żłobek przedszkole jak wybrać
Świat dziecka

Przedszkole – jakie wybrać i czym się kierować?

Zaczyna się rekrutacja do żłobków i przedszkoli samorządowych, a wraz z nią pojawia się pytanie: jakie przedszkole wybrać? Który żłobek będzie dla mojego maluszka przyjazny?

Przeciwników przedszkoli od razu informuję, że ten wpis ma być pomocą dla tych, którzy na taką formę opieki zdecydowali się z różnych powodów, nie jest natomiast dobrym miejscem do dyskusji nad tym, czy przedszkole (lub żłobek) w ogóle są dziecku potrzebne, lub wręcz szkodliwe dla jego rozwoju. Ja należę do grona zwolenników tego typu opieki nad dziećmi, mam bardzo dobre doświadczenia, zarówno ze żłobka, jak i obecnie z przedszkola.

Miałam i mam to szczęście, że moja córeczka trafiła do wspaniałego żłobka, a przedszkole, do którego chodzi dzisiaj można powiedzieć, że jest absolutnie wzorowe. Sama chciałabym tam spędzać dzień 😊
Niestety, chociaż sama instytucja przedszkola jest z założenia bardzo dobra i przyjazna dziecku, można fatalnie trafić, o czym pewnie niejeden rodzic przekonał się albo na własnej skórze, albo oglądając programy informacyjne. Zdarza się, że placówki prowadzone są na odczepnego, bo te publiczne i tak „mają obłożenie”, więc co się mają starać. Chętnych jest mnóstwo, a miejsc w żłobkach i przedszkolach raczej brakuje. Bez względu na to, czy przedszkole jest prywatne, czy nie, wpadki się zdarzają, bo nauczyciele są jacy są: jedni z sercem do ludzi i całego świata, inni nie nadają się do absolutnie żadnej pracy (nie od razu to po człowieku widać niestety).

To, że moja córeczka trafiła w ręce cudownych nauczycieli, zawdzięczam trochę szczęściu, a trochę jednak strategii w szukaniu odpowiedniego miejsca. W końcu dziecko przebywa pod czyjąś opieką kilka godzin dziennie, warto więc zadać sobie trochę trudu i zrobić mały research w swojej okolicy. Aby zwiększyć szansę na dokonanie właściwego wyboru, mogę z własnego doświadczenia podzielić się kilkoma refleksjami.

żłobek przedszkole jak wybrać

Przedszkole prywatne, czy publiczne?

Z moich obserwacji i rozmów z koleżankami, które mają dzieci w różnych przedszkolach wynika, że te niepubliczne są bardziej elastyczne, traktują dzieci bardziej indywidualnie (dieta, alergie, ograniczenia rozwojowe itp.) i generalnie lepiej współpracują z rodzicami. Z reguły też otwarte są przez cały rok, odpada więc problem szukania przedszkoli dyżurujących na okres wakacji. Jest to bardzo ważne, bo dziecko, szczególnie jeśli jest nieśmiałe i z natury wycofane, niełatwo znosi zmianę przedszkola, nawet jeśli jest to tylko na krótki czas.

W publicznych placówkach nie zawsze jest też możliwość przyjścia z dzieckiem na dni i godziny adaptacyjne. Prywatne żłobki i przedszkola praktycznie zawsze oferują taką możliwość, oczywiście bezpłatnie.
Nie bez znaczenia jest oczywiście cena: w publicznych placówkach płaci się zazwyczaj jedynie koszty wyżywienia, w prywatnych płaci się również czesne. Ale warto zapytać również w prywatnym przedszkolu, czy ma ono do dyspozycji miejsca dofinasowane przez miasto. Są takie programy i wiele niepublicznych placówek z nich korzysta, może być też tak, że miasto dopłaca rodzicom do prywatnego przedszkola, jeśli dla dziecka brakło miejsca w publicznym.

Wybierz dogodną lokalizację.

Nie zawsze „blisko domu” oznacza optymalnie. Jeśli nie pracujesz zawodowo, lub pracujesz z domu, wtedy taka opcja jest oczywista. U mnie natomiast jest tak, że mieszkam poza miastem i do pracy dojeżdżam 15 km. Przedszkole samorządowe mam za płotem. Niestety, z żalem stwierdziłam, że nie mogę tam zostawiać córki. Przedszkole jest wspaniałe, wychowawczynie i pani dyrektor to moje znajome (super kochane babki), ale placówka zamyka się dokładnie o godzinie, o której kończę pracę. Postanowiłam więc szukać przedszkola w mieście, jak najbliżej mojego miejsca pracy. I to był strzał w dziesiątkę. Dzieciaka mam kilka minut od miejsca pracy, a więc pod ręką. W razie czego (temperatura, ból brzuszka, ewakuacja, atak dzikich zwierząt, odpukać, cokolwiek) szybko jestem w przedszkolu i zabieram córkę. Poza tym droga do przedszkola to również nasz wspólny czas, czyli codziennie godzinka dłużej z dzieckiem spędzana na rozmowach, śpiewaniu piosenek, byciu razem.

Popytaj o opinię znajomych i na portalach społecznościowych.

Wiadomo, że opinie mogą się różnić, niemniej jednak da się z tych rozmów wyłonić jakiś obraz przedszkola. Dla mnie na przykład, dobrym znakiem na przyszłość było to, że do naszego żłobka rodzice oddawali również młodsze rodzeństwo dzieci, które wcześniej tam chodziły. Zdarzyło mi się też, że gdy odbierałam córkę ze żłobka, zaczepił mnie pan i zapytał o opinię, ponieważ planowali z żoną tutaj właśnie oddać swoje dziecko pod opiekę.

Odwiedź przedszkole osobiście, najlepiej z dzieckiem.

Tak zrobiliśmy. Po wytypowaniu żłobka, a później przedszkola, poszłam razem z córką porozmawiać wstępnie z dyrekcją. Poza tym, że rozmowy te były bardzo pozytywne, moje dziecko miało możliwość zobaczenia wszystkiego na własne oczy. W żłobku moja kilkumiesięczna wtedy córeczka przestraszyła się i zaczęła płakać, natychmiast otoczyły ją wtedy starsze dzieci, żeby ją głaskać po główce i pocieszać. W przedszkolu pani dyrektor pozwoliła nam poplątać się po salach, moja córka z otwartą buzią i zachwytem w oczach dotykała wszystkiego i wszystko chciała widzieć, łącznie z łazienką. Przez kilka dni mówiła tylko o „dużym przedszkolu”. Nie mieliśmy wątpliwości, że dobrze trafiliśmy.

Polecam również śledzić profile przedszkoli na FB. Można zobaczyć na bieżąco, co się dzieje w przedszkolu i jak dzieci spędzają czas. Dla mnie to zawsze plusik, chociaż nasz mały żłobek nie miał nigdzie żadnego profilu. Przedszkole za to ma i aktywnie go prowadzi. Niesamowitą frajdę daje przeglądanie zdjęć i filmów, patrzenie, jak nasze dziecko sadzi drzewa, gra na bębenkach i trzyma się pluszowego węża na spacerze w otoczeniu grupki mikrobów-maluchów, przyjaciół i kompanów wspólnych zabaw.

Skorzystaj z godzin adaptacyjnych.

To nieprawda, że takie zajęcia są tylko na pokaz, a rzeczywistość wygląda zupełnie inaczej. To jest czas, żeby dziecko poznało nowe miejsce, wychowawców, dzieci. Jeśli panie mają serce do dzieci i lubią z nimi pracować, to będzie to widać, zarówno po nauczycielach, jak i po dzieciach. Moja nieśmiała córka, początkowo trzymająca się ojcowskich spodni, po niedługim czasie brała udział we wszystkich zajęciach. Normalnie wołami by jej od taty nie odciągnął. Ale pokusa brania udziału w czymś fajnym okazała się silniejsza.

Jak wygląda przedszkole twojego dziecka?

Rozejrzyj się w przedszkolu, które ma być tym „waszym”. Na co zwrócić uwagę? Nie tylko na to, czy jest kolorowo i czy na ścianach wiszą prace dzieci, chociaż to też ważne. Istotne są również takie kwestie jak:

Czy w korytarzach są tablice informacyjne, listy do wpisywania, bieżące ogłoszenia, plan imprez i planowanych wydarzeń na dany miesiąc – to dużo mówi o tym, jaki jest kontakt z rodzicami.

Czy po korytarzu biegają dzieci bez nadzoru. Dziecko może wyjść z sali tylko w obecności rodziców lub nauczycieli. Koniec kropka. W żłobku dodatkowo wszystkie drzwi były zamykane tak, żeby dzieci nie mogły ich same otworzyć.

Czy jest plac zabaw? Ani nasz żłobek, ani przedszkole nie mają własnego placu zabaw. Ale: w żłobku był taras do zabaw w pogodne dni, zabezpieczony i pełen zabawek. Maluchy bawiły się tam całe dnie, brykały i jadły posiłki na świeżym powietrzu. W przedszkolu dzieci mają możliwość spacerów w bezpieczne miejsce, gdzie mogą się bawić. Wychodzą praktycznie codziennie, chyba, że pogoda jest wyjątkowo podła lub zanieczyszczenie powietrza jest duże. Świeże powietrze to podstawa budowania odporności, a wybiegane dziecko ma lepszy sen i apetyt.

Nagrody i kary. Informacja o tym, że taki system jest w przedszkolu wprowadzony i jak on w praktyce wygląda, powinna być na tablicy ogłoszeń. Wtedy rodzic może zadecydować, czy się z nim zgadza, czy nie. W żłobku takiego tematu nie było, bo cóż tutaj uczyć posłuszeństwa takie malusie dzieci, w przedszkolu system nagród i kar jest. Mi osobiście odpowiada, tym bardziej, że „kary” nie skutkują upokorzeniem ani zawstydzeniem dziecka. Zazwyczaj są to rozmowy z dziećmi, stanowcze, ale przyjazne. Moja córka przechodziła to czasem, bo się wygłupiała z psiapsiółeczką, pomimo próśb o spokój. Wychowawczyni zawsze mnie o wszystkim informowała, łącznie z tym, co i jak zostało dziecku wytłumaczone. Córka oczywiście wolałaby dostawać naklejkę za dobre sprawowanie, ale nawet, jak za wygłupy nic nie dostawała, to zdawała się i tak mieć świetny kontakt z panią. Bo nawet „karana” rozmową lub brakiem naklejki, córka swoje wychowawczynie uwielbia i lgnie do nich z ufnością.

Przedszkole duże, czy małe?

Jestem zwolenniczką mniejszych placówek. W żłobku była jedna grupa dzieci w różnym wieku, co było dla mnie plusem. Żłobek nie musi realizować żadnego programu MEN, starsze dzieci uczą się opiekuńczości w stosunku do mniejszych, maluszki uczą się od starszaków.
W przedszkolu są trzy małe grupy dzieci. To też według mnie plus. Nie dlatego, że „mniej dzieci to mniejsze prawdopodobieństwo złapania infekcji”, bo to nie do końca tak jest, ale dlatego, że małe grupy to lepszy kontakt nauczyciela z każdym dzieckiem indywidualnie.

To nieprawda, że duże przedszkola są bardziej „profesjonalnie” zorganizowane. Nasz żłobek był malutki i „rodzinny”, ale co do opieki, organizacji i cateringu nie miałam co się przyczepić. Przedszkole to już zupełnie pełen wypas. Zawsze, gdy odbieram córkę, pani wychowawczyni odczytuje mi „raport” aktywności dziecka. Wiem wszystko: co zjadła, czego tylko połowę, z kim się poszarpała za kucyki, że chlapała się wodą, że się otworzyła opierdzielając inne dzieci, że nie słuchają pani, a taka była cichutka i nieśmiała, że ładnie tańczyła i grała na dzwoneczkach w skupieniu.

żłobek przedszkole jak wybrać

Co powinno zaniepokoić?

Jeśli jednym z warunków przyjęcia do przedszkola jest umiejętność korzystania z nocnika. To według mnie skandal. W najmłodszych grupach są 2,5-3 latki, które mają prawo nosić pieluszki. I rób, co chcesz, a one i tak nauczą się kontrolować potrzeby fizjologiczne w swoim tempie. Jak można od tak małego dziecka wymagać czegoś, co fizjologicznie jest dla niego niemożliwe do osiągnięcia na ten moment??? Moja córeczka długo uczyła się nie sikać w majtki, do przedszkola poszła wprawdzie bez pieluszek, ale była tak jeszcze mocno na pograniczu. Panie dzielnie ją wspierały w walce z naturą i po kilku tygodniach pieluchy odeszły z naszego życia bezpowrotnie. Dzieci noszące pieluszki nigdy nie były z tego powodu w żaden sposób „naznaczane”, a jak któremuś dziecku zdarzyło się siku lub kupa w gacie, panie zawsze bardzo dyskretnie przebierały dzieci w łazience. Po to, żeby ich nie zawstydzać przed innymi dziećmi.

Jeśli kontakt z kadrą jest utrudniony. Jeśli chcemy odwiedzić przedszkole, a nie można się dodzwonić, dogadać ani z dyrekcją, ani z kadrą, jeśli dyrekcja wiecznie nie ma czasu porozmawiać, albo rozmowa jest na odczepnego – do widzenia, nie wracam. Opiekę nad dzieckiem powierzam tylko komuś, komu ufam.

Jeśli atmosfera jest napięta. Tak jak pisałam: dzieci bez opieki, płacze, zniecierpliwienie w zachowaniu wychowawców – to powinno przynajmniej zastanowić. Nie ma oczywiście co popadać w obłęd, bo żłobki i przedszkola to nie wojsko, więc zawsze będzie trochę chaotycznie. Dzieci są radosne i z natury łobuzują, więc trzeba i na to brać poprawkę. Chodzi o to, że gdy na biegające bez majtek dziecko nikt nie reaguje, na płacz też nikt nie reaguje, to jest coś nie OK.

Przypomina się scena z mojego żłobka, którą do tej pory opowiadam jako anegdotę: idę ci ja kiedyś po córkę, piękna pogoda, z daleka słyszę dobiegające ze żłobka ryki i płacze. Wchodzę, widzę sceny jak z powojennych sierocińców: płaczące dzieci rzucają się na podłodze, wyją jakby je kroili, moja córka usmarkana, upocona, czerwona, stoi, trzyma się szafki, ryczy jak wół. Panie chodzą między leżącymi, próbują uspokoić, ale widać, że im się śmiać chce. Pytam co się stało. „Musiałyśmy już zamknąć taras i zgarnąć dzieci do środka”. A tak się świetnie bawiły! Dramat człowieka! Genialne.

Jeśli placówka ma jednoznacznie fatalne opinie. Niby nie wszystkim można dogodzić, ale jeśli mało która opinia jest pozytywna, wtedy warto zastanowić się, czy coś czasem nie jest na rzeczy.

Jeśli panują sztywne reguły bez indywidualnego podejścia do dzieci, szczególnie w żłobkach. Wiadomo, że żłobek to nie dom i jakieś zasady muszą być, żeby to towarzystwo jakoś ogarnąć. Ale są granice. Znam przypadki, że wszystkie dzieci przewijane są o tej samej godzinie (!), wszystkie muszą jeść i spać o tej samej godzinie. Nie wszędzie jest możliwość karmienia jedzeniem przynoszonym z domu, albo przechowywania mleka dla dziecka. U nas pod tym względem było idealnie. Pomimo ustalonego planu dnia, najważniejsze były potrzeby dzieci w danej chwili: drzemka, przewijanie, próba ponownego karmienia kotlecikiem, jeśli dziecko wcześniej nie chciało zjeść. Ciocie troszczyły się o dzieci, jak o własne. Moja córka była zawsze czyściutka, wybawiona, nakarmiona, nigdy nie miała odparzeń, nosek wytarty. Nasze żłobkowe perypetie opisałam kiedyś TUTAJ.

żłobek przedszkole jak wybrać

 

Tyle mogę doradzić w kwestii wyboru placówki. Myślę, że większość przedszkoli daje sobie świetnie radę i zatrudnia wspaniałych ludzi do pracy z dziećmi. Patologie zdarzają się wszędzie i na szczęście są to raczej wyjątki. To, czy wybraliśmy dobrze, widać zazwyczaj po dzieciach. Pomijając kwestie adaptacji (różne dzieci różnie znoszą rozłąkę z rodzicami), do świetnie funkcjonującego przedszkola dzieci chodzą chętnie i chętnie opowiadają, co się tam dzieje. Jest to też oczywiście pułapka, w jaką i ja wpadłam. Zdarzało mi się wyciągać córkę z przedszkola siłą, bo tak się fajnie akurat bawiła i nie skończyła się jeszcze bawić i jeszcze chciała pograć na cymbałkach i nie posprzątała, a w ogóle to była Elsą, a koleżanka Anną i chciała jeszcze wyczarować lodowy pałac. Już myślałam, że wychowawczynie zgłoszą ten przypadek na policję, bo co to znaczy, jeśli dziecko histerycznie odmawia powrotu do domu? Tak, tak, to pułapka.

Mam nadzieję, że udało mi się zebrać najważniejsze punkty, jeśli nie, to poproszę o dopiski w komentarzach. Życzę wszystkim dzieciom radości z bycia przedszkolakiem!

 

Jeśli ten artykuł jest według ciebie interesujący, przydatny lub inspirujący, proszę o polubienie mojego profilu FB i przekazanie dalej. Pozwoli mi to dotrzeć do większej liczby osób takich jak ty i ja. Dziękuję serdecznie!
Please follow and like us:
FACEBOOK
Instagram

8 komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *