posprzątany dom
Świat dziecka

Czy posprzątany dom i posłuszne dziecko to naprawdę kwestia organizacji?

Zapewne nieraz zdarzyło ci się, na placu zabaw albo w przedszkolnej szatni, dokonać takiej oto obserwacji: śliczne, czyste i zadbane dziecko, grzeczne i posłuszne, znajdujące się w bezpośrednim sąsiedztwie twojego dzieciaka. Dzieciaka z rozdartą gębą, guzem na czaszce, ubranego w gacie tył na przód. A kiedy jeszcze odważysz się spojrzeć kątem oka na super zadbaną matkę czystego dziecka w gaciach przodem na przód, to zaczynają się pojawiać niepokojące myśli w stylu: „Co jest ze mną nie tak?” „Co jest z moim dzieckiem nie tak?”

Możesz pójść jeszcze krok dalej, i zadać tej mamie pytanie: „Jak pani to robi?”. Możesz. Ale nie rób tego. Możesz bowiem usłyszeć, że wszystko jest po prostu kwestią organizacji. Organizacji, czyli mądrego dysponowania czasem i przestrzenią. No i  masz. Chciałaś, to się dowiedziałaś.

Jako matka raczej zawsze mało problemowej (odpukać) 3,5-latki, matka pracująca na etacie, matka gotująca, sprzątająca i próbująca znaleźć czas również na ubełtanie maseczki z tamaryndowca mającej odjąć mi lat i plam z twarzy, matka późnego macierzyństwa, a więc z doświadczeniem życiowym, odróżniająca fotki od insta-fotek wiem, jak w rzeczywistości zazwyczaj wygląda taka organizacja i jakie Imiona często nosi. Oto kilka z nich, a nie wykluczam, że jest ich więcej.

posprzątany dom

Imię pierwsze: Babcia.

Nie ma nic cenniejszego w byciu rodzicem, niż będąca w nieustannej dyspozycji mama lub teściowa. Nie mam tego przywileju. Dziecko moje jest skazane jedynie na mnie i swojego ojca. Żadnego podrzucania bobasa babciom, żadnego wyjścia na zakupy bez dziecka, żadnego chorowania w spokoju, bo bobas u babci na osiedlu obok. Dziecko moje jest jak jemioła, przyczepione do mnie i korzystające z moich zasobów. Ciągle obecne, bałaganiące i przeszkadzające w przeistoczeniu mojego domu w insta-dom.

Imię drugie: Opiekunka, Niania, Sprzątaczka.

To taka babcia za pieniądze. Lepsza o tyle, że nawet za pralką brud wyskrobie. Gorsza o tyle, że kosztuje X zeta za godzinę. Za każdą godzinę, kiedy to zorganizowana mama może sobie wyskoczyć na pilates i przyjemne zakupy w drogerii.

Imię trzecie: Dobrze Zarabiający Małżonek.

Ja niestety nie mam możliwości szastania na prawo i lewo pieniędzmi męża, ten każe mi orać i zarabiać na wspólne dobro. Ale zapewne miłe i wygodne jest bycie na wiecznym L4 małżonką posła RP z niemałą dietą, z prawie płaconymi podatkami z prawie legalnych interesów, otoczoną sprzętem i ludźmi do sprzątania, gotowania i wychowywania dzieci.

Imię czwarte: Wypaczone Priorytety.

Czas jak wiadomo nie jest z gumy, można wykonać jedynie określoną ilość czynności w ciągu doby. Jeśli priorytetem w wychowaniu i pielęgnacji dziecka jest misterna fryzura córeczki (misterna przez cały dzień), czyste ubranka na dziecku, ciągle wytarta buzia, codziennie nowy zestaw poduszek w wózku, nieustanne ozdabianie dziecka spineczkami, chociaż włosów jeszcze brak, ozdabianie siebie samej i dziecięcego pokoju, to zawsze odbywa się to kosztem czegoś. Dziecko wiecznie czesane, wycierane i przebierane cudem usiłuje znaleźć czas na zabawę pomiędzy tymi czynnościami. Babranie się jedzeniem i wkładanie stopy do psiej miski z oczywistych powodów nie wchodzi w grę. Ponieważ dziecko pełniące rolę ozdoby pasującej do mamusinej sukienki nie może mieć brudnych stópek.

Imię piąte: Instagram Life.

Instagram to półprawdy i ćwierćprawdy. Insta-fotki z czyjegoś insta-życia czuć na kilometr. Czy naprawdę wierzysz w to, że wnętrza domów matek zorganizowanych są lekko rozmyte, skąpane w tonacjach białych, złotych i delikatnie beżowych? Że w pokoju dziecięcym stoi jedynie drewniane łóżeczko w stylu skandynawskim, a obok łóżeczka stoi drewniany rowerek i nic więcej? Jeśli w to wierzysz, to kup sobie lepszy smartfon. Odgarnij nogą i odsuń stertę rupieci i kosz z praniem, wykadruj tak, żeby pokazać tylko to, co chcesz i przepuść przez filtry. I już masz własny insta-pokoik, w kadrze złoto i beże oraz drewniana zabawka Montessori-friendly, poza kadrem syf i malaria-friendly.

Imię szóste: Za Zamkniętymi Drzwiami.

To Imię to gra pozorów. Za Zamkniętymi Drzwiami dzieją się dramaty, być może zorganizowana matka poddana domowemu terrorowi po prostu musi być zorganizowana. Może musi, choćby się waliło i paliło, wyglądać idealnie ukryta za ciemnymi okularami, może musi za wszelką cenę te dzieci przebierać i czesać, żeby inni tak to właśnie widzieli. Idealna rodzina, wszyscy śliczni i uśmiechnięci w czerwonym BMW.

Imię siódme: Dzieci Się Jej Boją.

Mąż też. Pod jej wzrokiem wszyscy się kulą. Może twój mąż i twoje dzieci mogą pomarudzić, w co się ubrać i co by zjeść. Są jednak dzieci wychowywane w systemie wojskowym, gdzie nie ma miejsca na sprzeciw i własne zdanie, gdzie wszyscy znają swoje miejsce w szeregu i nikomu nawet przez myśl nie przejdzie, żeby ten system zaburzyć. Bo ten system jest totalitarny.

Imię ósme: Bezgraniczne Poświęcenie.

Taka mama chce, koniecznie chce, w dobrej wierze i z miłości, żeby ten dom był taki właśnie posprzątany, wymuskany, a dzieci czyste i śliczniutkie. I zrobi wszystko, żeby tak było. Poświęci każdą wolną chwilę, którą mogłaby przeznaczyć na odpoczynek, kawę lub drzemkę. Poświęci dla domu, dla dzieci, na makijaż, żeby dzieci miały zadbaną mamę w szpilkach i sukience. Jeśli książka, to tylko o wychowaniu, emocjach i relacjach z dziećmi. Jeśli pasje, to tylko pasje dzieci. Własne zainteresowania, własny krąg przyjaciół zeszły na boczny tor lub zostały całkowicie porzucone. To wszystko działa, dopóki dzieci są w domu. Gdy zaczynają żyć własnym życiem, zaczyna się dramat matki i jej poczucie pustki i straty.

Imię dziewiąte: Niektóre Dzieci Są Po Prostu Takie Grzeczne.

Moje dziecko jest takie. W domu szatan, mały pyskacz i cwaniak, w towarzystwie obcych ludzi – aniołek. Nigdy, absolutnie nigdy nie miałam problemu z córką, gdy szłyśmy gdziekolwiek. W sklepie, u znajomych, w przychodni – wszędzie moja córka była zawsze spokojna i grzeczniutka. Trochę z powodu swojej nieśmiałości, a trochę dlatego, że taka jest. Po powrocie do domu nadrabia zaległości, nastawia swoją płytę z gadaniem i gęba się jej nie zamyka, a ona się nawet na chwilę nie zatrzymuje. Pomimo, że wychowujemy ją w duchu wielojęzyczności, niektórzy sąsiedzi myślą, że ona nie mówi nawet po polsku. Taka bestia jest.

Imię dziesiąte: Dobry Dzień.

Każde dziecko i każda mama mają czasem lepszy dzień. Wszystko udaje się sprawnie pozałatwiać, dziecko daje się ubrać, nie wydurnia się i nie wrzeszczy w pociągu, matka znajduje czas i na fryzurę i na krechę na oku. I patrząc na nich, trafiasz właśnie na taki ich dobry dzień.

posprzątany dom

Niejedna czytająca ten wpis mama zapewne obraziła się na mnie już po trzech pierwszych punktach. Co w tym złego, że ma się pomoc do dziecka i domu i do tego jeszcze pieniądze, żeby za to wszystko zapłacić? Co złego w tym, żeby trochę zająć się sobą, gdy ktoś inny zajmuje się dzieckiem?

Odpowiadam. Nie ma w tym niczego złego. Więcej nawet: to wspaniale, że ktoś może rodzicom pomóc. Babcia lub opiekunka. Nieraz żałowałam, że nie mam na miejscu mamy do pomocy, tak, żeby czasem chociaż na spacer z dzieckiem wyszła. Sama wolałabym w drogerii zająć się przestawianiem kremów na półkach, zamiast łypać co rusz okiem na córkę, która to właśnie robi. Chodzi mi jedynie o to, że niektóre zorganizowane mamy będą innym opowiadać o organizacji, zamiast uczciwie przyznać, że ma im kto pomóc. I że pozwalają sobie pomóc. Tak, jakby to właśnie było coś złego, wstydliwego, nie wiem.

Bo chyba wciąż pokutuje u nas takie przeświadczenie, że matka wszystko musi sama ogarnąć. A nianie i gosposie są tylko dla zamożnych i leniwych mamuś. Nic z tych rzeczy! Kto tylko może, niech korzysta z pomocy innych. Moja koleżanka ma właśnie taką panią do pomocy. Pani ta prasuje zazwyczaj jej sterty ubrań, bo ze wszystkich czynności koleżanka najbardziej nienawidzi prasowania. Kiedyś moja koleżanka zarabiała w ten sposób na studiach, teraz może zwalić tę niewdzięczną robotę komuś, kto też chce zarobić.

Pozostałe punkty to już inna bajka.

Widzisz zatem, matko niezorganizowana, nie ma sensu zadręczać się myślami, jak ona to robi, że ma tak ładnie i że wszystko u niej gra. Dajesz radę tak, jak dajesz. Świat nie jest idealny, ty też nie musisz. Jej idealny świat zawsze nosi któreś z Imion. Nie próbuj porównywać ani siebie, ani dziecka, ani swojego życia do innych. Każdy ma w życiu swoje słoneczne i swoje pochmurne dni. A te panie, tak chętnie udzielające rady, że wszystko to kwestia organizacji, niech się dwa razy zastanowią, co i do kogo mówią.

posprzątany dom

 

Jeśli ten artykuł jest według ciebie interesujący, przydatny lub inspirujący, proszę o polubienie mojego profilu FB i przekazanie dalej. Pozwoli mi to dotrzeć do większej liczby osób takich jak ty i ja. Dziękuję serdecznie!
Please follow and like us:
FACEBOOK
Instagram

18 komentarzy

  • TosiMama

    Myślę, że wiele zależy od nas, naszego nastawienia, priorytetów itp., ale czasem bez względu na to, jak się staramy i tak wszystkie plany bierze w łeb!

  • Karina

    Wydaje mi się że to kwestia podejścia kobiety:) niektóre potrafią zrobi wszystko szybko i sprawnie inne robią to samo 3x dłużnej. Wszystko jest w głowie i to są największe granice do nieporządku

    • Magda

      Wyłącznie podejścia? Bo jeśli tak, to to jest bardzo krzywdzący komentarz. Ja nie mam pomocy, trochę jestem poświęcająca się, ale nie dla porządku, ale dlatego, że mam bardzo wymagające dziecko. Zawsze byłam zorganizowana, a odkąd mam dziecko to wchodzę na absolutne wyżyny organizacji, a w domu nie jest idealnie, i nie na wszystko mam czas. Zakładam, że mamowy odpoczynek i ciepła kawa na drzemce, są jednak w ostateczności dla tego dziecka lepsze, niż to, żeby postronne osoby oceniały, czy mam dom wypucowany „bo mam takie podejście”. I myślę, że znajdzie się wiele podobnych mi kobiet.

    • GadkaGagatka

      Niestety nie mogę się zgodzić i o tym właśnie napisałam. To nie jest tak, że trzeba być ogarniętym, żeby mieć i dom na błysk wysprzątany i dziecko czyste i przebrane. To prawda, można robić coś wolniej, albo szybciej. Ale każdy rodzic wie, że pomimo największej nawet chęci i umiejętności organizacyjnych, nie jest się w stanie ogarnąć wszystkiego. Jeśli do tego dochodzi bardzo wymagające dziecko, to bez pomocy krewnych i znajomych trudno nawet znaleźć czas na kanapkę w spokoju zjedzoną. Dojadanie kaszki po dziecku się nie liczy 😁

  • Kate Cz

    Dobrze poczytać, że inni też nie wyrabiają ;-D Zawsze to choć na chwilkę podnosi na duchu ;-D Przy pierwszym synu pomagała teściowa, mąż też się dzieckiem zajmował. Przy drugim synu zostałam matką praktycznie sama wychowującą, bo mąż wozi pierwszego syna na codzienne treningi/sparingi i ma siłę jedynie na codzienne ogarnięcie kuchni ;-D Na dodatek pierwszy syn był aniołkiem: bez kolek, bez bolesnego ząbkowania, bez alergii na nabiał, bunty przechodził łagodnie. Spokojny. Lubił się sam bawić 🙂 Za to ten drugi nadrabia we wszystkim!!! ;-D I cierpi na wieczną mamozę ;-D Czasem zabrania mi nawet skorzystać z toalety, bo on miał akurat inny pomysł na mnie ;-D
    Tak tylko się zastanawiam ile można nie sprzątać w domu ;-D

  • Świat karinki

    Porządek lubimy oboje z mężem, i każdy kto nas zna wie że tego pilnujemy 😉 ale co do fot na ig to pokoje moich dzieci są pełne koloru i zabawek, tam zawsze się dużo dzieje i nikt tego nie ukrywa

  • Monika Flok

    Dokłądnie- świat nie jest idfealny i zawsze każdemu to powtarzam- nie udaje – jak nie wyrabiam ze wszytskim to ..trudno..kiedys dzieci pójda w swoją stronę i wyedy bede wyrabiać..i będe płakac ze wyrabiam:)

  • Madka Olka

    Tak to już u nas w społeczeństwie jest, że jak rodzić to tylko naturalnie, karmić piersią i samemu wszystko ogarniać bo jak nie to zaraz ma się łatkę wyrodnej matki. Ja na szczęście mam blisko rodziców, którzy raz na tydzień przyjadą ogarnąć dzieciaki 🙂
    Pozdrawiam i zapraszam do siebie 🙂

  • Marta Zywicielka.pl

    Zawsze powtarzam, że takie obrazki to albo dobre prochy, albo droga niania 😀 Pozdrawiam z mojej kanapy, będącej wyspą ładu na morzu burdelu wielodzietności. Serio wole iść z dziećmi na spacer niż pucować wiecznie kąty, u nas się nie je z podłogi, tylko z talerzy 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *