło twarzą w kałużę.

Korzystaj z gotowych rozwiązań. Poszukaj gier i zabawek, które wymagają od was jakiejś aktywności. Polecam zestawy do budowania, majsterkowania, gry edukacyjne. My kupiliśmy dziecku karmnik dla ptaków i budki lęgowe. Można je zrobić samemu, można też pozwolić dziecku pomalować gotowe konstrukcje. Nie trzeba od razu ambitnie podejmować wyzwania, które przy pierwszych próbach realizacji spełzną na niczym, a jak do tego dojdzie jeszcze marudzenie dziecka, zły dzień, klej nie złapie, miało być tak łatwo, a jest jak jest, to już wszystkim odechciewa się kreatywnych zabaw.

A jeśli masz możliwość korzystania z klubików malucha, warsztatów sensorycznych, to jesteś szczęściarą. Zabawy wymyśla za ciebie ktoś inny, bawicie się razem w ciapanie, babranie, majsterkowanie, wszystko to nie w twojej kuchni, a satysfakcja ogromna!

kreatywnie
Mielone mięso to najlepsza masa plastyczna ever. No i da się zjeść.

Jak widzisz, świat mało kreatywnych mam nie jest tak zły, jak się wydaje! Nie ma to tamto, trzeba być sobą, zaakceptować siebie i kochać dziecko po prostu. Reszta to dodatki.

Jeśli ten artykuł jest według ciebie interesujący, przydatny lub inspirujący, proszę o polubienie mojego profilu FB i przekazanie dalej. Pozwoli mi to dotrzeć do większej liczby osób takich jak ty i ja. Dziękuję serdecznie!
Please follow and like us:
FACEBOOK
Instagram

6 komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *