dwujęzyczność zamierzona languages and emotions
Dwujęzyczność w naszym domu,  Nauka języków w teorii

Konferencja Languages & Emotions – wydarzenie, które inspiruje do działania.

Nie będzie to wpis-recenzja z konferencji Languages & Emotions, jak to być może sugeruje tytuł. O konferencji tej, która odbyła się 12 października 2019 jeszcze z pewnością poczytamy na blogach, fanpejdżach i jeszcze gdzieś w sieci. Wydarzenie to było doprawdy bardzo profesjonalnie zorganizowane, całość oglądałam kilka razy i chętnie poznam opinie innych, a w szczególności tych, którzy mogli uczestniczyć w konferencji osobiście w Katowicach.

W skrócie więc: konferencja Languages & Emotions doczekała się w tym roku kolejnej już edycji, a organizowana jest z myślą absolutnie o wszystkich, których interesuje dwujęzyczność zamierzona w jakimkolwiek zakresie. L&E zwołuje do wspólnych rozmów i dyskusji naukowców odkrywających świat dwujęzyczności w różnych aspektach, logopedów, nauczycieli, pedagogów, psychologów, księgowych, kierowców, rodziców zapracowanych i bezrobotnych. Czyli absolutnie wszystkich, którzy chcą o dwujęzyczność pytać lub na pytania odpowiadać.

W konferencji wzięłam udział online (co za genialny pomysł organizatorów!) jako matka i blogerka prowadząca wielojęzyczne gospodarstwo domowe i pisząca o tym. Szczerze zaangażowałam się też w promocję tego wydarzenia, mam nadzieję, że udało mi się namówić na to spotkanie choć jedną niezdecydowaną duszę. Dwa główne powody pchnęły mnie do spędzenia kilku godzin przed ekranem komputera: konieczność rozwoju osobistego w temacie dwujęzyczności oraz konieczność udowodnienia moim Czytelnikom, że moja droga wychowania dziecka w otoczeniu wielu języków ma naukowe podstawy i błogosławieństwo świata nauki.

Dlaczego piszę o konieczności? Cóż, uważam, że każdy ma obowiązek się rozwijać. Dla siebie i dla innych. Rozwój osobisty daje mi poczucie, że jeszcze wiele wspaniałych rzeczy przede mną, że wokół mnie jest jeszcze wiele do odkrycia, że mój mózg pracuje i nie rdzewieje oraz że mam do zaoferowania swoim bliskim siebie jako osobę aktywną i mającą jakieś zainteresowania. Chcę dawać przykład mojemu dziecku i zachęcać je do nauki, pracy nad sobą i do poznawania świata. Moja córka patrzy na mnie, więc jestem odpowiedzialna za to, jak mnie postrzega i jakie wnioski może wyciągnąć.

Druga konieczność, związana już z moja aktywnością blogerską to po prostu poczucie odpowiedzialności za publikowane treści. Dopóki żyłam sama w własną wizją dwujęzycznego wychowania, taki sposób życia był tylko i wyłącznie moja sprawą. Skoro już jednak podjęłam decyzję o tym, że będę o dwujęzyczności pisać i do niej zachęcać i namawiać, muszę być dla Czytelnika wiarygodna i kompetentna. Tam, gdzie w grę wchodzi dobro dziecka, rodzice potrafią dmuchać na lodowate i sto razy sprawdzać, czy rozszerzanie diety lepiej zaczynać od marchewki, czy od kabaczka i co się strasznego stanie, jak pomyli się kolejność warzyw.

Ponieważ sama nie jestem naukowcem, a staram się w mojej domowej rzeczywistości wielojęzycznej opierać na aktualnym stanie badań, chciałam najzwyczajniej w świecie uwiarygodnić się jako osoba, która wie, o czym pisze, która czyta, rozwija się, zadaje pytania i szuka odpowiedzi. Mam nadzieję, że to się w dużej mierze udało. Udział w konferencji sprawił, że obrana przeze mnie droga bycia nauczycielem języków dla własnej córki jest jeszcze lepiej oświetlona. Kontakt z osobami uznanymi za autorytety w świecie nauki, których aktywność naukowa jest jedną wielką zachętą do podjęcia choćby próby dwujęzyczności zamierzonej we własnym domu, jest dla mnie wielkim podbudowaniem merytorycznym. Autorytet takich osób to świetna kontra dla tych, którzy na hasło „dwujęzyczność” potrafią jedynie zajeżyć się i opowiadać historie o mieszaniu dzieciom w głowach i zabieraniu dzieciństwa i że to bezsens zupełny. A! I jeszcze kiedyś zarzucono mi brak patriotyzmu.

Chciałabym podzielić się z wami tym, co mnie szczególnie zainteresowało, zainspirowało lub zaciekawiło. Są to wypowiedzi (nie dokładne cytaty), które padły podczas spotkania, oddające jakąś myśl wartą uwagi i chwili zastanowienia nad tematem. Samo życie.

„Proszę do dziecka zacząć mówić po polsku.”
„Ale w jakim celu?”
„Yyyyy…”

Pani dr Żytowicz ma dwójkę dwujęzycznych dzieci, z którymi na co dzień rozmawia wyłącznie po angielsku. Jej dzieci mówią również płynnie po polsku. Przez jedną panią psycholog była kiedyś przekonywana, że musi/powinna/ma obowiązek, czy jak zwał tak zwał, rozmawiać z córką po polsku (chociaż dzieci najlepiej czuły się w rozmowach z mamą używając angielskiego). W jakim celu? Nigdy się nie dowiemy. Fakt jest taki, że dzieci nie są anglojęzyczne, są dwujęzyczne, a ich polskości nic nie zagraża.

„Człowiek, który w ręku trzyma młotek, wszędzie wokół widzi gwoździe”

To przytoczony przez prof. Małgorzatę Rocławską-Daniluk cytat z Jespera Juula, wybitnego pedagoga i terapeuty. Miałam okazję na swojej drodze spotkać takich właśnie młotkowych, którzy zamiast chociaż poczytać, dowiedzieć się, zapytać, poznać tematykę dwujęzyczności, umieli tylko krytykować, siać postrach, przewidywać mające niedługo nastąpić odchylenia psychiczne u mojego dziecka i dzieci mojej córce podobnych. Uspokajam: mam dziecko zdrowe, mądre, ciekawe świata, ciekawe języków (każe sobie wszystko tłumaczyć z niemieckiego na angielski i ostatnio na hiszpański, bo lubi hiszpańską piosenkę i złapała fazę). Moje dziecko ma dzieciństwo, czas na zabawę i na nuuudę.

„Pozwólmy dzieciom doświadczać wszystkimi zmysłami”

Tak dzieci poznają świat i to jest też najlepsza droga do poznania języka. Czytajmy książki aktywnie, śpiewajmy czytając, wygłupiajmy się, urządzajmy teatrzyki, bawmy się cieniem na ścianie (sama o tym niedawno pisałam TUTAJ, cieszę się, że widzimy temat podobnie). Rozmawiając o jabłku, dajmy dziecku jabłko do powąchania, ugryzienia i rozbabrania na podłodze. Uczmy języka poprzez angażowanie umysłu i ciała. Piękny przekaz mgr Pauliny Tarachowicz.

„Poznawanie muzyki i poznawanie języków wspierają i wzmacniają się wzajemnie”

W naszym domu jest dużo muzyki, śpiewamy razem, tańczymy, szukamy obcojęzycznych piosenek do zabawy i poznawania słówek. Po wystąpieniu mgr Ani Weber czuję jednak, że muzykujemy za mało. Póki co jesteśmy raczej w fazie tańca, co mi nawet pasuje, bo ruch jest dziecku potrzebny jak powietrze. Równie potrzebna i stymulująca jest różnorodność muzyczna, mądra zabawa w otoczeniu wielu gatunków muzycznych. Niech tam i będzie to disco, proste piosenki do nauki słówek, ale na litość Boską, podsuńcie dzieciom też coś więcej! Nie do słuchania z płyty, ale do śpiewania, najlepiej wspólnego. Talent rodzica nie ma w tym wypadku znaczenia. Znaczenie ma zaangażowanie i obecność rodzica. Trzeba bohatersko przejść przez fazę fochów dziecka, moja córka na przykład wpada w ryk, gdy z nią śpiewam, bo podobno zagłuszam i ona chce śpiewać sama. Nie dogodzisz…

„Nauka języka to też zanurzenie w kulturze, której jest on częścią, poznawanie historii i narodu. Jak wy tak te dzieci uczycie czterech języków na raz, to gdzie tu poznawanie kultury?”

To wypowiedź pana prof. Bronisława Rocławskiego, uznanego działacza naukowego na polu glottodydaktyki ojczystej, twórcy wspaniałych narzędzi i pomocy dydaktycznych. Jest on ostatnią osobą, która posądzi dziecko o dysleksję, prędzej znajdzie sposób, żeby dziecku pomóc bez pochopnego przypinania mu łatki dyslektyka. Wspaniała i bliska mi postawa.

Niemniej jednak w temacie dwujęzyczności zamierzonej stanął wszystkim trochę okoniem siejąc wątpliwości i stawiając na pierwszym miejscu jednak język ojczysty (dawało się wyczuć ogromne zamiłowanie do języka polskiego jako narzędzia wyrażania myśli oraz nośnika kultury, piękne). Jednym z argumentów osłabiających sens dwujęzyczności małych dzieci był ten, że można języka nauczyć się bardzo dobrze w szkole w późnym wieku, bardziej świadomie, jak mniemam, z całym bogactwem kultury, w której język ten jest zanurzony. To oczywiście prawda, sama jestem tego przykładem. Chodzi jednak o to, że rodzicom nie musi zależeć na absolutnie perfekcyjnym posługiwaniu się językiem obcym przez dziecko. Nie o to w dwujęzyczności zamierzonej chodzi, większość rodziców nie czuje się na siłach tej sztuki z dzieckiem dokonać.

Mnie osobiście też nie zależy na tym, by moja córka „myślała i czuła jak Niemka”. Sama tak nie funkcjonuję i nie przeszkadza mi to z powodzeniem dogadywać się z Niemcami. Jeśli chodzi o kolejne języki, mam tylko taki cel, by córce świat języków pokazać, przybliżyć i ewentualnie ułatwić w przyszłości ich naukę oraz poznawanie kultur innych narodów w szkole. Przy okazji sama się rozwijam, uczę i spędzam czas z dzieckiem tak, jak oboje lubimy. Jeśli chodzi o poznawanie kultury, historii i mentalności narodów świata – na to jest czas zawsze i nigdy nie jest za późno.

Cieszę się z obecności i aktywności pana profesora, bo prawdziwa i wartościowa dyskusja ma miejsce wtedy, gdy zdania są podzielone. To rozwija i pozwala zrozumieć stanowisko innych. Nie sztuką jest się spotkać, wzajemnie chwalić i głaskać po główkach. Profesor nie był jednym z owych młotkowych, był osobą podającą w wątpliwość i zadającą pytania. Tak można rozmawiać z każdym, nawet, jeśli się kogoś do swojej racji nie przekona. Kultura dyskusji jest w dyskusji podstawą i wszyscy zdawali się to rozumieć.

„Otaczajmy się przedmiotami wartościowymi i przyjaznymi”

Tutaj ukłon w stronę mgr. Justyny Szulc-Więcek, ciepłej i uśmiechniętej osoby, która zwracała uwagę na jedno z najważniejszych zagadnień wychowania dwujęzycznego: luz i przyjazne otoczenie. Jestem pierwsza, która takiej postawie przyklaśnie. Proste, przyjazne otoczenie wokół dziecka stymuluje jego rozwój na wielu płaszczyznach. Nie ma dwujęzyczności, nie ma rozwoju mowy w ogóle bez aktywności fizycznej, eksperymentów z przedmiotami domowymi, dotykania, smakowania, zabawy patykami, kamykami i swobody poruszania się we własnym domu. Bezpieczny dom i opiekuńczy rodzic to klucz do poznawania świata i języka, pierwszego, drugiego i dziesiątego.

„Dwujęzyczność można wdrażać z powodzeniem w warunkach na pierwszy rzut oka niesprzyjających”

To nie cytat, a jedynie myśl przewodnia wystąpienia dr Soni Szramek-Karcz. Jest nadzieją, pocieszeniem i postawieniem do pionu wszystkich bojących się, wątpiących, najeżonych kolcami i kwestionujących. Kariera naukowa pani doktor to droga od zastrzeżeń i wątpliwości do ogromnego zaufania względem rodziców i dzieci w rodzinach dwujęzycznych nienatywnych. Dwujęzyczność zamierzona jest o wiele bardziej przyjazna i łatwa do wdrożenia w życie domowe, niż się wielu wydaje. Można nie znać języka obcego wcale, można być dyslektykiem, ale jeśli ma się chęć i motywację, można stworzyć wielojęzyczny dobrze funkcjonujący i przyjazny dziecku dom. Oczywiście w zależności od sytuacji, nie zawsze jest to jednakowo łatwe, ale jest możliwe.

No cóż, o konferencji tej można pisać i pisać, wniosków, spostrzeżeń i myśli na ten temat mam mnóstwo. Wszystkim zaciekawionym radzę zajrzeć na stronę Languages & Emotions oraz profil na FB. To wspaniały projekt koordynowany przez świetny zespół młodych, zdolnych i otwartych ludzi. Zapraszam również do grup FB związanych z dwujęzycznością. Jest ich w przestrzeni FB co najmniej kilka, wszędzie toczą się ciekawe dyskusje, można tam znaleźć interesujące blogi i strony dotyczące dwujęzyczności w różnych odsłonach.

Dziękuję wam za przeczytanie tego artykułu, mam nadzieję, że po lekturze darzycie mnie jeszcze większym zaufaniem. Nie stawiam się w roli eksperta od wychowania, bo modeli dobrego i mądrego wychowania jest wiele i żaden nie jest jedyny słuszny. Mój dom jest polsko-niemiecko-anglojęzyczny, aspirujemy na więcej. Uważam tę drogę za dobrą, bo widzę, jak wiele radości i pożytku daje mojemu dziecku i nam wszystkim. Ale dwujęzyczność zamierzona nie jest obowiązkiem, więc nie krytykuję tych , którzy nie chcą się na nią zdecydować, choćby mogli. To jest wybór, a nie przymus.

Bardzo żałuję, że nie miałam możliwości uczestniczyć w konferencji stacjonarnie. Languages and Emotions to nie tylko wykłady mądrych głów, ale także pytania, dyskusje, wspólny obiadek i herbatka, warsztaty, rozmowy i spotkania ludzi znających się do tej pory często jedynie za pośrednictwem serwisów społecznościowych, komunikatorów i wyszukiwarek.

Pozdrawiam wszystkich, których miałam okazję poznać zza monitora, którzy mnie wspierają nawet o tym nie wiedząc i którzy mogą swoim autorytetem uwiarygodnić moje opisywane tutaj poczynania. Pozdrawiam moich wiernych i nowo przybyłych Czytelników. Zapraszam wszystkich do kulturalnych dyskusji na blogu, na FB pod moimi i nie moim postami. Ja się bardzo chętnie czegoś nowego od was dowiem.

Z dziennikarskiego obowiązku wklejam listę prelegentów 2019:

prof. UG dr hab. Małgorzata Rocławska-Daniluk

Temat: Dwujęzyczność – wyzwanie współczesnej logopedii.

Pani Profesor jest doświadczonym wykładowcą uniwersyteckim, inicjatorką autorskich projektów naukowych i dydaktycznych, aktywnym uczestnikiem licznych konferencji w kraju i za granicą. Od momentu ukończenia uniwersyteckich studiów polonistycznych i logopedycznych angażuje się  czynnie w prowadzenie terapii mowy i języka w Klinice Zaburzeń Mowy, Czytania, Pisania i Liczenia w Gdańsku. Jest mamą trojga dzieci. W działalności naukowej koncentruje się m.in. wokół:

  • stymulacji rozwoju mowy
  • profilaktyki zaburzeń mowy, czytania i pisania
  • dwujęzyczności dzieci i dorosłych
  • glottodydaktyki

W środowisku naukowym jest znana jako autorka prac z dziedziny językoznawstwa, m.in “Dwujęzyczność  i wychowanie dwujęzyczne z perspektywy lingwistyki i logopedii”, “Rozwój sprawności syntetyzowania wyrazów z fonemów”. Sprawuje funkcję kierownika Pracowni Interdyscyplinarnych Badań Językowych oraz Podyplomowych Studiów “Dwujęzyczność – metody nauki i terapii dziecka” w Katedrze Logopedii Uniwersytetu Gdańskiego.

dr Sonia Szramek-Karcz

Temat: Mówienie do dzieci w języku obcym, dwujęzyczność zamierzona.

Pracownik naukowo-dydaktyczny Uniwersytetu Śląskiego. Zainteresowania naukowe: dwujęzyczność zamierzona, wielojęzyczność, psycho- i socjolingwistyka. Pomysłodawczyni i założycielka projektu Languages & Emotions, Języki i Emocje. Naukowe poszukiwania czynników warunkujących prawidłowy przebieg dwujęzyczności zamierzonej oraz obalanie mitów związanych z mówieniem do dzieci w języku innym niż ojczysty doprowadziły ją do badań nad skutecznością terapii płynności mowy (mutyzm, jąkanie). Współpracuje z psychologami, logopedami i terapeutami, bada związek emocji z językiem oraz wpływ stanów emocjonalnych na stan zdrowia.

dr Anita Żytowicz

Temat: Emocje a nauka języków. Perspektywa dziecka.

Pani Doktor jest wykładowcą akademickim, tłumaczem przysięgłym i symultanicznym (kabinowym) od 16 lat. W swojej ścieżce naukowej pasjonuje się dwujęzycznością i brokeringiem dziecięcym. Prywatnie mama dwójki dwujęzycznych nastolatków i miłośnik podróży i gotowania. Na podstawie własnych badań naukowych przedstawi dwujęzyczność i naukę języków z perspektywy emocji, jakich doświadcza dziecko.

mgr Paulina Tarachowicz

Temat: Aktywne czytanie i motywowanie w uczeniu dzieci języka.

Nauczycielka w International School of Poznań. Wraz z mężem prowadzi bilikid.pl – obecnie najpopularniejszy polski blog, który w praktyczny sposób doradza, jak wspierać dziecko w nauce angielskiego w domu. Mama dwóch chłopców, których od urodzenia uczy komunikacji w dwóch językach: polskim i angielskim. Podaje praktyczne i sprawdzone sposoby na wesołą, domową naukę i, inspirując swoim przykładem, odpowiada na pytania:
Jak uczyć swoje dziecko angielskiego?
Jak bawić się z dzieckiem w języku angielskim?
Z czego korzystać w domowej nauce tego języka?
Jak wspierać edukację językową dziecka?

mgr Anna Weber

Temat: Umuzykalnianie dzieci, proste ćwiczenia stymulujące do nauki języków.

Kompozytorka, mama trójki chłopców, założycielka Pomelody. Absolwentka Akademii Muzycznej w Krakowie i Poznaniu na wydziale Kompozycji oraz Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej na Uniwersytecie Jagiellońskim. Jej pasją jest tworzenie wartościowych muzycznych narzędzi dla rodziców i dzieci oraz promowanie radości muzykowania. Od 10 lat prowadzi zajęcia z dziećmi i dorosłymi. Autorka bloga o naturalnym umuzykalnianiu dzieci – Power of Melody. Wraz z Olą Woźniak prowadzi na YouTube kanał Mama Lama.

mgr Justyna Szulc-Więcek

Temat: Zabawki Montessori w nauce języka. Zrób to sam.

Projektant wzornictwa, ukończyła Międzywydziałowe Indywidualne Studia Humanistyczne na Uniwersytecie Śląskim, w ramach których zajmowała się kulturoznawstwem, socjologią ogólną i socjologią reklamy. Zdobytą wiedzę z powodzeniem integruje z zagadnieniami projektowymi, gdyż to kolejne ukończone studia na Wydziale Wzornictwa przemysłowego Akademii Sztuk Pięknych w Katowicach wyznaczyły kierunek jej zawodowej drogi. Aktualnie całe serce wkłada w budowanie ulilu – marki zabawek i mebelków drewnianych robiących miejsce na rodzicielskie TAK. Jej produkty tworzone są w nurcie uważności, w poszanowaniu zasobów naturalnych oraz przestrzeni mieszkania. Inspiracją do wielu działań jest jej syn wychowywany w wielojęzyczności zamierzonej (angielsko-niemiecko-polskiej).

A na koniec dowód koronny na to, że byłam, zobaczyłam, zwyciężyłam 🙂

CERTYFIKAT UCZESTNICTWA

Please follow and like us:
FACEBOOK
FACEBOOK
Instagram

5 komentarzy

  • Monika Dawidowicz

    Wow, zaimponowałaś mi bardzo tym podejściem, że chcesz się rozwijać i być bardziej wiarygodna jako osoba publikująca treści online. To nie jest częsta postawa, ludzie często pozują na ekspertów w dziedzinach, na których kompletnie się nie znają, a odbiorcy często nie weryfikują informacji, które wypluwa im google.

    Cieszę się, że napisałaś o swoich pokonferencyjnych przemyśleniach. Zastanawiałam się nad wykupieniem dostępu do nagrań, bardzo chciałam wiedzieć, z czym zostali uczestnicy po konferencji. Tutaj widać czarno na białym, więc już dłużej się nie zastanawiam.

    • GadkaGagatka

      Nie wiem jak u ciebie, ale pod moimi postami pojawiały się pytania typu „skąd wiem”, albo „piszę bez podania źródeł” jakby to był blog medyczny co najmniej. Ja szczerze mówiąc nie pamiętam tytułów przeczytanych książek, ani treści wykładów w toku studiów. Nie mam zamiaru tego wszystkiego szukać, bo ten mój blog ma mi sprawiać radość pisania i motywować do jakichś aktywności z dzieckiem, to nie doktorat. Ale czasem ktoś się przyczepi. Konferencja to dobra sposobność dla mnie, żeby pokazać moje zaangażowanie w temacie dwujęzyczności, myślę, że warto choć raz wziąć udział. Twojego bloga podglądam coraz częściej, bo hiszpańskiego nie znam, ale szukam pomysłów na wspólną naukę z córką. I chyba za twoją radą pójdę drogą obrazków, kart kontekstowych itp, już odpuściłam szukanie kursu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *