• jak zorganizować święta
    Na luzie

    Spokojnie, to tylko święta! Jak nie dać się zwariować w ten piękny zimowy czas.

    Święta zaskakują niektórych tak, jak co roku zima w grudniu zaskakuje kierowców. I okazuje się nagle (tak, tak, nagle), że nie porobione, nie przygotowane, nie pokupione, brak weny, pomysłu i w ogóle ochoty na to całe świętowanie. U mnie różnie z tym bywało, zazwyczaj miałam luzik, bo albo jechałam do mojej mamy, albo szliśmy do teściów, a obie panie przygotowywały wszelkie posiłki o własnych siłach. Ja jako klasyczny świąteczny pasożyt dorzucałam od siebie tylko dwa placki, które umiałam upiec. Życie to życie, odeszła moja teściowa, dobra i ciepła kobita. Zostawiła po sobie męża, który, gdyby mu powiedzieć, żeby pomógł przygotować Wigilię, nie zrozumiałby po prostu o co mi chodzi. Takie…

  • święta
    Na luzie

    Jak wśród nocnej ciszy świętują niewierzący.

    No właśnie, jak ugryźć temat Świąt, gdy samemu nie jest się osobą wierzącą? Różnie ludzie to ugryzają. Jedni bojkotują Święta, bo odcinają się od kleru i prokościelnej polityki państwa i w ten sposób demonstrują swój światopogląd, inni skupiają się na prezentach, choince i jeździe na nartach, jeszcze inni cieszą się po prostu wspólnymi chwilami z rodziną. Wolnoć Tomku. My tam jakoś szczególnie wywrotowi nie jesteśmy. Chociaż nie jesteśmy wierzący, wywodzimy się z katolickich rodzin. Święta były u nas zawsze i pewnie zawsze będą. Nie dlatego, żeby rodzinie nie sprawiać przykrości, ale dlatego, że tego po prostu potrzebujemy. I nie uważam, żeby była to jakaś hipokryzja. Na całym świecie jest to…

  • Na luzie

    Pieczone warzywa do obiadu lub zamiast obiadu. Normalnie szok!

    Ziemniaczek, mięsko i warzywko to taki zwyczajny polski klasyk. Dieta ma być zbilansowana, a potrawy mają się uzupełniać. Chociaż nie brakuje głosów, że nie wolno łączyć tego z tamtym, pomidora z ogórkiem, mięsa z ziemniakiem, bo można dostać świerzba, krostek, depresji, zaparć i umrzeć, albo prawie umrzeć. Brutalna prawda o jedzeniu jest taka, że jeść trzeba codziennie, a przynajmniej co drugi dzień i najlepiej jeszcze, żeby smakowało. Mojemu mężowi ten zestaw ziemniaczek – mięsko – warzywko zawsze smakuje, o ile mięsko nie jest gumiastą zelówą. Zdarza się coraz rzadziej. Chociaż przyznaję, że mój najsłabszy punkt to surówki. Niby prosta rzecz, ale szukam po całym świecie tarki, która za mnie zetrze…

  • naturalna pielęgnacja
    Na luzie,  Świat dziecka

    Najlepsza naturalna pielęgnacja dla mamy i dziecka – ręcznie robione kosmetyki prosto z afrykańskich wiosek.

    Jeszcze do niedawna nawet do głowy by mi nie przyszło, że na półce mojej łazienki pojawią się mazidła wytwarzane w afrykańskiej manufakturze. Na blogu niedawno pojawił się wpis o tym, jak masłem shea można wzbogacić i uratować krem. Jedna z Czytelniczek na to, że hola, hola, masło masłu nierówne, najlepsze jest takie naturalne ręką ludzką robione i że ona używa tylko świeżutkiego masełka prosto z Ghany. Fajno fajno, pomyślałam, ale znajomych tam nie mam i kto miałby mi takie masełko niby dostarczyć. Na to Czytelniczka wrzuca link do sklepu. Zaglądam – i – naczytać się nie mogę. Oto polsko – ghanijskie małżeństwo prowadzi rodzinną manufakturę w Afryce o przyjemnej nazwie…

  • wakacje z dzieckiem tanie podróżowanie camping kemping
    Na luzie

    Camping nad Jeziorem Królewskim. Tu się dzieci naprawdę wyszaleją!

    Odkąd zostaliśmy dumnymi rodzicami małej uroczej panny, nasze plany wakacyjne w głównej mierze kręcą się wokół niej. Zdajemy sobie sprawę, że nie każda forma wypoczynku sprawdzi się w towarzystwie 3,5 letniego dziecka. W związku z czym mój mąż przeczesuje internety w poszukiwaniu miejsca przyjaznego i rodzicom i dzieciom. Chodzi głównie o to, żeby dziecko się nie nudziło, co nam da możliwość oddania się nudzie choć na chwilę. Jesteśmy wyznawcami religii zwanej karawaning. Nasza religia wymaga od nas spędzania urlopu na polu campingowym. Umożliwia nam to nasza przyczepa, która w wakacje staje się naszym drugim domem. Wierzymy, że taka forma wypoczynku jest jedyną słuszną drogą do przygody, odpoczynku i relaksu. A…

  • zbyt lekki krem
    Na luzie

    Kupiłaś zbyt lekki krem? Da się go ulepszyć!

    Natura obdarzyła mnie nader delikatną i cienką skórą. Jeśli pomyślałaś, że to przechwałki, to ja mówię: a weź się zamień! W praktyce oznacza to bowiem, że zmarszczki robią się w błyskawicznym tempie w wieku lat siedemnastu, a pod oczami są doły i cienie nie do zaciapania korektorem, bo widać wszystko, co jest pod skórą, która jest nota bene ogromnie podatna na przesuszenie. Takie to błogosławieństwo. Delikatna – dobrze brzmi, źle się z tym żyje. Tylko dystans do siebie, brudne lusterko w łazience i ciemne światło ratują mnie przed przygnębieniem. No i kremy. Lat nie odejmują, urody nie zapewnią, gdy się jej po prostu nie ma, ale pozwalają skórze starzeć się…

  • murzynek z powidłami
    Na luzie

    Tradycyjny murzynek z powidłami. Wilgotny i mooocno kakaowy.

    Pod względem zamiłowania do ciast, jesteśmy z mężem mocno niedobrana parą. Ja uwielbiam wilgotne ciasta tortowe, z nie za słodką masą, ten znowu lubi zwykłe krojone jak kanapki placki. „Żeby się do pracy dało wziąć” – słyszę. Jak tam biorę wszystkie, jak leci, tortowe też się nadają, nawet bardziej, bo można je jeść i jeść i o pracy zapomnieć. Takim ulubionym, najulubieńszym jego ciastem jest murzynek. Nie jakieś murzynkopodobne ciasta, tylko ten „oryginalny”, tradycyjny. To nie mogą być kakaowe biszkopty (zaliczyłam kilka takich, różnica jest ogromna). Klasyczny murzynek w starym wydaniu jest intensywnie kakaowy i wilgotny nawet na drugi dzień. Dłużej u nas nie leży zresztą. Z chęcią dzielę się…

  • rodzina
    Na luzie

    Oddam rodzinę w dobre ręce.

    Jestem kobietą pracującą i żadnej pracy się nie boję. Boję się nocy, bo rano muszę wstać do pracy. Szatański krąg. Macierzyński skończył się, gdy dziecko skończyło rok. Coś się skończyło, coś się zaczęło. Zaczęła się walka w biurze o bycie pożytecznym w obliczu niemożności otworzenia oczu. Koleżanka z dłuższym stażem rodzicielskim pocieszyła: tylko do trzeciego roku tak jest, później te potwory śpią i nie chcą wstawać. Jeszcze się wyśpisz, spokojnie! I teoretycznie prawie miała rację. Prawie. Dlaczego prawie? Ponieważ strzegę domowego ogniska, wokół którego gromadzą się też inne zmory, nie tylko moja 3,5-letnia Córka. Są jeszcze dwa Psy, dwa Sierściuchy i Mąż. Jak ćmy zlatują się po pokarm, świeże majtki…

  • tyłek rośnie poród boli
    Na luzie

    Dlaczego poród boli, a po dzieciach tyłek rośnie.

    Poród jest dla kobiety z fizjologicznego punktu widzenia najbardziej niebezpiecznym wydarzeniem w życiu. O ile jeszcze współczesna medycyna i opieka okołoporodowa gwarantują szczęśliwe rozwiązanie większości ciąż, o tyle jeszcze całkiem niedawno śmiertelność noworodków i matek przy porodzie była porażająco duża. Nie mówiąc już o ciemnocie średniowiecza, kiedy to mało który poród kończył się dobrze. Sama nieraz jeszcze lata temu zastanawiałam się, dlaczego te kobiety na filmach tak wrzeszczą i cierpią? Czemu to musi tak boleć? Tym bardziej, że jakby się tak przypatrzeć innym przedstawicielom ziemskiej fauny, żadna samica innego gatunku nie cierpi męczarni podczas wydawania na świat potomstwa. Młode rodzą się w miarę szybko, a matka zmęczona ciążą i karmieniem…

  • choinka DIY
    Na luzie

    Nasza choinka DIY – słodki efekt wspólnej zabawy.

    Jest to niedługi wpis do poczytania przy herbatce. Jeśli kogoś w jakiś sposób zainspiruje, będzie mi bardzo miło. W naszym przedszkolu ogłoszono niedawno konkurs na najpiękniejszą ozdobę świąteczną. Jednym z celów konkursu miała być zachęta do wspólnego spędzania czasu rodziców z dzieckiem. Praca miała być również wspólna. Ponieważ uwielbiam takie rękodzieło i co roku staram się coś ukręcić i przyozdobić, postanowiłam w imieniu swoim i córki, że weźmiemy udział w konkursie. Przeszukałam internety w poszukiwaniu inspiracji. Jestem typem osoby raczej bez wyobraźni i muszę coś wcześniej zobaczyć, żeby albo skopiować, albo zmodyfikować. Postanowiłam zrobić choinkę, nie bardzo tylko wiedziałam, jak ma ona wyglądać. W końcu miałam plan: choinka z cukierków.…