tyłek rośnie poród boli
Na luzie

Dlaczego poród boli, a po dzieciach tyłek rośnie.

Poród jest dla kobiety z fizjologicznego punktu widzenia najbardziej niebezpiecznym wydarzeniem w życiu. O ile jeszcze współczesna medycyna i opieka okołoporodowa gwarantują szczęśliwe rozwiązanie większości ciąż, o tyle jeszcze całkiem niedawno śmiertelność noworodków i matek przy porodzie była porażająco duża. Nie mówiąc już o ciemnocie średniowiecza, kiedy to mało który poród kończył się dobrze.

Sama nieraz jeszcze lata temu zastanawiałam się, dlaczego te kobiety na filmach tak wrzeszczą i cierpią? Czemu to musi tak boleć? Tym bardziej, że jakby się tak przypatrzeć innym przedstawicielom ziemskiej fauny, żadna samica innego gatunku nie cierpi męczarni podczas wydawania na świat potomstwa. Młode rodzą się w miarę szybko, a matka zmęczona ciążą i karmieniem zazwyczaj przeżywa, nieobjęta niczyją specjalistyczną opieką przecież. Kto się dorobił własnych szczeniąt lub kociąt z pewnością to potwierdzi.

U ludzi jest za to ból, krew, pot i łzy, plus cięcia, nacinania i przecinania. Dużo by opowiadać.
I tak, kiedy jeszcze miałam więcej czasu na czytanie, wpadła mi w ręce świetna książka „Człowiek. Biografia” Robina Dunbara (tutaj więcej o niej). Nie jest to książka o macierzyństwie, a raczej o drodze człowieka na przestrzeni tysięcy lat ewolucji i rozwoju cywilizacji. Jak córka dorośnie i się wyprowadzi, znajdę czas, by doczytać ją do końca. No więc, jednym z tematów poruszonych przez autora jest właśnie wydawanie na świat potomstwa i opieka nad nim w rodzinach Homo sapiens i tych mniej sapiens też. I okazuje się, że wszelkie wyzwiska, bluzgi i inwektywy wykrzykiwane przez rodzące kobiety w kierunku towarzyszących im mężów i położnych, ma swoje źródło w tym, że pionowo chodzą.

 

Bóle porodowe są ceną za dwunożność.

Zwierzyna poruszająca się na czterech łapach ma po prostu stosunkowo szeroką miednicę, a samice tej zwierzyny mają dzięki temu szeroki kanał rodny (co za określenie!). To oznacza, że można rodzić i rodzić młode i ze znudzeniem wyczekiwać ostatniego syna. A małpy człekokształtne? Chodzą pionowo przecież. Tak, ale tylko częściowo, podpierają się kłykciami, a jak się przyjrzycie, jak szeroko mają rozstawione tylne łapy, to widać z daleka, że taka samica Bonobo jest w stanie wydać na świat nawet kilkudrzwiową lodówkę drogiej włoskiej marki bez kwiknięcia nawet.

Aby ludzie mogli chodzić w pozycji wyprostowanej, stali się smuklejsi, miednica stała się wąziutka i przez to mało przepustowa (kanał rodny!), a kości udowe skierowane są lekko do środka. Piknie, zgrabnie, tylko niepraktycznie, jak się okazuje. Z tak wąskim kanałem bezboleśnie urodzić można co najwyżej mysz, a nie o takich dzieciach marzymy.

Marzymy o cudnym niemowlęciu o pięknych dużych oczach. Duże oczy to i duży łeb. I to jest główny problem. Natura musiała znaleźć sprytny sposób, żeby pozwolić urodzić się dziecku na tyle małemu, żeby przeszło przez kanał rodny (nie mogłam się powstrzymać przed użyciem tego określenia), a jednocześnie na tyle rozwiniętemu, żeby miało szansę przeżyć poza organizmem matki. I tym kompromisem jest właśnie rodzenie dziecka „trochę zbyt dużego”, aby mogło to być całkowicie bezpieczne i bezbolesne.

 

Opieka nad dzieckiem też jest ceną za dwunożność.

Potomstwo innych ssaków w miarę szybko staje się samodzielne i dorosłe. Nawet u naszych małpich krewnych to jest dosłownie kilka lat. A ludzka matka musi się nanosić na rękach, nabiegać za dzieckiem, karmić, przewijać, wychowywać, aby w wieku dwudziestu sześciu lat absolwent szkoły wyższej opuścił matczyne gniazdo i portfel.

Aby ludzkie dzieci mogły równie szybko dorastać, musiałyby rodzić się co najmniej dwuletnie. Byłyby wtedy neurologicznie gotowe do szybkiego stanięcia na nogi i usamodzielniania się. Niestety głowa dwulatka przejdzie przez wszystko (później nie daje się wyjąć), tylko nie przez wiadomo jaki kanał.

Wiele tysięcy lat temu, kiedy ludzie częściej przemieszczali się w poszukiwaniu pożywienia, dzieci rodziły się też rzadziej. Mały brat był mniej więcej 3-4 lata młodszy od starszego. Starszy był już na tyle sprawny fizycznie i umysłowo, żeby nie być obciążeniem podczas wędrówek, a matka mogła się prawie całkiem poświęcić młodszemu. Reszta plemienia czasem uprzejmie rzuciła okiem, czy starszy przypadkiem nie bawi się aligatorem. Ale cywilizacja z czasem umożliwiła osiadły tryb życia i od tamtej pory dzieci rodzą się w mniejszych od siebie odstępach. Szczególnie, gdy się nie uważa w walentynkowy wieczór.

tyłek rośnie poród boli

Dlaczego po dzieciach tyłek rośnie?

Tu sytuacja jest prosta, w książce o tym nie było. Było na portalach medycznych. W ciąży uwalnia się około 10 razy więcej relaksyny, niż zazwyczaj. Relaksyna to hormon, który powoduje między innymi rozluźnienie więzadeł, nie tylko kości miednicy, ale w ogóle. Dlatego większość matek rozjeżdża się na boki, po każdym dziecku bardziej. Większe stają się również dłonie i stopy, bo rozjeżdża się wszystko. Mnie to nawet trochę pasuje, bo wreszcie mam szansę kupić buty z rozmiarówki dla dorosłych. Jedne babki rozjeżdżają się bardziej, inne mniej, to kwestia predyspozycji i genetyki. Takie życie, ale podobno da się wrócić do figury sprzed ciąży. Tutaj może pomóc (albo poirytować) profil Lewandowskiej. I fikołek, i przysiadzik, i szpagacik! Szwy są mocne, wytrzymają! I jeszcze raz! Tak! I szejk zdrowotny! Łap dzieciaka, bo ci wypada! Dobrze, mamo!

Moja córka ma aktualnie trzy i pół roku, więc zgodnie z zasadami sztuki prehistorycznej czas na kolejne dziecko, tym bardziej, że nie hodujemy aligatorów, więc warunki są. Ale po przeczytaniu własnego postu, raczej się nie zdecyduję. Pozdrawiam natomiast wszystkich wielodzietnych! Szacuneczek!

tyłek rośnie poród boli

 

Jeśli ten artykuł jest według ciebie interesujący, przydatny lub inspirujący, proszę o polubienie mojego profilu FB i przekazanie dalej. Pozwoli mi to dotrzeć do większej liczby osób takich jak ty i ja. Dziękuję serdecznie!
Please follow and like us:
FACEBOOK
Instagram

18 komentarzy

  • Księgowa Matka

    Po tym poście i ja zastanawiam się czy aby na pewno chcę drugie dziecko 😀
    A tak całkiem na poważnie, to ciekawe, że jesteśmy jedynym gatunkiem, który 9 miesięcy spędza w łonie matki, rodzi się i nie jest w stanie od razu stanąć na nogi, tylko zajmuje mu to kolejne przynajmniej 9 miesięcy lub nawet dłużej.

  • Koralina

    nie myślałam nigdy o podłożu gatunkowym, ale totalnie trafiłaś w punkt, ja mam dwójkę, nogi mi się jeszcze nie rozjechały 😉 ale po przeczytaniu Twojego wpisu poważnie pomyślę nad kolejnym 😉

    • GadkaGagatka

      Trzeba na siebie patrzeć pozytywnie. Jak nie biodra, to zmarszczki, jak nie siwizna, to strzyka w kolanie. Ciągle coś. Czas upływa i człowiek się zmienia. Co można poprawić, to warto poprawić. Dla zdrowia, estetyki lub lepszego samopoczucia. Resztę trzeba zaakceptować. W końcu pogrzeb to nie jest konkurs na najlepiej utrzymane ciało 😁

  • Natalia

    Oj. Zachęciłaś mnie do książki bo moja wiedza mówi mi, że poród nie jest sytuacją zagrożenia, również nie musi boleć, nie trzeba krzyczeć, pękać, cierpieć. Wszystko to co wyżej zrobiliśmy sobie sami- nadmiernym wtrącaniem się w poród kiedy nie trzeba. (Oczywiście są sytuacje, kiedy trzeba!).
    Ale czy jakikolwiek inny gaktunek rodzi na plecach? 😉

    • GadkaGagatka

      Fakty i statystyki niestety są bezlitosne. W czasach znikomej wiedzy medycznej i fachowej opieki, śmiertelność noworodków sięgała kilkudziesięciu procent. Każdy poród był dla matki ogromnym ryzykiem. Więc niestety, w moim przekonaniu nie wystarczy „nie przeszkadzać”. Fachowe prowadzenie ciąży, diagnozowanie i eliminacja zagrożeń jeszcze przed porodem – to jest arcyważne. Wtedy sam poród może odbyć się spokojnie i bez komplikacji. Historie matek zostawionych samym sobie w bólu i bez wsparcia kompetentnej osoby nie są też niestety zmyślone. Stawiam oczywiście na takie kobiety, jak ty, które wiedzą, kiedy i jak pomóc. To bezcenne w tak ważnej chwili.

  • Monika z Elo Pomelo

    Uśmiałam się na samym końcu. Książka zapowiada się fajnie, podobne klimaty jak „Sapiens” Youval Noah Harari. Gdybym nie miała stosiku wstydu, który czeka na przeczytanie, jako efekt kompulsywnych książkowych zakupów, to rzuciłabym się na książkę, o której piszesz.

  • MagdaleneAnne

    Kochana, przeczytałam ten artykuł z oczami załzawionymi ze śmiechu, napisane lekko i w punkt. Ah, szkoda jeszcze, że oprócz samego porodu, kobieta musi cierpieć też niewyobrażalne katusze co okres, zwierzęta szczęśliwie tego nie odczuwają 😅

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *