psy i dzieci
Na luzie

Psy i dzieci w jednym domu: post o moich błędach strategicznych, psach-prezentach dla dzieci i psiej sierści w lodówce.

Dzieci w towarzystwie zwierzaków to zawsze uroczy motyw fotografii wiszących na niejednej ścianie w domu. Osobiście mam dziesiątki fotek i nagrań w telefonie z córką, piesami łapserdakami i kotem darmozjadem w roli głównej.

Kocham zwierzęta, a te futerkowe szczególnie. Przez nasz dom przewinęło się trochę czworonogów, dokarmianych kotów, przygarniętych, ale też i takich kupionych za niemałe pieniądze psów. O ile nasz dyżurny kot, uratowany od bezdomności wiele lat temu niepodzielnie rządzi w domu, o tyle psy z różnych przyczyn losowych przychodziły do nas i odchodziły. Odkąd w naszym domu pojawił się pierwszy pies (znaleziony na pobliskiej łące szczeniak), po czym niestety zginął w wypadku komunikacyjnym (przez durny i nieuleczalny nawyk podbiegania pod pędzące samochody), nie wyobrażam sobie życia bez psa.

Psy i dzieci w jednym domu to według mnie wspaniały model rodziny. O ile żaden z domowników nie cierpi na alergie, ani fobie związane z merdaniem psich ogonów, uważam, że warto postawić na ten właśnie styl życia. Pies to pozytywny bałagan i brud pomagający budować dziecięcą odporność, pies to wiecznie szczęśliwy towarzysz zabaw dla dzieci i rodziców, pies to niezmęczony rozweselacz, gdy smutno i źle. Pies to oddany przyjaciel, wierny i kochający swoim psim sercem.

Aby jednak pies stał się pełnoprawnym członkiem rodziny, który cieszy i dodaje domowemu życiu pozytywnej energii, warto pamiętać o kilku zasadach, których nieprzestrzeganie może skończyć się niemałym kłopotem, a w skrajnych przypadkach prawdziwym dramatem i psa i rodziny. Nie udało mi się niestety uniknąć błędnych decyzji, przed którymi chciałabym przestrzec. Pewnie każdy ma jakieś swoje doświadczenia w temacie psów, kotów i fretek, ja poniżej dzielę się kilkoma refleksjami mając nadzieję, że pomogą komuś podjąć decyzje słuszne i mądre.

Zanim twoim w domu pojawi się pies, kot, chomik, fretka czy pająk ptasznik, przemyśl poniższe kwestie.

Szczeniak i niemowlę w domu to słaby pomysł.

Tak, tak. Tak z doświadczenia uważam. Niemowlak plus dorosły pies – tak, w parze ze szczeniakiem – odradzam. Szczeniaki są niezwykle absorbujące, wymagają czasu i uwagi, a niezaspokojenie ich potrzeb skutkuje w przyszłości kłopotami. Szczeniaka trzeba uczyć czystości, a zanim zacznie sygnalizować siku, musimy liczyć się z kałużami w całym domu (i z bieganiem ze ścierą non stop). Szczeniak potrzebuje mnóstwo zabawy, zabawek, szczeniakowi trzeba poświęcać czas na wpajanie mu zasad współżycia z domownikami. Szczeniak to również wizyty u weterynarza, szczepienia, odrobaczania i tym podobne atrakcje. Jeśli jesteśmy dumnymi rodzicami małego dziecka, które ma baaardzo podobne potrzeby, jest absolutnie egoistycznie nastawione do świata (bo taka natura po prostu) i absorbuje absolutnie całą uwagę rodziców, to stopniowe zaniedbywanie psa jest jedynie kwestią czasu. Ponieważ dziecko oczywiście jest ważniejsze i to dzieckiem trzeba się zająć w pierwszej kolejności.

U nas w domu szczeniak pojawił się, gdy córka miała pół roku i przyznaję szczerze, że miałam czasem dosyć. Udało mi się wprawdzie całe to towarzystwo ogarnąć, ale gdybym miała cofnąć czas, poczekałabym z nabyciem psa, aż dziecko stanie się bardziej samodzielne. Mój pies jest uroczym radosnym i pozbawionym agresji łobuziakiem, brak mu jednak ogłady i brak „szkolenia” w nawet podstawowej formie wychodzi z niego jak nic. Niestety nie miałam dostatecznie dużo czasu, by się psem lepiej zająć i paru organizacyjnych rzeczy go po prostu nauczyć. Nie jest jeszcze za późno, tym się pocieszam.

A ponieważ jesteśmy rodziną nie do końca normalną, gdy córka miała dwa lata, przysposobiliśmy sobie jeszcze milusiego kundelka. Czyli drugi pies w domu. Znowu szczeniak. Do towarzystwa pierwszemu psu, gdy jesteśmy w pracy. Ostatecznie pomysł się sprawdził, bo córka już starsza, a psy się pokochały na zabój i świata poza sobą nie widzą. Ale zjedzonych foteli nikt mi nie zwróci, ani kręgosłupa, bo znowu lanie na podłodze i na kolanach i ścierki i przekleństwa (na co mi to było!). Nie mówiąc już o wiecznym ryku i krzyku: „Mamo, zabierz Gizmaaaa!”, „Mamo, Gizmo mi zabieraaa!”, „Mamo, Gizmo mi zjaaaadł!”. Dom wariatów na własne życzenie.

Czy masz dostatecznie dużo czasu, by zająć się psem?

Psy potrzebują towarzystwa opiekuna. Bezwzględnie. Nie wystarczy z psem wyskoczyć na szybkie siku rano i wieczorem. Jeśli pracujesz całe dnie, jesteś poza domem, odpuść. Bez względu na to, jak bardzo chcesz mieć psa (lub kota, koty też potrzebują towarzystwa opiekunów, choć opinia o nich jest nieco inna), lub jak bardzo dziecko chce go mieć. Chyba, że masz w domu odpowiedzialne nastoletnie dziecko, które wraca ze szkoły o ludzkiej porze i jest w stanie poświęcić czas waszemu pupilowi. Inaczej będziesz miał w domu zwierzę sfrustrowane, sprawiające kłopoty, agresywne lub apatyczne. A chyba nie o to chodzi.

Kto się zajmie psem i kotem na wakacjach?

Nie wszędzie można zabrać ze sobą zwierzaka, nie każdy zwierzak nadaje się na wyjazd. Moje łachudry się nie nadają. Kot pognałby w długą i tyle bym go widziała, psy jeśli by nie zwiały, to plątałyby się samowolnie po kempingu (kempingujemy się co roku) uprzykrzając wypoczynek wczasowiczom. Nie są zbyt posłuszne niestety.

Nasze wakacje trwają zwykle 3-4 tygodnie. W tym czasie psy mieszkają na wsi u mojej mamy, gdzie cieszą się towarzystwem jej psa i kotów, kota pozostawiamy trochę samowolnie na posesji udostępniając mu drzwiczki do garażu, gdzie stoją automatyczne podajniki na wodę i karmę oraz cieplutkie i mięciutkie legowisko. Świeże mięso kot organizuje sobie sam na pobliskich łąkach i polach. Ale nawet nasz samodzielny i niezależny kot cieszy się jak głupi, gdy wracamy i tuli się i mruczy stęskniony. Jaką masz możliwość opieki nad zwierzęciem w czasie wyjazdu? Pomyśl, zanim kupisz.

Zwierzę jako prezent pod choinkę? A weź puknij się w łeb!

Pies to nie zabawka i nie świetny pomysł na prezent. Jeśli ma z tobą zamieszkać pies, musi być to decyzja przemyślana i obgadana z rodziną. Pies nie jest prezentem dla dziecka w żadnym wieku, jest świadomym wyborem wszystkich członków rodziny i jest dla całej rodziny. Jest jej częścią. Jeśli „pod choinką” ma pojawić się pies, to tylko wtedy, gdy święta są jedynie pretekstem do przygarnięcia psa pod swój dach, a decyzja o psie zapadła już dużo wcześniej i nie pod wpływem emocji i świątecznego nastroju.

Nie tolerujesz bałaganu, jesteś zorganizowanym i poukładanym pedantem? Daruj sobie zwierzaka.

Sierściuch w domu oznacza sierść codziennie i absolutnie wszędzie. Można odkurzać i sto razy dziennie, a wystarczy jedno merdnięcie ogonem i sierść fruwa w powietrzu jak piach podczas burzy piaskowej. Sierść jest na ubraniach, w pralce, na meblach, w szafkach, w lodówce, kłaki można znaleźć nawet we własnym talerzu. Sierści czasem nie widać, gdy podłoga i fotele są upaprane błotem po spacerze.

Psie i kocie pazurki nie znoszą bezczynności i pracują. Czyli: poszarpane zasłony, spodnie, rajstopy na nogach przed Wielkim Wyjściem, podrapane tapicerki i listwy przypodłogowe. Zęby są jeszcze gorsze. Rwą, gryzą, rozszarpują. Bo piesek musi się czymś pobawić. Taka natura. Można z tym walczyć i zazwyczaj się udaje, ale straty bywają dotkliwe. Jeśli jesteś osobą, która nie umie do tego podejść z dystansem, a dobra doczesne są dla ciebie absolutnie bezcenne, nie jesteś dobrym kandydatem na psiego opiekuna.

 

 

psy i dzieci
Śpiący twórca i jego dzieło.
psy i dzieci
Samo się tak rozszarpało…
Jaka rasa psa dla rodziny z dzieckiem?

Teoretycznie rasa psa nie ma znaczenia, jeśli pies jest odpowiednio traktowany i wychowywany. Tak słyszałam kiedyś w programie śniadaniowym. Mnie to stwierdzenie zupełnie nie przekonuje. Nie bez powodu z policją i służbami ratowniczymi pracują owczarki i labradory. Niby każdy duży wyszkolony kundel mógłby robić tę robotę, ale z jakiegoś powodu tak się nie dzieje. Psy różnych ras mają różne skłonności i predyspozycje i moim zdaniem należy to brać pod uwagę. Małe i starsze dzieci, tryb życia, sposób spędzania i ilość wolnego czasu, warunki mieszkaniowe (blok, dom z ogródkiem), inne zwierzęta w domu, to wszystko musi zgadzać się z naturą psa, którego chcemy mieć.

Naszym marzeniem był labrador, pies mądry, inteligentny, nieagresywny i rodzinny. Ale mamy dla niego i za mało miejsca, bo to duże bydlę i za mało czasu. Labrador jest psem aktywnym i bezwzględnie wymagającym uwagi: musi się uczyć nowych rzeczy i musi się wybiegać na intensywnym spacerze. Zaniedbany labrador to kłopot. Szkoda psa.

Postawiliśmy więc na Shih Tzu. To malutka wdzięczna psina, sprytna i inteligentna, ma włosy, a nie sierść, więc się nie sypie. Pozbawiony agresji, rodzinny piesek, mogący spędzać kilka godzin w samotności, gdy rodzina jest w pracy, bo lubi pospać.

Drugi, kundelek, pojawił się u nas, bo znaliśmy jego rodziców i byliśmy pewni usposobienia i docelowego wzrostu. Strzał w dziesiątkę. Córka robi z nim, co chce, bo pies ten jest pozbawiony własnego zdania w każdej kwestii i pozwala jej na wszystko. Kochany i wierny, absolutnie oddany. Oba nasze psy tolerują obecność kota, co więcej, kot sprawuje nad nimi władzę. Cała trójka świetnie się ze sobą dogaduje.

Zanim więc zdecydujesz się na psa, poczytaj opis danej rasy i wybierz taką, która ci odpowiada. Z kundelkami w tej kwestii bywa nieco trudniej, ale one zazwyczaj nie wykazują ekstremalnych cech zabójców. Kochane, dobrze traktowane i odpowiednio wychowane odwdzięczają się miłością i oddaniem.

psy i dzieci
Mamaaaa! Gizmo chce mi zabrać!
Psa nie kupujemy dla dziecka. Pies jest dla całej rodziny.

To rodzice zazwyczaj zajmują się psem, rzadko zdarza się, że dziecko dotrzymuje obietnic miesiącami na kolanach składanych i przejmuje całkowicie opiekę nad psiakiem. Dlatego pies musi być przez wszystkich członków rodziny kochany i akceptowany. Pies towarzyszy rodzinie w codziennym krzątaniu się po domu, domaga się zabawy i dobrego słowa.

Nasze psy nie są w stanie rozpocząć dnia, jeśli rano nie wskoczą na łóżko, żeby się przywitać. Musimy (ale to musimy!) obie sztuki wydrapać, wyprzytulać i wygłaskać, inaczej nas zadręczą i nie pozwolą wyjść z domu. To samo po powrocie z pracy. Zawsze, gdy jesteśmy w domu razem, psy domagają się chociażby krótkiego „dooobry piesek” i podrapania za uszkiem.

Wszyscy muszą to lubić, wszyscy muszą mieć serce do zwierząt i być pełni wyrozumiałości dla psich i kocich wybryków. To jest w końcu kilkanaście lat wspólnego życia, na dobre i na złe.

Pies i kot to też wydatki.

Odpowiedzialny opiekun dba o zdrowie swojego pupila. To oznacza dobrej jakości karmę, wizyty u weterynarza (coroczne szczepienie przeciw wściekliźnie jest obowiązkowe), koszty leczenia w razie choroby (czasem setki, czasem tysiące złotych), wizyty (tak jak u mnie) u groomera (włosy Shih Tzu rosną jak szalone), sterylizacja, czipowanie, jeśli trzeba – profesjonalne szkolenie. To też nie jest tak, że zwierzę pożera od razu wszystkie oszczędności, ale jak miałam jednego razu wydać trzy stówy na leczenie psich uszu, to wydałam. Pies się sam nie wyleczy. Proszę to też brać pod uwagę. Wiejskie standardy, że pies ma tylko szczekać na obcych za miskę zupy podsuniętą pod pysk raz na dwa dni, trzeba w końcu pogrzebać.

Nasza gromadka łobuzów jest radosnym dopełnieniem codzienności. Zwierzaki bywają kłopotliwe, ale per saldo więcej z nich radości niż kłopotów. Nasza córka nie zna innego życia, niż to w towarzystwie zwierząt. Rozumie, że to żywe istoty, odczuwające emocje i przywiązane do nas na zawsze. Jest wrażliwą dziewczynką, która skarmia te darmozjady używając z szacunku do nich łyżeczki, bo dały jej do zrozumienia, że są głodne. To są oczywiście standardowe triki naszych pazernych na smakołyki psów. Dziecko dba o nasze zwierzaki jak umie: głaska, czesze, karmi, przykrywa kocykiem, gdy drzemią. To cenna lekcja wrażliwości i empatii, jaką dziecko odbiera każdego dnia. Uczy się też, że pies nie zawsze chce być zaczepiany, że przestraszony może warczeć i zareagować nerwowo. Zachęcam wszystkich do powiększenia rodziny, o ile tylko jest taka możliwość.

psy i dzieci

psy i dzieci

psy i dzieci
Wychodzę do pracy i widzę to. Ktoś musi orać na etacie, żeby spać mógł ktoś.
psy i dzieci
Nic wam nie będzie, jak wam tyłki trochę zmarzną 🙂

A co, jeśli dziecko bardzo chce mieć psa, ale w domu nie ma ku temu warunków? Wspaniałą sprawą jest wolontariat w najbliższym schronisku. Jest tam możliwość opiekowania się zwierzętami w różnym zakresie w zależności od możliwości i potrzeb. Można na tym tylko skorzystać.

A gdyby ktoś myślał o fretce, to zapraszam na projekcję video 🙂

 

Please follow and like us:
FACEBOOK
FACEBOOK
Instagram

5 komentarzy

  • Mama Carla

    Baaardzo trafne uwagi! Z wielu powodów, o których piszesz, w naszym domu nie ma i nie będzie psa. Może kiedyś, jeśli wyprowadzimy się na wieś do domu z wielkim ogrodem jeszcze raz przemyślimy tę kwestię 😉

  • Monika

    hmm z wieloma punktami się zgadzam, ale np z bałaganem niekoniecznie. Jestem pedantką, mamy psa i nadal mamy czysto w domu 😉 pies jest chowany od maleńkości z nami, oprócz jednego papcia nie zjadł i nie zniszczył nic więcej, więc myślę, że nie ma co straszyć ludzi 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *