naturalna pielęgnacja
Na luzie,  Świat dziecka

Najlepsza naturalna pielęgnacja dla mamy i dziecka – ręcznie robione kosmetyki prosto z afrykańskich wiosek.

Jeszcze do niedawna nawet do głowy by mi nie przyszło, że na półce mojej łazienki pojawią się mazidła wytwarzane w afrykańskiej manufakturze. Na blogu niedawno pojawił się wpis o tym, jak masłem shea można wzbogacić i uratować krem. Jedna z Czytelniczek na to, że hola, hola, masło masłu nierówne, najlepsze jest takie naturalne ręką ludzką robione i że ona używa tylko świeżutkiego masełka prosto z Ghany.

Fajno fajno, pomyślałam, ale znajomych tam nie mam i kto miałby mi takie masełko niby dostarczyć. Na to Czytelniczka wrzuca link do sklepu. Zaglądam – i – naczytać się nie mogę. Oto polsko – ghanijskie małżeństwo prowadzi rodzinną manufakturę w Afryce o przyjemnej nazwie Duafe. Mydła, masła i oleje w niej pozyskiwane i wytwarzane są w sposób naturalny, bez użycia grama chemii, bez zbędnego przetwarzania, wszystko jest zebrane, zmielone, uwarzone, świeżutkie i jeszcze cieplutkie. Podobno bardziej ekologicznie i naturalnie już się nie da. Postanowiłam tym wszystkim umyć i nakremować siebie oraz rodzinę.
W moje matczyne troskliwe ręce wpadły: masło shea, kilka mydeł i olej z baobabu. I cóż się okazało i jak to wygląda po kilku tygodniach mycia i nacierania? A tak.

Problemy skórne.

Każdy jakieś ma, mniejsze lub większe, ale wszyscy chcieliby, żeby ich skóra wyglądała lepiej. Ja się przyznam do takich:

  • Jako stara baba 40+ mam coraz więcej zmarszczek, a skórę mam bardzo cienką i tłuszczu pod nią niewiele, taka skóra starzeje się niestety najszybciej i najszybciej się wysusza.
  • Od kilku lat każdego lata robią mi się plamy posłoneczne (mimo unikania słońca, smarowania filtrem 30 i 50), wygląda to fatalnie, plamy na policzkach i wokół ust znikają dopiero jesienią. Kosmetyczka powiedziała mi, że są one dość głębokie i trudno się ich pozbyć. Z wiekiem ma być jeszcze gorzej. Nic, tylko wyć. Obowiązek noszenia maseczek wydawał mi się zbawienny.
  • Suchą skórę mam wszędzie, wszystkie mazidła wchłaniają się w ułamku sekundy, można się nacierać i nacierać, a i tak niewiele to daje. Oliwka dla dzieci nie wchłania się w ogóle, taka jej natura, więc chodzę przesuszona.
  • Podrażnienia po depilacji i krostki na nogach. Trochę pomagała oliwka, ale niewiele.
  • Moja córka ma wrażliwą skórę i skłonności do reakcji alergicznych przy byle ugryzieniu jakiejś meszki lub innego owada grasującego nocą nad jej łóżkiem.

Mój mąż ma skórę idealną jak alabaster, tak przynajmniej sam o sobie myśli.

 

naturalna pielęgnacja

Faza testowa – mydła

Od ponad miesiąca myję twarz tylko mydłami Duafe. Dla mojej skóry wybrałam sobie mydła o właściwościach rozjaśniających (na te podłe przebarwienia) i takie do cery dojrzałej. Pod prysznic mam kilka innych mydeł. Wszystkie są doprawdy świetne! Skóra po umyciu nie jest przesuszona, wprawdzie wymaga nakremowania (mydła, nawet tak bogate w oleje i masła nie zastąpią kremu), ale różnica, między tymi mydłami, a innymi kosmetykami do mycia jest ogromna! Po każdym żelu pod prysznic, a już nie daj Boże po zwykłym mydle, skórę miałam zawsze ściągniętą i suchą jak pieprz.

Wszystkie mydła Duafe można stosować do pielęgnacji dzieci już od pierwszych dni życia. Do kąpieli córki (3,5 roku) używam tylko tych mydeł. Oszczędzam sobie tym samym kremowania jej po kąpieli, czego ona nienawidzi. Skóra dziecka jest fajna i nawilżona, zazwyczaj była sucha.

Do pielęgnacji dzieci osobiście jako mama nie używałabym mydeł z drobinkami peelingującymi. Pewnie by nie zaszkodziły, ale dzieciom peeling nie jest potrzebny, wystarczy dobra pielęgnacja. Czarne mydło Alata Samina ma w składzie drobiny orzechów, które przyjemnie drapią podczas kąpieli, jednak według mnie nie jest to mydło dla malutkich dzieci. Tylko i wyłącznie ze względu na to drapanie, nie na skład (ten jest boski!).

Mój mąż nienawidzi mydeł w kostkach, więc nie dał się umyć.

Mydłami naturalnymi można również myć włosy. Oczywiście zrobiłam to i… porażka. Never ever! Włosy były ciężkie, jakby latami nie myte. Przetestowałam na córce, która ma niefarbowane włosy i to samo. Zmyłam to mydło szamponem. Niestety wszystkie mydła naturalne tak właśnie mogą działać na włosy ze względu na zasadowy odczyn. Zdarza się, że włosy przyzwyczajają się do mycia mydłem i można spokojnie myć, ale zdarza się też tak, że się nie przyzwyczajają. Niektórzy stosują płukanki z wody i soku z cytryny w celu zakwaszenia i wtedy włosy są pięknie umyte i odżywione. Ja nie mam do takich procederów cierpliwości. Wolę kupić dobry szampon.

 

naturalna pielęgnacja
Faza testowa – masło shea

To masło było dla mnie największym zaskoczeniem. Wiele się słyszy o dobroczynnych właściwościach masła shea, dlatego kupiłam w drogerii masło, które miało mi służyć do wzbogacania zbyt lekkich kremów. Jako nieświadoma wtedy konsumentka, kupiłam masło rafinowane (a więc przetworzone) firmy sprzedającej naturalne kosmetyki. Po otwarciu słoiczka masła Duafe nie mogłam uwierzyć… Moje masło drogeryjne przypomina taką trochę twardszą wazelinę i pachnie lekko pomarańczą. Masło Duafe ma konsystencję gęstego musu i pachnie zupełnie inaczej, ni to orzechowo, ni to ziemiście, trochę tak wilgotną ściółką leśną. To dwa zupełnie różne produkty!

Stosuję masło shea codziennie na twarz i na całe ciało. Wchłania się nie od razu (nakładamy naprawdę cienką warstwę, nie tak jak krem, czy balsam), ale po kilkunastu minutach pozostaje na skórze przyjemny lekko błyszczący film. Błyszczenia na twarzy nienawidzę, więc stosuję tylko na noc na zmianę z kremami.

Działanie przeciwzmarszczkowe wszelkich mazideł traktuję z dystansem. Nie ma szans, żeby kremy usuwały zmarszczki, co najwyżej mogą spłycać te niewielkie. Kluczem do tego, by skóra starzała się wolniej jest jej nawilżanie, odżywianie i natłuszczanie. A odkąd stosuję duet mydło + masło widzę, o ile lepiej wygląda moja cera. Żadnych krostek, zero przesuszenia, skóra nawilżona, super.

Co najważniejsze: w tym roku po raz pierwszy nie porobiły mi się przebarwienia od słońca! Mam tylko kilka piegów na policzkach! Nic więcej! Jak za dawnych lat, kiedy to moja uroda onieśmielała nawet najśmielszych!

Niektóre efekty stosowania tego masła były jednak widoczne już po pierwszym użyciu. Wszelkie podrażnienia po goleniu, krostki i zaczerwienienia nigdy już się nie pojawiły. Co bardziej wrażliwe partie ciała, których z szacunku do siebie i innych nie będę szczegółowo opisywać, codziennie smaruję masłem shea. Jest gładziutko i przyjemnie. Masłem shea „wyleczyłam” też jakąś wysypkę na nodze i dekolcie, która nie wiadomo jak i po co wyskoczyła mi w nocy. Po kilku godzinach nie było już śladu po krostkach.

Masło shea z dodatkiem trawy cytrynowej (jest też takie w ofercie) według niektórych chroni przed ugryzieniem komarów. Ja musiałam w nocy wstawać po Fenistil, tak mnie ścięły potwory.

Wszystkie masła Duafe można stosować do pielęgnacji niemowląt od urodzenia. Niestety nie mam jak pozyskać niemowlęcia do testów, ale opinie innych matek są bardzo pochlebne (na końcu postu wkleję odpowiednie linki). Moja córka nie daje się niczym smarować, w zasadzie nie ma też żadnych poważnych problemów ze skórą. Jak śpi, smaruję jej potajemnie buzię masłem, żeby ją nawilżyć po wieczornej kąpieli. Ręce i nogi odpuszczam.

 

naturalna pielęgnacja
Faza testowa – olej z baobabu

Jest to olej niezwykle odżywczy i pełen dobrych dla cery składników. Jest oczywiście naturalny, nieprzetworzony, po prostu pozyskany i rozlany do butelek. Stosuję go właśnie w celu odżywienia skóry, córce dodaję kilka kropel do kąpieli. Jak na olej, nieźle się wchłania, nie zatyka porów, jest bardzo lekki. Stosuję oczywiście tylko na noc.

Olejem z baobabu podzieliłam się z siostrą (która ma skórę jeszcze bardziej suchą od mojej) oraz z mamą, pechową posiadaczką cery tak wrażliwej, że podrażnienia na twarzy wyskakują jej nawet od lekkiego podmuchu wiatru. Nigdy nie kupuję jej żadnych kosmetyków do twarzy, bo nic na świecie nie jest w stanie jej dogodzić. Nic, oprócz tego oleju. Obie są zadowolone i domagają się więcej. Pomyślimy.

 

 

naturalna pielęgnacja

Czy jest się do czego przyczepić?

I tak i nie. Zależy, co kto lubi. Mój mąż twierdzi, że te mydła śmierdzą (w prostych żołnierskich słowach tak to właśnie ujął). Mi te zapachy bardzo odpowiadają. Jeśli ktoś oczekuje zapachów typowo perfumowych, kwiatowych lub owocowych, to faktycznie nie w mydłach Duafe. Wszystkie te mydła i masła cechują zapachy takie właśnie trochę ziemiste i orzechowe. Pachną po prostu tym, z czego są zrobione. Nie zawierają żadnych substancji zapachowych.

Cena: mydła można kupić w cenie 24 PLN z groszami. To więcej, niż większość mydeł (nie mówię nawet o najtańszych syntetycznych mydłach). Właściciel manufaktury Duafe, Szymon, twierdzi, że do produkcji wybiera jedynie najwyższej jakości masła i oleje, a te nie są tanie. Ja bardziej niż Szymonowi wierzę swojej skórze, a jej kondycja widocznie poprawiła się niemalże natychmiast po przejściu na zestaw Duafe, więc coś w tym jest.

Poza tym, jeśli zależy nam jedynie na tym, żeby z siebie lub z ubłoconego dzieciaka zmyć brud, to tak naprawdę wystarczy zazwyczaj czysta woda. Jeśli chcemy skórę dodatkowo pielęgnować, to trzeba stosować to, co naprawdę odżywia (a unikać tego, co skórę niszczy!). Ja zupełnie odstawiłam dotychczasowe mydła, używam jedynie Duafe.

Masło shea można natomiast kupić w cenach porównywalnych, lub niewiele drożej, niż masła shea w innych sklepach. Trudno te ceny zresztą dokładnie porównać, bo skład wielu z tych maseł jest wzbogacany innymi dodatkami (nie twierdzę, że to źle, jeśli produkt jest naturalny i dobrej jakości, to nie widzę w tym problemu). Ale na przykład, moje poprzednie masło – wazelinę (czyste, rafinowane, o dużo gorszej jakości i działaniu) kupiłam niewiele taniej niż masło shea Duafe.

Forma: mydła są w kostkach, co jest absolutnie nie do zaakceptowania dla mojego męża. Nawet nie chce ich tknąć (tym bardziej, że mu śmierdzą, ech…). Używa tylko tych w płynie. Faktycznie, mydło w płynie jest wygodniejsze w użyciu. Sama jadąc na camping nie wzięłam ze sobą mydeł w kostce, żeby mi się nic mokrego nie ślimaczyło w kosmetyczce po kąpieli. Natomiast w domu stosuję tylko i wyłącznie moje delikatne mydełka w kostce.

Aby na dłużej zachować dobrą formę mydła (one generalnie nie lubią wilgotnych mydelniczek), zalecam i sama tak robię, podzielić sobie kostkę na 2-3 części. Tę nieużywaną chowamy w suchym miejscu aż nadejdzie jej kolej.

Masło shea jest twardym masłem i nie da się go tak łatwo rozciapać na ciało, jak balsamy. Trzeba się przyzwyczaić, ale nie jest to bolesny proces. Bierze się odrobinę, roztapia w palcach i można się smarować. Gra warta świeczki.

Produkcja jest w Ghanie, nie w Polsce. Jest to polsko-ghanijska manufaktura nieprzetworzonych naturalnych produktów. Trudno byłoby zebrać liście i orzechy, a następnie produkować z tych składników mydła w Polsce. Produkcją zajmują się mieszkańcy terenów zagrożonych ubóstwem (głównie kobiety), mydła i masła robią zgodnie ze swoja tradycją. Trudno o bardziej naturalną produkcję. To właśnie tacy ludzie są dostawcami dla Duafe. Szymon wybiera tych dostawców, którzy oferują najwyższą jakość produktu, czyli masła najdokładniej oczyszczone i przefiltrowane. Wiadomo, można zrobić coś lepiej, lub mniej starannie, jak to z ludźmi.

Natomiast biuro i fantastyczna obsługa klienta znajdują się w Jaśle. Kontakt z nimi to bajka. Konkretni, sympatyczni i przytomni pracownicy. Brawa dla nich, dać im podwyżki!

Czy tylko naturalna pielęgnacja jest najlepsza?

Zazwyczaj właśnie tak jest. Chemii mamy w życiu aż nadto, trudno jej całkiem unikać. Ale tam, gdzie można, warto to robić, szczególnie w pielęgnacji skóry dzieci. Warto też pamiętać, że przy poważnych problemach skórnych trzeba kontaktować się z dermatologiem, nie z Szymonem. Ani mydło, ani napar z rumianku, ani szum łanów pszenicy nie leczą poważnych chorób. Pamiętajmy też, że to właśnie niektóre naturalne produkty mogą uczulać, nie tylko chemia. Wśród produktów Duafe takim produktem jest masło Kombo, które jest dość silne w działaniu (stosuje się je przy bólach mięśniowych np.). Odpowiednia informacja o tym jest oczywiście w opisie produktu.

Oprócz tego, że z czystym sumieniem mogę polecić produkty Duafe, namawiam przede wszystkim do świadomego kupowania kosmetyków, szczególnie tych do pielęgnacji naszych dzieci. Patrzcie na skład (koniecznie INCI, nie ogólny opis) i decydujcie świadomie. Ja z Duafe na pewno zostanę na dłużej. Zanim powstała ta recenzja, złożyłam już kolejne zamówienie, właśnie z myślą o siostrze i mamie.

Linki, linki, linki.

Oczywiście do strony Duafe: https://www.duafe.eu/

Tutaj znajdziecie mnóstwo szczegółowych informacji o produktach, bardzo zachęcam do odwiedzenia zakładki Księga Gości, gdzie znajdziecie konkretne opinie i opisy przypadku od klientów, nie tylko słowa zachwytu, że „cudowne mydełka i masełka”. http://masloshea.com.pl/

Tutaj znajdziecie filmiki o kulisach produkcji maseł Duafe, prawdziwy Szymon Rząsa rozmawia z lokalsami (Szymon to ten mówiący po polsku):
https://www.youtube.com/watch?v=TRVDcbAIjyo
https://www.youtube.com/watch?v=asXIzGLVxR0
https://www.youtube.com/watch?v=njjy1S-VO2Q

A to już z innej strony, nie Duafe, tak się produkuje masło shea w Ghanie: https://www.youtube.com/watch?v=LG1oZmYKLyk

Na koniec podrzucam profil FB z garścią przydatnych informacji @OrganiczneMasloShea

A już na koniec końców przekierowuję do czarnej listy szkodliwych składników, które możecie znaleźć w większości kosmetyków. Te naturalne nie mają prawa ich mieć w składzie INCI! KLIK

P.S. Rzućcie okiem pliz na komentarze do tego wpisu. Praktycznych wskazówek udzielił nam wszystkim p. Szymon z Duafe.

Pozdrawiam!

foto: Duafe i archiwum prywatne

Jeśli ten artykuł jest według ciebie interesujący, przydatny lub inspirujący, proszę o polubienie mojego profilu FB i przekazanie dalej. Pozwoli mi to dotrzeć do większej liczby osób takich jak ty i ja. Dziękuję serdecznie!
Please follow and like us:
FACEBOOK
Instagram

19 komentarzy

    • GadkaGagatka

      Pewnie! Trzeba wiedzieć, za co się płaci. Są ciekawe aplikacje, które analizują składy kosmetyków i „krzyczą” gdy znajdą coś szkodliwego. Wystarczy zeskanować kod paskowy, albo zrobić fotkę listy składników. Dobry sposób.

    • GadkaGagatka

      To jedyne tak naturalne kosmetyki ever, a przeczesywałam internet naprawdę dokładnie. Składy mydeł są maksymalnie proste, masło plus oleje. Nic więcej. Żadnych dodatkowych zapachów, nic. Można kupować w ciemno, zwłaszcza do pielęgnacji dzieci. A masło shea ma właściwości nie tylko pielęgnacyjne, ale również lecznicze.

  • Duafe

    Dziękuję za recenzję 🙂 Odniosę się tylko do kilku rzeczy:
    1. Na pewno zależy to również od cery, ale masło powinno się wchłonąć raczej szybko i nie pozostawić tłustego filmu a aksamitną skórę. Sugerowałbym użyć mniej i mniej, aż do pożądanego skutku.
    2. Te „kolorowe” mydła afrykańskie nie są dobre do włosów ponieważ są mydłami tłustymi (to określenie mocno nad wyraz – no jak to, mydło tłuste?), ale w kategoriach mydła można tak powiedzieć.
    3. Do mycia włosów nadaje się Czarne Mydło Alata Samina, jako mydło i odżywka w jednym.
    Pozdrawiam 🙂

    • GadkaGagatka

      Dziękuję za komentarz, te rady na pewno przydadzą się użytkownikom. Do mycia włosów wzięłam właśnie jakieś inne mydło, na pewno nie to czarne. Oczywiście dam mu szansę, bo już definitywnie odchodzę od syntetycznych kosmetyków. Od pewnego czasu kupując cokolwiek, czytam właśnie skład INCI i ostatnio powyrzucałam do kosza saszetki próbek kremów najeżonych parabenami. Co do masła, to mam mimo wszystko odruch, by nałożyć więcej, bo tak się przyzwyczaiłam (kremy zawierają dużo wody, więc można je nakładać w dużej ilości, a i tak się wchłoną). Na noc nakładam sporo masła świadomie, rano mam jeszcze błysk na twarzy, ale po umyciu mam takie fajne uczucie mocnego nawilżenia. Pozdrawiam!

    • GadkaGagatka

      O! Witam! Jak chcesz to sprawdzaj, chociaż Twoja cera zupełnie niczego nie potrzebuje 😊 Ja już nie wracam do kosmetyków typowo syntetycznych, od drogerii trzymam się z daleka. A masełko pierwsza klasa. Miłego kremowania!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *