dwujęzyczność zamierzona
Nauka języków w teorii

Najbardziej niedoceniana przez rodziców umiejętność językowa.

Impulsem do napisania tego posta była taka oto scenka w moim ogrodzie: moja dwujęzyczna (polski – niemiecki) 3,5 letnia córka biega za psem z piłką i próbuje zmusić go do wspólnej zabawy. Pies jak to pies, chętniej biegałby za nią w celu podgryzania kostek, „piłkowy” to on tak nie bardzo jest. Ale ponieważ córka widziała w telewizji, że psy łapią piłki, w związku z czym dwoi się i troi, żeby i nasz pies łapał. W pewnym momencie drze się tak, że niesie na kilometr: „Giiiizmoooo! Come and catch a baaaall!”.

Ja osobiście zdębiałam, bo angielski nie jest naszym językiem codziennej komunikacji. Po angielsku wrzucam nam w rozmowach i zabawach pojedyncze słówka, proste wyrażenia, a nasze dialogi są raczej mało skomplikowane. Angielski jest naszym językiem do czytania, komentowania i oglądania książek (anglojęzycznych oczywiście). Poziom angielskiego u mojej córki jest słaby, tym bardziej, że ten język tak bardziej systematycznie towarzyszy nam dopiero od pół roku w przedszkolu i w domu.

Zdębiałam, ale tylko na chwilę. Przypomniałam sobie bowiem, że dzieci wychowywane w otoczeniu kilku języków i przyzwyczajone do tego, że świat można opisywać, rozumieć i porozumiewać się z nim stosując różne kody językowe, mają bezcenną umiejętność: swobodę i gotowość porozumiewania się różnymi językami, które rozumieją, nawet, jeśli nam wydaje się inaczej.

dwujęzyczność zamierzona

 

Czego rodzice oczekują od swoich dzieci?

No właśnie. Kupując tony książek, otaczając dziecko językami obcymi, zapisując do przedszkoli dwujęzycznych i uczestnicząc w playdates oczekujemy, że dziecko w miarę szybko i chętnie zacznie mówić w języku obcym. Tymczasem nie zawsze tak jest. Są dzieci, które wcale nie tak chętnie mówią, są raczej zachowawcze, a przepytywane jeszcze bardziej zamykają się w sobie i już milkną na amen. Biedny jest nauczyciel, który ma pod opieką takie dziecko… Bo nie umie nauczyć, bo skoro płacę to i wymagam. Wymagam, że dziecko będzie MÓWIĆ.

Dlaczego to nie mówienie jest u dzieci najważniejsze?

Dzieci żyjące w wielojęzycznym otoczeniu, uczące się języków w przedszkolach i szkółkach językowych, prędzej czy później zaczną w końcu mówić (jeśli tylko rozwój mowy ogólnie przebiega prawidłowo). Jakiś impuls czy sytuacja sprawi, że otworzą buzie. Nie ma co naciskać i żyć w ciągłym stresie, naprawdę. Moja córka jest tutaj dobrym przykładem. Kasia na co dzień nie mówi dużo po angielsku. Wytyczyła sobie obszary „obsługiwane” przez dany język: niemiecki jako język obrażania się, wymądrzania, wymuszeń, pyskówek, ale i bardziej pokojowych rozmów ze mną (język ten towarzyszy nam od urodzenia), angielski to język nazywania kolorów, owoców i liczb, hiszpański do odliczania do startu i nazywania ciał niebieskich. Tak chce, tak ma, nie jej tam będzie. Ale jak coś się jej w głowie na chwilę przestawia, to powie coś i po angielsku tak zupełnie sama z siebie nie prowokowana. Najważniejsze dla mnie teraz jest to, że ona rozumie kierowaną do niej wypowiedź w języku angielskim.

Które umiejętności językowe uważam u dzieci za najważniejsze?

Już o tym wspomniałam, są to rozumienie języka, gotowość do mówienia i swoboda posługiwania się językiem obcym. Dlaczego jest to aż tak ważne? A naprawdę trzeba wyjaśniać? Ilu z was zapomina języka w gębie, gdy za granicą trzeba coś powiedzieć, wyjaśnić, walutę w kantorze wymienić? Ilu z was zna języki obce, lepiej czy gorzej, ale się wstydzi, boi, krępuje, jak trzeba się odezwać? Ilu z was chowa się za plecami męża, żony, dziecka i burczy: „weź ty powiedz”? Ilu z was boi się, że „źle coś powie”? Jako były „dzikus” i „kryjok”, oświadczam, że wiem, jak to jest, przerabiałam temat wielokrotnie. Znałam niemiecki, ale wstydziłam się mówić. Ale nastąpiła przemiana bohatera, i jestem gotowa bronić swoich racji nawet w językach, których nie znam 😊 A co!

dwujęzyczność zamierzona

Rozumienie języka, gotowość do mówienia, brak strachu przed popełnianiem błędów! Bezcenne! Wasze dzieci, teraz spuszczające główki, zapytane, „jak jest piesek po angielsku”, nie będą chować się za niczyimi plecami. To one będą plecami dla innych chowających się. Dajcie im po prostu czas. Macie w domu dwulatki, czterolatki, w różnych ilościach i kombinacjach. Niech im się w główkach układa, kumuluje, niech ich umysły będą jak wiadra, w których zbiera się wiedza! Przyjdzie czas, to się te wiadra przechylą, a wiedza wyleje strumieniem. A wylać się musi kiedyś, ponieważ języki obce są dla waszych dzieci naturalne i ciągle obecne.

Dlatego zachęcam i namawiam, podążajcie drogą dwujęzyczności konsekwentnie i nie ustawajcie w wysiłkach. Sama nieraz (nieraz!) przekonałam się, że słówko, wyrażenie, raz lub kilka razy przeczytane znalazło swoje zastosowanie, chociaż wydawało mi się, że córka niewiele z książeczki zapamiętała. Wspierajcie swoje dzieci w rozwoju językowym i niech was nie zwiedzie ich obojętny tępy wzrok, kręcenie się i wiercenie, splątywanie sobie palców u stóp podczas czytanek, zakładanie sobie majtek na głowę i rechot z tego żartu. Nie dajcie się nabrać, gdy przedszkolak mówi, że „nic nie było” na angielskim. Było, było. U mojej córki też nigdy nic na angielskim nie robią. Kiedy bym nie spytała. Nic. A później słyszę: „come and catch a ball.” Przecież z głowy to wzięła, a nie z …, wiadomo.

Aż mnie zdziwiła „krótkość” tego wpisu, ale widocznie się wypalam. Wybaczcie te karkołomne porównania do wiader, taki ze mnie Słowacki właśnie. Brak ogłady poetyckiej to skutek mojej organicznej i wrodzonej niechęci do wierszy. Do tej pory po lekcjach polskiego zostało mi przeświadczenie, że wszyscy poeci umierają na gruźlicę.

Tak pozytywnie nastrojona, czekam na stertę książek, które w obłędzie jakimś zamówiłam. Anglojęzycznych ofkors 😊

 

Jeśli ten artykuł jest według ciebie interesujący, przydatny lub inspirujący, proszę o polubienie mojego profilu FB i przekazanie dalej. Pozwoli mi to dotrzeć do większej liczby osób takich jak ty i ja. Dziękuję serdecznie!
Please follow and like us:
FACEBOOK
Instagram

One Comment

  • Agnieszka

    Dzieci potrafią nas, dorosłych, zaskoczyć. Twoja historia przypomniała mi historię moich znajomych, którzy przenieśli się całą rodziną do innego kraju. Ich najmłodsza córka prawie się nie odzywała 2-3 miesiące, aż zaczęła mówić płynnie po angielsku.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *