jak zorganizować święta
Na luzie

Spokojnie, to tylko święta! Jak nie dać się zwariować w ten piękny zimowy czas.

Święta zaskakują niektórych tak, jak co roku zima w grudniu zaskakuje kierowców. I okazuje się nagle (tak, tak, nagle), że nie porobione, nie przygotowane, nie pokupione, brak weny, pomysłu i w ogóle ochoty na to całe świętowanie.

U mnie różnie z tym bywało, zazwyczaj miałam luzik, bo albo jechałam do mojej mamy, albo szliśmy do teściów, a obie panie przygotowywały wszelkie posiłki o własnych siłach. Ja jako klasyczny świąteczny pasożyt dorzucałam od siebie tylko dwa placki, które umiałam upiec.

Życie to życie, odeszła moja teściowa, dobra i ciepła kobita. Zostawiła po sobie męża, który, gdyby mu powiedzieć, żeby pomógł przygotować Wigilię, nie zrozumiałby po prostu o co mi chodzi. Takie to było pokolenie – mężczyzn obsługiwanych przez swoje żony. Więc spadło na mnie i właśnie te kilka lat ogarniania świąt w pojedynkę, wieczorami po pracy i po nocach, nauczyło mnie organizacji i odpowiedniego podejścia. I wtedy zrobiło się duuużo spokojniej.

jak zorganizować święta

Jak więc nie dać się zwariować, nie poddać się presji, własnej i innych?


Lista przebojów.

Bez tego nawet nie zaczynam. Z początkiem grudnia najpóźniej pojawiają się u mnie dwie listy: lista prezentów w głowie i lista potraw świątecznych koniecznie na papierze. Z prezentami to różnie wychodzi, bo czasem wpadnie pomysł lepszy, niż poprzedni, ale listy potraw to już się trzymam, bo dzięki temu zakupy robię szybko z kartką w ręku, zanim jeszcze w markecie zjadą się klienci z interioru i z szaleństwem w oczach.

Gotuję i piekę tylko pewniaki.

Na kulinarne eksperymenty mam czas kiedy indziej. Na Wigilię, czy święta ma się udać i tyle. Po co mi stres.

Zostawianie na ostatnią chwilę.

Nigdy więcej! Najpóźniej tydzień przed Wigilią mam porobione zakupy (zalety wczesnej listy). Oszczędzam sobie tłumów w sklepach i bieganiny, gdy czegoś akurat nie ma w sklepie.

Nie bój się zamrażać.

Oczywiście, zgadzam się, ofkors – najlepsze mięsko to takie, które na oczach gości można wyjmować z piekarnika i kroić i podawać parujące jeszcze na ich oczach. Toż to takie piękne filmowe ujęcie! A jak smakuje!
Ale: jak miałam w domu niemowlaka, do pomocy tylko męża, który i tak miał czym się zająć, pracę na etacie i w perspektywie Wigilię dla kilku osób do wyprawienia (Wigilia w środku tygodnia zazwyczaj), to odechciało mi się filmowych scen. Przed świętami miałam w zamrażarce pudełka z bitkami, roladami, pulpetami i bigosem. Mięso nadaje się do mrożenia, bigos jeszcze lepiej, (niektórzy radzą nawet, żeby bigos przemrozić i zagotować na zmianę ze 2-3 razy), więc mrożę. I mam luz. Bezcenne.

Nie bój się kupować gotowców.

W czasach, kiedy garmażerka i cukiernictwo osiągnęły mistrzowski poziom, można spokojnie kupować. Jak nie umiesz, nie masz czasu i masz sprawdzonych dostawców pierożków i ciast, kup i ze smakiem zjedz w gronie rodzinnym. Nie daj się presji, ambicji, jeśli to ponad twoje siły z jakiegokolwiek powodu. No i jeśli się zgapiłaś i jest już właśnie ostatnia chwila, wtedy nie masz wyjścia raczej.

Ciasta tortowe piecz na raty.

Moja mama sprzedała mi świetny patent na wielopiętrowe ciasta tortowe. Nigdy nie robię ciast jedne po drugich, zawsze 2-3 jednocześnie. Wbrew pozorom idzie szybciej, sprawniej i ciasta są lepsze.
W jeden dzień lub wieczór piekę tylko biszkopty. Ciasta mam zaplanowane więc wiem ile i jakich biszkoptowych blatów mam zrobić. Czasem nawet nie trzeba myć misek. Jeden się piecze, w tym czasie bełtam następny.
Wszystkie masy, polewy, owoce robię następnego dnia/wieczoru. Blaty przeleżały się przez noc przykryte ściereczką, lepiej teraz nadają się do ponczowania. Biorę więc blaty, ponczuję, przekładam masami, owocami, jeden po drugim. Idzie jak na taśmie produkcyjnej.

Zazwyczaj robi się za dużo.

Po wszystkim okazuje się, że nie ma kto tego wszystkiego przejeść, a do Sylwestra i tak się nie utrzyma. Coraz mniej jest wielopokoleniowych rodzin biesiadujących całymi dniami przy stole. Zastanów się, czy jest sens piec tyle placków i przypomnij sobie, ile rok temu musiałaś wyrzucić. Dwanaście potraw to też nie jest obowiązek. Jeśli jednak koniecznie chcesz uszanować tradycję, to przygotuj to, co wam najbardziej smakuje w większej ilości, a pozostałych potraw jedynie symbolicznie. Zdrowy rozsądek i zero waste przy okazji.

Zaproponuj rodzinie współudział.

Nie ma niczego złego w tym, żeby wyprawić zrzutkową Wigilię, gdy mają cię odwiedzić krewni, a ty jesteś pracującą na etacie matką maluchów. Umówcie się, że ty gotujesz to czy tamto, bratowa przyjeżdża jeszcze z czymś innym itd. Były czasy, że musiałam orać sama, bo nie miał mi kto pomóc. Teraz jeździmy do mojej mamy, która nie życzy sobie mojej pomocy, a jedynie wymieniamy się fragmentami placków. Mama ma czas i lubi pichcić, a moja siostra mieszkająca z rodzicami, młoda i sprawna pomaga mamie. Ale moja koleżanka na przykład umawiała się z bratową, co która wykłada na stół, no i było wyłożone.

Jeszcze się taki nie urodził, co by wszystkim dogodził.

Pogódź się z tym i zaakceptuj. W rodzinie jest jak jest. Czasem dobrze, czasem gorzej. Zawsze znajdzie się jakaś szwagierka, teściowa lub własna matka, która będzie robić miny, albo wyrzuty, albo po prostu będzie poprawiać, doprawiać i przykrości sprawiać. Ludzi nie zmienisz. Rób tak jak umiesz najlepiej. Przy stole powiedz, że przygotowałaś jak umiałaś, że za rok będzie lepiej, albo nie będzie i życz wszystkim smacznego.

Gdyby tylko się dało, każdy w moim domu miałby oddzielny stół wigilijny. Ale z szacunku i przyzwoitości dziubiemy i próbujemy prawie wszystkiego bez kwękania.

Mama: tylko dla siebie, bo to jej smak z dzieciństwa, robi kapustę z kaszą jaglaną i grochem. Dla reszty ta breja wygląda jak nie powiem co.
Ojczym: lubi tylko karpia i nawet nie wie, że mama w tajemnicy przed nim przyprawiła go magą. Magi nienawidzi, a mamy przepis na karpia jest genialny i on tego karpia uwielbia.
Siostra: lubi tylko barszcz z grzybami według przepisu babci i słoik tego wywaru zabiera na stancję, by w samotności dojeść.
Maż: próbuje wszystkiego, chociaż najlepiej według niego gotowała mu mama (oczywista oczywistość).
Ja: odwracając wzrok od maminej kapuścianej brei rodem z czasów wojennego ubóstwa, jem barszczyk i pierogi, reszty dla mnie może nie być, ale próbuję po gryzie.
Córka przedszkolak: je wigilijną parówkę i rozgląda się za czekoladą.
Ciasta: każdy preferuje inne, albo nie lubi wcale. Bigos: każdy lubi inny, albo nie lubi wcale. A stół jest jeden.

Na szczęście mamy na to wszystko sposób: szanujemy swoje fisie, nie przejmujemy się, nie analizujemy, luźna guma, dla każdego jest po gryzie czegoś dobrego. Posiedzimy, pogadamy, fajnie jest. Przecież nie o jedzenie tak naprawdę chodzi. Chodzi o to, by się spotkać i pobyć razem.

Spędź święta tak, jak ty tego chcesz.

Nie wszyscy mają ochotę na rodzinne zjazdy, kilkugodzinne przejazdy i przeprawy. Niektórzy czasem chcą spędzić ten czas tylko z mężem, żoną, dziećmi. Tak po cichu, bez pompy, w wąskim gronie kochanych osób. Inni są z kolei zupełnie nieświąteczni i chcieliby wyjechać i odpocząć w tropikalnym raju lub na nartach w Dolomitach. Rodzina powinna to zrozumieć.

Cóż, czasem niestety trzeba się poświęcić.

Jak w życiu. Nawet, jeśli dla ciebie coś nie ma znaczenia, to dla kochanej ci osoby może mieć i to duże. Warto wtedy, mimo zmęczenia i zniechęcenia odwiedzić babcię staruszkę, zaprosić do siebie teściów. Ludzie się rodzą i odchodzą, cieszmy się sobą, póki możemy.

Też czasem miałam chwile zwątpienia, że wszystko na mojej głowie, że reszta nawet nie pomyśli, że to nie zrobiło się samo, że to godziny i dni pieczenia, gotowania, wszystko po pracy, po nocach.  I sama sobie powtarzałam, „ciesz się, że masz dla kogo to robić”. Taka świadomość stawia na nogi. Setki ludzi wszystko by dało za to, by był w życiu ktoś, kto chce przyjść, zasiąść do stołu, podzielić się opłatkiem.

Najważniejsze jest niewidoczne dla oczu.

Moje teściowa nieraz przy stole mówiła: „niech się te święta już skończą”. Była zmęczona, zanim jeszcze święta się zaczęły. Robiła więcej, niż od niej oczekiwano. Zamiast siedzieć z nami przy stole, biegała ciągle z kuchni i do kuchni, donosiła, odnosiła, kręciła się w kółko. Trzeba było ją ciągle haltować i kazać jej sobie usiąść w końcu. I myślę, że naprawdę nie ma co sobie narzucać szaleńczego tempa, obowiązku obsługiwania wszystkich i bycia perfekcyjną panią domu. Goście zazwyczaj to sami swoi, a niechże sobie brat sam z kuchni coś przyniesie, nie trzeba co chwilę pytać, czy ktoś chce jeszcze coś do picia. Nie ma co robić dodatkowego zamieszania, ani stwarzać atmosfery jakiejś nerwowości. Naprawdę, nikt od ciebie nie oczekuje biegania wokół stołu z dzbankiem kompotu. Im spokojniej, tym lepiej. Usiądźcie razem, nacieszcie się sobą, popatrzcie, jak wam dzieci rosną.

Jeśli jesteście wierzący, skupcie się na tym, że Jezus się wam narodził, by świat uczynić lepszym. Jeśli jesteście niewierzący, skupcie się na tym, że ten wasz wspólny czas jest wielką wartością. To ważniejsze, niż bigos, kompot z suszu i sterta prezentów.

jak zorganizować święta

 

Życzę dużo cierpliwości, spokoju i pokoju w sercu!

 

 

Jeśli ten artykuł jest według ciebie interesujący, przydatny lub inspirujący, proszę o polubienie mojego profilu FB i przekazanie dalej. Pozwoli mi to dotrzeć do większej liczby osób takich jak ty i ja. Dziękuję serdecznie!
Please follow and like us:
FACEBOOK
Instagram

5 komentarzy

  • English Speaking Mum

    Super napisane. Ja to w ogóle chyba jeszcze bardziej na luzie, ale to pewnie też dlatego że albo jedziemy na gotowe, a jak jesteśmy razem to się nie spinamy dla naszej trójki 😉 Prezentow sobie nie robimy, bo nie mamy takiej potrzeby, co też duzo daje. Szczerze to nie bardzo rozumiem tego pędu, na urodziny wystarczy a reszte lepiej kupować sobie samego niż kolekcjonować rzeczy ktore zazwyczaj nie sa nam w 100procentach potrzebne

    • GadkaGagatka

      Pęd to koszmar, po co to… U nas też nie ma zwyczaju wręczania świątecznych prezentów. Tylko dla młodej Mikołaj coś pod choinką zostawia. Jazdy na gotowe trzeba doceniać, za kilkadziesiąt lat do ciebie będą przyjeżdżać 😉

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *