święta
Na luzie

Jak wśród nocnej ciszy świętują niewierzący.

No właśnie, jak ugryźć temat Świąt, gdy samemu nie jest się osobą wierzącą? Różnie ludzie to ugryzają. Jedni bojkotują Święta, bo odcinają się od kleru i prokościelnej polityki państwa i w ten sposób demonstrują swój światopogląd, inni skupiają się na prezentach, choince i jeździe na nartach, jeszcze inni cieszą się po prostu wspólnymi chwilami z rodziną. Wolnoć Tomku.

My tam jakoś szczególnie wywrotowi nie jesteśmy. Chociaż nie jesteśmy wierzący, wywodzimy się z katolickich rodzin. Święta były u nas zawsze i pewnie zawsze będą. Nie dlatego, żeby rodzinie nie sprawiać przykrości, ale dlatego, że tego po prostu potrzebujemy. I nie uważam, żeby była to jakaś hipokryzja. Na całym świecie jest to szczególny czas i tę wyjątkowość warto pielęgnować.

 

Wśród nocnej ciszy i wśród ludzi.

Nie jesteśmy jako rodzina wyrwani z życia społecznego. Nawet gdyby człowiek chciał (my nie chcemy), nie sposób odciąć się od Świąt całkowicie. Wielu ateistów tak jak my, wywodzi się z chrześcijańskich rodzin. Święta są częścią naszego życia od zawsze, a ze świątecznym  czasem wiąże się milion wspaniałych wspomnień i nie warto tego przekreślać. Nie widzę powodu, by nie odwzajemniać życzeń „Wesołych Świąt” rzucone mi serdecznie przez sąsiadkę lub obsługę stacji benzynowej. Święta podają się nam zewsząd jak na talerzu, a że są piękne, nie ma co tego talerza tłuc.

 

Święta w oczach dziecka.

Córka nie jest ochrzczona, ale świętuje pełną parą. Przedszkole nie pytając rodziców o wyznanie, przygotowuje wszystkie dzieci do Jasełek. W domu od dwóch tygodni córka śpiewa „Chwała na wysokości” plus swoje partie solowe. Nie znam szczegółów, ale podobno będzie aniołem. Nie mamy nic przeciwko temu. Nie mamy zamiaru robić afer i izolować dziecko od wspólnych zabaw i aktywności przedszkolnych. Dla dzieci Jasełka to wspaniałe przeżycie, uczenie się ról na pamięć, pozytywne emocje. I nie ma się co łudzić, że mają one dla czteroletnich dzieci z katolickich rodzin jakiś głęboki sens religijny. Dla nich wszystkich to jeszcze zabawa.

Przyjdzie czas, że pójdziemy z córką do kościołów. Do różnych. Zależy mi na tym, żeby córka poznała duchowość różnych wyznań, bo one wszystkie są częścią naszej kultury. Ja osobiście od lat zafascynowana jestem duchowością prawosławnej cerkwi. Uwielbiam ciszę tam panującą i chór nastrajający do modlitwy i skupienia. Muzyka cerkiewna należy do najpiękniejszych harmonii liturgicznych. Zachwycać się pięknem można zawsze i takiego przeżywania piękna, wrażliwości i zrozumienia wobec wszelkiej duchowości zamierzam córkę uczyć.

Przy okazji podsuwam wspaniałą książkę dla dzieci, która jest świąteczną podróżą po świecie. Czytamy ją ostatnio codziennie. To książka o tym, jak inni ludzie spędzają ten wyjątkowy czas, skąd wzięły się tradycje i zwyczaje. Ta książka to okno na świat, a recenzję książki „Idą Święta” znajdziecie TUTAJ.

A tak po prostu i po ludzku: jak tu odebrać dziecku radość z ubierania choinki, czekania na pierwszą gwiazdkę, pieczenia pierników? Magia Świąt musi być i u nas!

 

Potrzeba duchowości i wspólnych chwil.

Duchowość nie oznacza tylko wiary w Boga. Duchowość to przeżywanie, wrażliwość, zachwyt, zaduma, refleksja nad różnymi sprawami. Nad naturą świata, nad sensem tego co robimy. Święta to okazja to wielu przemyśleń, to okazja by coś docenić, zauważyć. My również korzystamy z tego jak umiemy.

Wigilia jest czasem dla nas, wspólnym odpoczynkiem. To czas dla rodziny i przyjaciół. Stół wigilijny to nasza rodzinna kronika. Jedni odchodzą, inni się rodzą. Patrzymy, jak nam dzieci wyrosły, jak sięgają głową ponad stół, wspominamy dawne dobre czasy.

 

Pamiątka.

Boże Narodzenie to przecież pamiątka autentycznych wydarzeń. Mniej lub bardziej barwnie opowiedzianych, ale autentycznych. Filozofia i działalność Jezusa wywarły ogromny wpływ na kulturę, politykę i historię świata. To ogrom wiedzy, który warto zgłębiać. Zawsze chętnie oglądam popularno-naukowe programy o realiach życia w czasach Jezusa, o okolicznościach narodzenia. Wiedza nie boli. Poszerzanie horyzontów również.

 

Przekazujemy dobro dalej.

Nie ma wątpliwości, że czas Bożego Narodzenia jest piękny i szczególny. Świętuje i bawi się cały świat. Cały świat rozświetla się gwiazdami, girlandami i światłem świec. Zachęcamy się do czynienia dobra, do zwolnienia biegu codzienności i skupieniu się na tych, których kochamy. Pomagamy tym, którzy mają mniej i gorzej, nie pytając o światopogląd. Pomagają wierzący, trochę wierzący, niewierzący, wątpiący. Liczy się czyn, a nie wyznanie. Teoria? Dla jednych to tylko takie gadanie, dla mnie praktyka. Mam na koncie świąteczne akcje, aukcje i koncerty charytatywne, w których brałam udział z moim chórem cerkiewnym. Przekazałam dobro dalej.

 

Boże Narodzenie bez Boga?

Może i nie idziemy na pasterkę. Może i nie czytamy wspólnie Pisma Świętego. Ale spędzamy wspólny czas starając się, by był to czas pełen miłości i dobra. Tego życzę i wam, wierzącym, ateistom, Żydom i muzułmanom. Niech wasze życie będzie pełne miłości i dobra. W te Święta i w następne. I pomiędzy Świętami też.

Wszystkiego dobrego kochani!

 

Jeśli ten artykuł jest według ciebie interesujący, przydatny lub inspirujący, proszę o polubienie mojego profilu FB i przekazanie dalej. Pozwoli mi to dotrzeć do większej liczby osób takich jak ty i ja. Dziękuję serdecznie!
Please follow and like us:
FACEBOOK
Instagram

5 komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *