• tyłek rośnie poród boli
    Na luzie

    Dlaczego poród boli, a po dzieciach tyłek rośnie.

    Poród jest dla kobiety z fizjologicznego punktu widzenia najbardziej niebezpiecznym wydarzeniem w życiu. O ile jeszcze współczesna medycyna i opieka okołoporodowa gwarantują szczęśliwe rozwiązanie większości ciąż, o tyle jeszcze całkiem niedawno śmiertelność noworodków i matek przy porodzie była porażająco duża. Nie mówiąc już o ciemnocie średniowiecza, kiedy to mało który poród kończył się dobrze. Sama nieraz jeszcze lata temu zastanawiałam się, dlaczego te kobiety na filmach tak wrzeszczą i cierpią? Czemu to musi tak boleć? Tym bardziej, że jakby się tak przypatrzeć innym przedstawicielom ziemskiej fauny, żadna samica innego gatunku nie cierpi męczarni podczas wydawania na świat potomstwa. Młode rodzą się w miarę szybko, a matka zmęczona ciążą i karmieniem…

  • muzyka, a języki obce
    Nauka języków w teorii

    Edukacja muzyczna, a nauka języków obcych.

    Chodzi za mną od jakiegoś czasu pewna szatańska myśl, która, gdy wyjdzie na jaw przy okazji tego wpisu, przyprawi mojego męża o zawał. Marzy mi się… Ło matko… Ukulele. Gitarka taka. Nie wzięło się to znikąd, jako nastolatka pogrywałam na gitarze i coś z tamtej dziewczyny z gitarą we mnie wciąż drzemie. To określenie w moim przypadku jest oczywiście niczym innym, jak przedstawieniem samej siebie w lepszym świetle, gdyż moje gitarowe osiągnięcia są marnością nad marnościami. Była pasja, był zapał, mama zgrzytała zębami i przeklinała te pasję, ale to szarpanie strun nigdy nie zmieniło swej formy na lepsze i pozostało szarpaniem strun. No więc ukulele. Gitarka, która w zamyśle ma:…

  • błędy językowe dwujęzyczność
    Nauka języków w teorii

    Bożena rezygnuje z dwujęzyczności ze strachu przed błędami językowymi. Nie bądź jak Bożena.

    Kilkanaście lat temu pojechałam na wesele przyjaciółki, a że blisko nie było, trochę u niej pomieszkałam. Byłam wtedy świadkiem takiej mniej więcej rozmowy między nią i jej bratem: – Gdzie mama? – Poszła nad dom. – A tata? – W ogródku, pod domem. Wiele w życiu słyszałam, ale takiego dziwactwa językowego jeszcze nigdy. Ogródek pod domem skojarzył mi się od razu z nielegalną piwniczną plantacją wesołego ziela, a matki lewitującej nad domem nie umiałam sobie jakoś wyobrazić. O co w tym pokręconym dialogu chodziło, wyjaśnię dalej. Tematem posta są właściwie błędy językowe i strach przed ich popełnianiem. Błędy językowe są czymś, co wielu z was paraliżuje i powstrzymuje przed wprowadzeniem…

  • dwujęzyczność zamierzona
    Nauka języków w teorii

    Najbardziej niedoceniana przez rodziców umiejętność językowa.

    Impulsem do napisania tego posta była taka oto scenka w moim ogrodzie: moja dwujęzyczna (polski – niemiecki) 3,5 letnia córka biega za psem z piłką i próbuje zmusić go do wspólnej zabawy. Pies jak to pies, chętniej biegałby za nią w celu podgryzania kostek, „piłkowy” to on tak nie bardzo jest. Ale ponieważ córka widziała w telewizji, że psy łapią piłki, w związku z czym dwoi się i troi, żeby i nasz pies łapał. W pewnym momencie drze się tak, że niesie na kilometr: „Giiiizmoooo! Come and catch a baaaall!”. Ja osobiście zdębiałam, bo angielski nie jest naszym językiem codziennej komunikacji. Po angielsku wrzucam nam w rozmowach i zabawach pojedyncze…

  • prajęzyk historia języka
    Nauka języków w teorii

    Prajęzyk ludzkości – jak brzmiał i czy w ogóle istniał?

    Historia języka jest jedną z dziedzin, które od lat mnie fascynują. Gdyby nie żenujący poziom wiedzy i wieczne spóźnialstwo mojego wykładowcy, zajęcia te byłyby chyba najlepiej wykorzystanym przeze mnie czasem na uczelni. Cóż, trzeba było przesiedzieć i zaliczyć, a z zajęć w pamięci pozostało mi kilka anegdotek oraz cudowna postać technika pana Marka, który, gdy tylko widział, że pani doktor jest nie w humorze, wpadał na salę ze szklanką fusiastej kawy (zwanej „szatanem”) w cienkiej szklance z metalowym koszyczkiem z epoki późnego Gierka, co zazwyczaj ratowało nam tyłki przed represjami. To były czasy, to se ne wrati… Wiedzy i intelektualnych wyzwań szukam więc na własną rękę, a w dobie internetu…

  • hiszpański dla dzieci
    Dwujęzyczność w naszym domu

    W jaki sposób uczę swoje dziecko języka, którego sama nie znam?

    Jakiś czas temu opublikowałam post, w którym pochwaliłam się wprowadzeniem trzeciego obcego języka do naszej codzienności – hiszpańskiego TUTAJ. Sytuacja ta jest o tyle niecodzienna, że nie znam hiszpańskiego i nie mam z tym językiem na co dzień dużego kontaktu. Do tego karkołomnego posunięcia zachęciły mnie osoby siedzące od lat w temacie dwujęzyczności zamierzonej. Siedzące teoretycznie, praktycznie, piszące rozprawy naukowe, piszące blogi tematyczne, czytające fachową literaturę i dzielące się swoją wiedzą. Grzech z tej wiedzy nie skorzystać. A ponieważ znajomość języków obcych otwiera umysł i wrota do całego świata, postanowiłam pootwierać w głowie mojej i mojej córki wszystko, co się jeszcze dało pootwierać. W zasadzie niewiele rzeczy w życiu robię…

  • Nauka języków w teorii

    Dinozaury i prehistoria – wzbogacamy wiedzę i słownictwo.

    Dzień Dinozaura standardowo przypadający na 26 lutego, świętowaliśmy przez wiele miesięcy trwającej u nas fazy dinozaurowej. Ostatnio nasze dinozaury mają trochę spokoju, bo przeszłyśmy z córką w fazę gwiezdno-planetarną, zakłócaną niestety przez Krainę Lodu (ledwo już żyję przez te przygody Elsy, kłótnie z przedszkolnymi przyjaciółkami, która jest Elsą, która Anną, bo to ponoć kolor włosów decyduje, więc moja córka jako blondyna o długich włosach zwycięża z koleżankami szatynkami, dławiącymi się z płaczu, bo bycie Anną to nie to samo. Choć jak się okazało i z tej bajki da się coś pożytecznego dla nas wykrzesać, pod kątem językowym rzecz jasna). Dinozaury to temat, przez które ponoć żadne dziecko nie przejdzie obojętnie,…

  • usypianie niemowlęcia lulanie
    Świat dziecka

    Lulać, nie lulać, jak lulać? O sztuce usypiania niemowląt.

    Problem stary jak świat. W domu pojawia się noworodek, a wraz z nim mamy, ciocie, teściowe, koleżanki i teściowe koleżanek. Wszyscy doradzają, przestrzegają i wiedzą najlepiej, bo skąd ty – młoda mama, przy pierwszym dziecku (ło Jezu!), możesz wiedzieć to czy tamto? Nie możesz. Więc one wszystkie radzą. Radzą nad tobą i nad całym światem, a rad sprzecznych i niespójnych logicznie jest więcej niż doradców. No więc jak: lulać, nie lulać? Maluch płacze (lub mówiąc wprost: drze się), wierzga łapkami, nie chce spać, albo nawet jak chce, to nie śpi. Bo jakoś nie może usnąć. I cóż tu począć? Na pewno nie kolejne dziecko, ledwie z tym wyrabiasz. Na doświadczenie…

  • żłobek przedszkole jak wybrać
    Świat dziecka

    Przedszkole – jakie wybrać i czym się kierować?

    Zaczyna się rekrutacja do żłobków i przedszkoli samorządowych, a wraz z nią pojawia się pytanie: jakie przedszkole wybrać? Który żłobek będzie dla mojego maluszka przyjazny? Przeciwników przedszkoli od razu informuję, że ten wpis ma być pomocą dla tych, którzy na taką formę opieki zdecydowali się z różnych powodów, nie jest natomiast dobrym miejscem do dyskusji nad tym, czy przedszkole (lub żłobek) w ogóle są dziecku potrzebne, lub wręcz szkodliwe dla jego rozwoju. Ja należę do grona zwolenników tego typu opieki nad dziećmi, mam bardzo dobre doświadczenia, zarówno ze żłobka, jak i obecnie z przedszkola. Miałam i mam to szczęście, że moja córeczka trafiła do wspaniałego żłobka, a przedszkole, do którego…

  • hiszpański dwujęzyczność zamierzona
    Dwujęzyczność w naszym domu

    Dlaczego uczę swoje dziecko języka hiszpańskiego, chociaż sama go nie znam?

    Tak, tak! Kilka tygodni temu uruchomiłyśmy wspólnie z moją Milusińską nasz domowy projekt „Język hiszpański”. To już nasz trzeci po niemieckim i angielskim język obcy w domu. Malusi, tyciutki problem jest taki, że moja znajomość hiszpańskiego jest szczątkowa. Oczyma wyobraźni widzę już zapiekłe miny sceptyków i ich zarzut pod moim adresem: „Oj durna ty, durna! Jak sama nie umiesz, to co ty chcesz uczyć? Jak? Głupot wyuczysz! Weź se i usiądź to szkód nie narobisz!”. Za swoje pedagogiczne poczynania zebrałam w swojej blogowej karierze już tyle batów, że kolejne to już pójdą po bliznach, a tam skóra jest grubsza i nie boli. I co gorsza, nadal będę zachęcać rodziców do…