Na luzie

Pieczone warzywa do obiadu lub zamiast obiadu. Normalnie szok!

Ziemniaczek, mięsko i warzywko to taki zwyczajny polski klasyk. Dieta ma być zbilansowana, a potrawy mają się uzupełniać. Chociaż nie brakuje głosów, że nie wolno łączyć tego z tamtym, pomidora z ogórkiem, mięsa z ziemniakiem, bo można dostać świerzba, krostek, depresji, zaparć i umrzeć, albo prawie umrzeć.

Brutalna prawda o jedzeniu jest taka, że jeść trzeba codziennie, a przynajmniej co drugi dzień i najlepiej jeszcze, żeby smakowało. Mojemu mężowi ten zestaw ziemniaczek – mięsko – warzywko zawsze smakuje, o ile mięsko nie jest gumiastą zelówą. Zdarza się coraz rzadziej. Chociaż przyznaję, że mój najsłabszy punkt to surówki. Niby prosta rzecz, ale szukam po całym świecie tarki, która za mnie zetrze warzywa. Nienawidzę trzeć po prostu. W związku z czym idę na uproszczenie i ze słoików wyciągam ogórki i sałatki, a w sezonie wcinamy pomidory i ogórki ze szczypiorkiem.

W tym kontekście pieczone warzywa jako alternatywa była dla mnie objawieniem. Podane niegdyś przez koleżankę do pieczonej gąski zawładnęły mym sercem od razu. Jezuuu, jakie to było dobre! A wykonanie jest bajecznie proste!

 
ZBĘDNE I NIEZBĘDNE SKŁADNIKI

Oto przykładowy zestaw, najczęściej przeze mnie powtarzany:

pieczarki
papryka
cebula
młoda marchewka (świeża lub mrożona)
czosnek

Potrzebujemy jeszcze: oliwę, sól, przyprawy, ja preferuję nuty śródziemnomorskie, czyli bazylia, oregano, tymianek, lub gotowce (zioła do pizzy, prowansalskie)

 
WYKONANIE

– pieczarki obieramy, młoda marchewka tego nie wymaga
– pozostałe warzywa kroimy na średniej wielkości kawałki, czosnek przeciskamy przez praskę
– wszystko wrzucamy do michy
– przyprawiamy, dodajemy oliwę, mieszamy, zostawiamy na godzinkę, żeby się przegryzło (uwielbiam to określenie!)
– wysypujemy na blachę i pieczemy jakieś pół godziny w temp. 170 st
– wykładamy na talerz i jest!

 
MOJE RADY OSOBISTE

– nie próbuj zastępować warzyw gotowymi zestawami mrożonymi typu „na patelnię”, czy coś takiego. To po prostu nie smakuje. Robi się breja jakaś bez względu na długość pieczenia, a smak – porażka. Nie wiem o co chodzi z tymi mieszankami.

– jeśli mrożonki, to dobrej jakości oddzielnie pakowane. Ja chętnie piekę brokułek, kalafior, fasolkę szparagową. Rozmrażam wcześniej, jak już jest rozmrożone, robię to, co ze świeżymi warzywami.

– koniecznie dawaj czosnek, koniecznie! Im więcej tym lepiej. Czosnek świetnie podbija smak, bez czosnku jest trochę mdławo.

– warzywa są z reguły miękkie, więc nie należy ich kroić zbyt drobno, lepiej podziabać na duże kawały. Cebula i pieczarki na ćwiartki, szerokie pasy papryki. Upieką się w sam raz.

– ten sam zestaw grillujemy latem. Smakuje jeszcze lepiej.

– wersja vege: chleba se weź, samom jarzynom się nie najesz! Chleb najlepiej w wersji tost lub grzanka. Albo ryż, kuskus i takie tam.

– to dobry sposób na zero waste. Resztki papryki, cebuli i jakieś niedobitki mrożonek po prostu pieczemy i już!

 

pieczone warzywa

pieczone warzywa

pieczone warzywa

Wybaczcie brak zdjęcia finałowego. Siła wyższa. Dziecko moje truło o tysiąc rzeczy i w końcu się oblało czymś, przebierałam w suche ubranie i spaliłam za bardzo… Zjedliśmy takie przypalone, dramatu nie było 🙂

 

Jeśli ten artykuł jest według ciebie interesujący, przydatny lub inspirujący, proszę o polubienie mojego profilu FB i przekazanie dalej. Pozwoli mi to dotrzeć do większej liczby osób takich jak ty i ja. Dziękuję serdecznie!
Please follow and like us:
FACEBOOK
Instagram

6 komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *