wakacje z dzieckiem tanie podróżowanie camping kemping
Na luzie

Camping nad Jeziorem Królewskim. Tu się dzieci naprawdę wyszaleją!

Odkąd zostaliśmy dumnymi rodzicami małej uroczej panny, nasze plany wakacyjne w głównej mierze kręcą się wokół niej. Zdajemy sobie sprawę, że nie każda forma wypoczynku sprawdzi się w towarzystwie 3,5 letniego dziecka. W związku z czym mój mąż przeczesuje internety w poszukiwaniu miejsca przyjaznego i rodzicom i dzieciom. Chodzi głównie o to, żeby dziecko się nie nudziło, co nam da możliwość oddania się nudzie choć na chwilę.

Jesteśmy wyznawcami religii zwanej karawaning. Nasza religia wymaga od nas spędzania urlopu na polu campingowym. Umożliwia nam to nasza przyczepa, która w wakacje staje się naszym drugim domem. Wierzymy, że taka forma wypoczynku jest jedyną słuszną drogą do przygody, odpoczynku i relaksu. A ponieważ jesteśmy otwarci i tolerancyjni, szanujemy to, że innym pasuje coś innego i wolą odpoczywać w hotelach, domkach i pensjonatach. Innowiercy zazwyczaj odwdzięczają się nam takim samym poszanowaniem praw naszej religii.

W tym roku zawitaliśmy na obrzeżach niewielkiego miasta, ani ładnego, ani brzydkiego, takiego sobie, ale o ciekawej historii. Krzyż Wielkopolski jest przepięknie położony nad Jeziorem Królewskim, na skraju Drawieńskiego Parku Narodowego. W pobliżu płyną Drawa i Noteć, na polach bociany wyłapują myszy, wędkarze wędkują, słowem: piękne okoliczności przyrody. W tychże okolicznościach wybudowano na terenie poniemieckiego kąpieliska Ośrodek Wypoczynkowy „Świderek”. Właściciele ośrodka z dumą twierdzą, że obiekt jest wyjątkowo starannie zorganizowany pod kątem rodzinnych wakacji z dziećmi. Dowodzą tego zdjęcia i opisy na stronie www ośrodka. Przybyłam, zobaczyłam i już opowiadam, jak to wygląda w rzeczywistości.

 
Dla dzieci

Pod tym względem jest po prostu rewelacyjnie! Nasza córka od rana do nocy miała co robić. Oprócz placu zabaw, na terenie całego ośrodka porozstawiano wszelkie atrakcje: stoły do ping-ponga, hamaki, trampoliny, boisko do siatkówki, mini golf, basen. Ze wszystkiego można korzystać do woli. Kijki do golfa i rakietki można sobie brać bez pytania, byle odnieść na miejsce. Starczy dla wszystkich. W basenie czyściutka i podgrzewana woda, do dyspozycji są leżaki i kamizelki dla dzieci. Dzieciaki biegają i bawią się jak dzikie. Nie warto ich kąpać, nie ma to sensu. Sali zabaw podczas deszczu nie było jak przetestować, gdyż z powodu epidemii nie była udostępniona. Na szczęście w ciągu trzech tygodni deszcz padał tylko przez jeden dzień, więc się udało jak nic.

 
Dla dorosłych

Oprócz tego, że można po prostu poleniuchować w cieniu kilkudziesięcioletnich lip, sosen i świerków, można również próbować łowić ryby (stanowiska dla wędkarzy są również przy samym ośrodku, nie trzeba daleko jeździć, żeby wrócić bez zanęty i bez ryb). W ośrodku jest możliwość wypożyczenia rowerów wodnych, kajaków i naziemnych rowerów, dziecięcych również. Trasy leśną drogą są bardzo przyjemne zarówno na rower, jak i na spacer.
Raz w tygodniu szefowa organizuje ognisko, ale można też pogrillować kiedy się chce na dużym grillu pod wiatą.

Jeśli ktoś chciałby mieć święty spokój od wszystkiego, również od szalejących dzieci, proponuję wcześniej rezerwować domek (jest ich tutaj kilkanaście) lub miejsce pod namiot oddalone od placu zabaw i basenu. Ośrodek jest niemały, są tam miejsca spokojne, w cieniu, ale również takie w centrum wydarzeń i w pełnym słońcu, gdzie można się spalić na mahoń. Co kto lubi.
Dowolność rozbicia namiotu jest praktycznie dowolna, a ponieważ jeśli tylko można wpaść na jakiś pomysł, to ktoś prędzej czy później to zrobi. Tak więc pojawiła się grupa chętnych do dobrowolnego biwakowania przy samych ubikacjach sąsiadujących bezpośrednio z wybiegiem dla świń wietnamskich i paddockiem, gdzie odpoczywał kucyk. Jak widać są zwolennicy rożnych nut zapachowych.


Jezioro

„Świderek” położony jest po prostu przepięknie. Na skraju lasu, nad jeziorem, w ciszy i spokoju. Plaża nad jeziorem należy do miasta, więc korzystają z niej nie tylko wczasowicze. Nie było to ani odrobinę uciążliwe, nie było ani tłoczno, ani hałaśliwie. Jezioro teoretycznie przygotowano do celów kąpieliskowych, rozciągnięto boje i wytyczono miejsca, gdzie można popływać. Ratownik jest stale w gotowości do ratowania ludzkiego życia. W praktyce jednak Jezioro Królewskie rzadko kiedy nadaje się do kąpieli. Wiecznie coś w nim zakwita. Nie są to lilie wodne. Tak było i w tym roku. Ratownicy mogli co najwyżej pogapić się na opalające się dziewczyny.


Zwierzęta

Wszystkie są mile widziane. Psów było oczywiście najwięcej, budujące było to, że właściciele po nich sprzątali, więc bieganie boso nie wiązało się z ryzykiem wdepnięcia w kupę. W ośrodku są również wspomniane wcześniej miniaturowe świnie stanowiące atrakcję dla dzieci, szczególnie, gdy na świat przychodzą młode wielkości wiewiórek. Kucyk niby przyjazny, ale może ugryźć, tak jakoś nie wiadomo jaki on właściwie jest. Ja tam się boję dużych zwierząt, więc patrzę z daleka i nie karmię do pyska. Razu jednego wydawało nam się, że kucyk uciekł z paddocku i łazi po drodze. Okazało się, że to pies mieszkających w pobliżu ośrodka sąsiadów, gigantyczne czarne bydlę imieniem Abi. Cudna spokojna psina ocierająca pysk o dachy domów.


Obsługa

Zarówno właścicielka ośrodka pani Anita, jak i Wielki Porządkowy I Złota Rączka Pan Leszek są sympatyczni i zawsze chętni do pomocy. Wielki Porządkowy Pan Leszek dba o to, by goście czuli się bezpieczni, gdyż, jak twierdzi, śpi jedynie po 3-4 godziny, pozostała część doby to praca, praca, praca. Wydawało mi się, że jego opowieści należy traktować raczej z lekkim przymrużeniem oka. Zmieniłam jednak zdanie, gdy widziałam go skaczącego do basenu w butach i pełnym ubraniu w celu ratowania od utonięcia chłopaka, który na złość matce wlazł do wody i ani myślał się topić. Ale Wielki Ratujący Ludzkie Życie Pan Leszek nie mógł przejść obojętnie wobec krzyku matki, nawet, jeśli nie był to krzyk rozpaczy, a krzyk świadczący o tym, że chłopak dostanie skórzanym pasem po gołym tyłku, od razu gdy tylko odważy się wyjść z wody prosto w ręce wściekłej matki.


Co zwiedzać?

Krzyż Wielkopolski nie jest otoczony ani zabytkami klasy 0, ani dziedzictwem UNESCO. Największą wartością tych terenów jest spokój i przyroda: rzeki, jeziora, lasy. Dla aktywnych polecam więc rowery i wyprawy szlakami przed siebie.

Fajną sprawą dla dzieciaków jest oddalony o kilkanaście kilometrów Park Grzybowy w Piłce. W lesie na ścieżce edukacyjnej postawiono i opisano gigantyczne grzyby i zwierzęta. Nie jest to specjalnie duże, ale warto pojechać, zobaczyć i porobić parę fotek.

Mój mąż zaciągnął nas też trochę dalej, bo do oddalonego o jakieś 100 km Międzyrzeckiego Rejonu Umocnionego, czyli do bunkrów. Obawiałam się spotkać tam oderwanych od rzeczywistości wielbicieli fortec i militariów z dzikim obłędem w oczach. Większość odwiedzających okazała się być rodzinami z dziećmi, nie brakowało również turystów z Zachodu, jako, że obiekt zbudowali Niemcy jeszcze przed wojną po to tylko, by z niego nigdy nie skorzystać. Korzystali natomiast miejscowi farmerzy, bo kto tylko miał bunkier na swoim polu, ten wpuszczał do niego odwiedzających nie wystawiając faktur za wejście. Aktualnie zwiedzanie jest już ucywilizowane. Przeszliśmy najłatwiejszą podziemną trasą, bo wiadomo, z dzieciakiem, ale dla fanów przygód są wielokilometrowe trasy pełne zasadzek i nietoperzy. Jeśli ktoś ma ochotę powtórzyć naszą przygodę, niech wcześniej zadzwoni do recepcji w celu ustalenia terminu i godziny zwiedzania, co by nie czekać dwóch godzin na swoją kolej, lub nie odejść z kwitkiem.


Minusy

Niestety są. Z punktu widzenia ludzi mieszkających w przyczepach i namiotach, ogromnym nietaktem ze strony projektanta krajobrazu była ilość zewnętrznych toalet i pryszniców. Rzecz niezrozumiała, jako, że standardy na polach campingowych i namiotowych są już od lat inne. Całodobowych ubikacji i kabin prysznicowych było po jednej (jednej!) sztuce na płeć, dodatkowo za dnia można było korzystać z ubikacji przy basenie. Również jedno stanowisko do mycia garów. Fatalnie. Aż dziw, że jakoś nie było kolejek. Cóż z tego, że było sprzątane (bo i co tu sprzątać), skoro przez całe trzy tygodnie naszego pobytu prysznica nie miał kto udrożnić.

Radzę również chętnym na wynajęcie domku z wyżywieniem dopytać o szczegóły sposobu podawania tegoż wyżywienia. Śniadanie podawane w postaci bochenka chleba, masła i pomidora do samodzielnego złożenia to słaby pomysł. Obiady lepiej, smaczne, przywozi catering. Jak się poprosi, dziewczyny w barze przełożą to na prawdziwe talerze, jak się nie poprosi, je się ze styropianowych tacek. Pytać i upewniać się. Tak radzę.


Ocena na semestr

Trudno mi ocenić tak jednoznacznie. Raczej plus. Jakby nie te ubikacje, to nie mam do czego się przyczepić. Jedzenie na wyjazd robię od lat sama (polecam!), więc te obiady nas nie dotyczyły. Ogólnie bawiliśmy się super i nic nam tego pobytu nie zepsuło. Naprawdę dało się odpocząć, a już gdy nasza córka zaprzyjaźniła się z córką sąsiadów, to można było zapomnieć, że mamy dziecko ze sobą. Tym bardziej, że nasza córka nie potrzebuje jedzenia, by żyć, więc odpadała kwestia robienia jej kanapek.

Nie jest to miejsce, do którego bezwzględnie trzeba wracać, ale miejsce naprawdę przyjazne i pięknie położone.


Koszty wyjazdu

Za 20 dób spędzonych w ośrodku zapłaciliśmy równo 1000 złotych. Reszta kosztów to paliwo i zachcianki. Dlatego zawsze namawiam, by chociaż przemyśleć możliwość wakacji pod namiotem. Nowoczesne namioty są wygodne, łatwe w rozłożeniu, warto kupić większy niż deklarowana ilość osób. Na każdym campingu jest woda i możliwość podłączenia prądu. Niektórzy zabierają ze sobą mini lodówki, można kupić super wygodne i niedrogie kuchenki na kartusze. I zamiast kilkudniowego pobytu w domkach, można za te same pieniądze bawić się 3 tygodnie. Przyczepa to jeszcze lepsze i wygodniejsze dla nas rozwiązanie. Ale nie każdemu z różnych względów pasuje. Pomyślcie.

Na koniec wrzucam parę fotek. Te na stronie www są już nieco nieaktualne. W rzeczywistości jest ładniej, gdyż właściciele na bieżąco coś usprawniają, ogradzają i ulepszają. Może kiedyś powstaną też dodatkowe sanitariaty. Zawsze warto mieć nadzieję.

Teren ośrodka

wakacje z dzieckiem tanie podróżowanie camping kemping

wakacje z dzieckiem tanie podróżowanie camping kemping

wakacje z dzieckiem tanie podróżowanie camping kemping

wakacje z dzieckiem tanie podróżowanie camping kemping

wakacje z dzieckiem tanie podróżowanie camping kemping

wakacje z dzieckiem tanie podróżowanie camping kemping

wakacje z dzieckiem tanie podróżowanie camping kemping

wakacje z dzieckiem tanie podróżowanie camping kemping

wakacje z dzieckiem tanie podróżowanie camping kemping

wakacje z dzieckiem tanie podróżowanie camping kemping

wakacje z dzieckiem tanie podróżowanie camping kemping

wakacje z dzieckiem tanie podróżowanie camping kemping

wakacje z dzieckiem tanie podróżowanie camping kemping

 

Spacery po lesie

wakacje z dzieckiem tanie podróżowanie camping kemping

wakacje z dzieckiem tanie podróżowanie camping kemping

 

Park Grzybowy

wakacje z dzieckiem tanie podróżowanie camping kemping

wakacje z dzieckiem tanie podróżowanie camping kemping

wakacje z dzieckiem tanie podróżowanie camping kemping

wakacje z dzieckiem tanie podróżowanie camping kemping

wakacje z dzieckiem tanie podróżowanie camping kemping

 

Bunkry

wakacje z dzieckiem tanie podróżowanie camping kemping

wakacje z dzieckiem tanie podróżowanie camping kemping

wakacje z dzieckiem tanie podróżowanie camping kemping

wakacje z dzieckiem tanie podróżowanie camping kemping

wakacje z dzieckiem tanie podróżowanie camping kemping

 

Pozdrawiam!

Jeśli ten artykuł jest według ciebie interesujący, przydatny lub inspirujący, proszę o polubienie mojego profilu FB i przekazanie dalej. Pozwoli mi to dotrzeć do większej liczby osób takich jak ty i ja. Dziękuję serdecznie!
Please follow and like us:
FACEBOOK
Instagram

4 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *