• choinka DIY
    Na luzie

    Nasza choinka DIY – słodki efekt wspólnej zabawy.

    Jest to niedługi wpis do poczytania przy herbatce. Jeśli kogoś w jakiś sposób zainspiruje, będzie mi bardzo miło. W naszym przedszkolu ogłoszono niedawno konkurs na najpiękniejszą ozdobę świąteczną. Jednym z celów konkursu miała być zachęta do wspólnego spędzania czasu rodziców z dzieckiem. Praca miała być również wspólna. Ponieważ uwielbiam takie rękodzieło i co roku staram się coś ukręcić i przyozdobić, postanowiłam w imieniu swoim i córki, że weźmiemy udział w konkursie. Przeszukałam internety w poszukiwaniu inspiracji. Jestem typem osoby raczej bez wyobraźni i muszę coś wcześniej zobaczyć, żeby albo skopiować, albo zmodyfikować. Postanowiłam zrobić choinkę, nie bardzo tylko wiedziałam, jak ma ona wyglądać. W końcu miałam plan: choinka z cukierków.…

  • konkurs gadka gagatka
    Na luzie

    Konkurs na Pierwsze Urodziny Bloga Gadka Gagatka!

    Kochani! W grudniu 2018 roku na moim blogu pojawił się pierwszy wpis, co oznacza, ni mniej ni więcej, tylko Pierwsze Urodziny Bloga Gadka Gagatka! Nie będę się tutaj rozpisywać, co przez ten rok mi się udało, a co nie. Nawet dla mnie ma to teraz drugorzędne znaczenie. Z pewnością udały się dwie rzeczy: nawiązanie kontaktu ze świetnymi ludźmi z „branży” i spoza niej oraz pozyskanie czytelników, którzy na mojego bloga wracają i czekają na nowe wpisy. Tak, tak, statystyki nie kłamią, jest grupka ludzi, która razem ze mną podąża ścieżką rodzicielstwa, dwujęzyczności i wielojęzyczności, grupka inspirująca się moimi artykułami oraz są ludzie, która mi doradzają, wspierają i dzięki którym stale…

  • psy i dzieci
    Na luzie

    Psy i dzieci w jednym domu: post o moich błędach strategicznych, psach-prezentach dla dzieci i psiej sierści w lodówce.

    Dzieci w towarzystwie zwierzaków to zawsze uroczy motyw fotografii wiszących na niejednej ścianie w domu. Osobiście mam dziesiątki fotek i nagrań w telefonie z córką, piesami łapserdakami i kotem darmozjadem w roli głównej. Kocham zwierzęta, a te futerkowe szczególnie. Przez nasz dom przewinęło się trochę czworonogów, dokarmianych kotów, przygarniętych, ale też i takich kupionych za niemałe pieniądze psów. O ile nasz dyżurny kot, uratowany od bezdomności wiele lat temu niepodzielnie rządzi w domu, o tyle psy z różnych przyczyn losowych przychodziły do nas i odchodziły. Odkąd w naszym domu pojawił się pierwszy pies (znaleziony na pobliskiej łące szczeniak), po czym niestety zginął w wypadku komunikacyjnym (przez durny i nieuleczalny nawyk…