noworodek w domu
Świat dziecka

Noworodek w domu – i co dalej?

Nie ma chyba rodziców, którzy przygotowując się już na poważnie na przyjęcie noworodka pod swój dach, nie zaczęliby urządzać pokoju dla dziecka i snuć plany. Warto z tym nie czekać do ostatniej chwili, bo może się okazać, że chwila ta przyjdzie dużo wcześniej, niż się wszyscy spodziewali. Niemniej jednak nawet najbardziej przemyślana aranżacja bierze w łeb, gdy w domu pojawia się maluch. Okazuje się bowiem, szczególnie przy pierwszym dziecku, że pięknie urządzony kącik jest niefunkcjonalny, bo wyobrażenia sobie, a rzeczywistość sobie.

To samo dotyczy organizacji dnia z maluchem na ręku: łatwo się pogubić, gdy ciało mamy rozszarpują hormony, dziecko domaga się całodobowej opieki, a wszyscy wokół zapewniają o wszechmocnym działaniu macierzyńskiego instynktu. Więc spokojnie, jakoś to będzie. No cóż, nie zawsze jest, choć zazwyczaj wszystko się udaje.

Warto więc mądrze i systemowo przygotować się na mającego z nami zamieszkać małego człowieka. Mnie osobiście organizacja codzienności udała się w miarę nieźle, tak po czasie myślę jednak, że można byłoby kilka rzeczy poprawić i dzięki temu mniej plątać się w kółko w poszukiwaniu nie wiadomo czego.

Aby przez pierwszy miesiąc / dwa przebrnąć jako tako gładko, polecam pamiętać o następujących rzeczach, bo po co sobie utrudniać, skoro można sobie ułatwić? Poniższa lista pomoże trochę zorganizować czas i przestrzeń wokół nowej rodziny.

Urządzanie pokoju dla dziecka.

Aż kusi, żeby dziecięcy kącik obstawić zabawkami i pluszakami, a nad łóżeczkiem zawiesić karuzelkę. U mnie pluszaki pojawiły się wraz z dzieckiem i wizytami gości, sama nigdy nie kupiłam żadnego miśka. Od razu obsiadły wszystkie meble, żeby długo potem zbierać na sobie kilogramy kurzu. Nie mam nic ani przeciwko misiom, ani przeciwko tworzeniu przyjaznego dziecku otoczenia. Ale pierwsze tygodnie z noworodkiem są naprawdę pełne wyzwań, warto w tym czasie postawić jednak na funkcjonalność i nie zagracanie przestrzeni, szczególnie, gdy dziecięcy pokój nie jest duży, jak u mnie. Noworodek nie potrzebuje zabawek, noworodek potrzebuje rodziców. Odczekajmy z kupnem zabawek, aż dziecko podrośnie. Na szafkach i regałach porozkładajmy sobie ubranka, pieluszki, kosmetyki, apteczkę. Niech wszystko będzie w zasięgu ręki. Polecam kupienie jakichś fajnych koszyków na drobiazgi, nie będą się walać po domu, a koszyki uporządkują przestrzeń. Ale żeby jednak nacieszyć się pozytywnym klimatem w dziecięcym pokoju, polecam zadbać o kolorystykę, przyjazne światło i detale, które ładnie wyglądają, a nie przeszkadzają (lampki, pościel, fajny zegar).

Formalności.

Dziecko musi stać się oficjalnym obywatelem ojczyzny swej, w związku z czym należy je tuż po urodzeniu zarejestrować w urzędzie miasta lub gminy właściwym dla szpitala, gdzie urodziło się dziecko, a nie dla miejsca zameldowania. Rodzice otrzymują akt urodzenia, dziecku nadaje się numer PESEL. Ustalcie imię wcześniej i trzymajcie się ustaleń, żeby nie było niespodzianek. U mnie w rodzinie zawsze jakieś są i tak chodzimy z rodzeństwem z imionami dokręconymi przez ojca w drodze do urzędu.
Formalności urzędowe nie są skomplikowane, bo zanim ojciec dziecka dotrze do urzędu, informacja ze szpitala o urodzeniu się takiego i takiego dziecka zazwyczaj jest tam przed nim.

Dziecko musi być pod opieką przychodni.

Można sobie wybrać dowolną i poinformować szpital, gdzie mają być wysłane dokumenty dziecka. Przychodnię w każdej chwili można później bez problemu zmienić.

Zanotuj ważne numery telefonów i zawieś przed oczami.

Nie można wprawdzie żyć obsesjami, że dziecku stanie się coś złego, ale trzeba być przygotowanym na różne okoliczności. Wypadki się zdarzają (i rodzicom i dzieciom), trudno w takich sytuacjach o opanowanie czy zdrowy rozsądek. Nawet jeśli pomieszkuje z wami mama, aby pomagać i wspierać, ona również musi w razie czego wiedzieć do kogo dzwonić po pomoc. Te numery to przede wszystkim:
• numer bliskiej osoby (męża, mamy, taty, siostry, sąsiadki), w stresie łatwo zapomnieć
• numer alarmowy 112
• numer przychodni, do której należy dziecko
• numer pediatry przyjmującego prywatnie (nawet, jeśli na co dzień nie korzystamy z płatnych wizyt, nigdy nie wiadomo kiedy się przyda, z przychodniami jednak różnie bywa)
• numer położnej środowiskowej. Położna z powołaniem to skarb. Zamiast szukać w internetach, albo pędzić do pediatry z wysypką, można zadzwonić do położnej i poprosić o radę. Albo doradzi, albo wyśle do lekarza, albo zlekceważy problem. Różne w praktyce okazują się te baby. Ta moja była nawet nawet. Ale numer warto mieć.

W razie (odpukać) nieszczęśliwego zdarzenia, nie ma co wskakiwać z półprzytomnym dzieckiem do samochodu i jechać do szpitala. Dzwonimy po pomoc i czekamy, w miarę możliwości próbując udzielić dziecku pomocy (pierwsza pomoc dla niemowlęcia to podstawowy temat w szkołach rodzenia, dlatego zawsze zachęcam do wzięcia udziału w zajęciach).

Kalendarz szczepień.

Ledwie wróciłam ze szpitala, a już była u mnie położna na zwiady. Była długo i dużo mi pomogła, wyjaśniła wszystko, co i jak. Zapisała mnie w przychodni na pierwszą wizytę szczepienną, dała do ręki kalendarz szczepień. Od tamtej pory wszystkie wizyty szczepienne, USG, oraz badania wszelakie zapisywane były w kalendarzu. Nie miałam prawa o niczym zapomnieć. Elementarz.

Apteczka.

Jeśli rodzi nam się zdrowe dziecko, nie potrzebujemy kompletować na zapas dodatkowej apteczki dla maluszka. Nie kupujmy maści rozgrzewających, syropów na kaszel ani innych specyfików bez recepty. Apteki działają na bieżąco i jeśli będzie potrzeba, można coś zawsze kupić w związku z konkretną dolegliwością. Wystarczy, że mamy w domu kosmetyki do codziennej pielęgnacji niemowląt, a nasza „dorosła” apteczka jest uzupełniana na bieżąco. Na syropki jeszcze przyjdzie czas.

Pranie, pranie, pranie.

Od tej pory jest tego więcej, niż zwykle. Oznacza to latami rozłożoną suszarkę i wiecznie kręcącą się pralkę. Mój mąż wpadł na trop suszarki genialnej w swej prostocie, wysokiej i wąskiej, dzięki czemu zajmuje mało miejsca. Polecam, jeśli ktoś nie dysponuje osobnym pomieszczeniem pralniczo-gospodarczym. Do kupienia m.in. na Allegro.
Proszki dla niemowląt: nie są tanie, ale coś mieć trzeba, bo skóra dziecka jest delikatna i łatwo o uczulenie. Ja osobiście polecam najbardziej naturalny proszek DIY, który nadaje się również dla niemowląt. TUTAJ linkuję do przepisów na proszek i płyn do płukania. Ekologiczne i przyjazne skórze dziecka.

noworodek w domu suszarka na ubrania
Taka suszarka mieści się praktycznie wszędzie. Modele z rozkładanymi szeroko skrzydłami zajmują cały dom.

Ubranka.

Moje doświadczenie jest takie, że najlepiej sprawdzają się ubranka praktyczne, łatwe do zakładania, żadne tam sukieneczki, spódniczki, kamizelki, ani krawaciki (chociaż przyznaję, że są urocze!). Takich rzeczy potrzebują instarodzice dla swoich instadzieci. Codzienność podomowa jest taka, że nic nie zastąpi śpioszków i bodziaków, a wszelkie bajery mamy tylko na wyjścia i sesje zdjęciowe (oczywiście, że warto je robić!). Można niedowierzać, ale prędzej czy później okaże się, że łatwiej jest zmieniać zapawiowanego i zasikanego bodziaka, niż elegancką suknię z dżetami. Kilka razy dziennie – dodam.
Prasowanie: nie prasowałam ubranek z pół roku. Szkoda mi było czasu na prasowanie śpiochów, poza tym nie ma sensu wyjaławiać wszystkiego wokół. Dziecko musi nabywać odporności i już. Bardziej „wyjściowe” rzeczy czekały uprasowane w szafie na swoją szansę.

Spacery.

Chodzić, chodzić, chodzić i to od początku! Świeże powietrze naprawdę nie szkodzi noworodkom. Ubieramy rozsądnie, zasada „jedna warstwa więcej niż na sobie” nie zda egzaminu w bardzo ciepły dzień. Wtedy ubieramy maluszka tak jak siebie, nie przegrzewamy. Nie przesadzajmy też z czapeczkami, gdy jest ciepło. Chronimy przed wiatrem i bezpośrednim słońcem, byle tylko ta ochrona nie wyglądała tak, że zakrywamy całe dziecko w wózku pieluszką, albo kocykiem! Dopływ świeżego powietrza musi być, nawet w zimne dni. Od ochrony są budki, daszki, parasolki, śpiworki.
Spacery są kluczowym elementem wpływania na odporność malucha. Należy ją budować już od pierwszych dni życia (więcej o tym TUTAJ).

noworodek w domu

Zapasy jedzenia.

Zanim trafiłam do szpitala, narobiłam słoików z mięskiem, żeby po powrocie mieć trochę luzu z gotowaniem. Tak, tak, dobrze wiem, że najlepsze jest świeże, też wolę, ale w sytuacjach podbramkowych dobrze mieć coś na gotowo. Można wekować, mrozić, peklować. W ten sposób łatwiej przetrwać poporodowy chaos domowy. Mój sposób na słoiki opisałam już wcześniej, zapraszam na WPIS.

Śpimy z dzieckiem, czy osobno?

Kwestia indywidualna. Ja wolałam chodzić do pokoju dziecka nawet kilka razy w ciągu nocy, niż spać z niemowlęciem. Córeczka przyzwyczajona jest dzięki temu do samodzielnego spania w swoim łóżeczku, ja mam luz w swoim. Ale niektóre mamy czują się lepiej, śpiąc z maleństwem albo w jednym łóżku, albo z dostawką. Ten temat trzeba poczuć samemu.

Pomoce naukowe, literatura.

Dobrze jest mieć pod ręką ulubione źródło wiedzy o niemowlęciu. Mąż kupił mi (czyli nam) bardzo fajną książkę – kompendium wiedzy o małym człowieku „Pierwszy rok życia dziecka” autorstwa Heidi Murkoff. Jedyne, co mogę tej książce zarzucić, to siermiężne i nieciekawe ilustracje. Poza tym jest tam absolutnie wszystko, czego można się spodziewać i nie spodziewać po niemowlęciu. Przed porodem przejrzałam tę książkę raczej pobieżnie, a gdy urodziła się moja córka, czytałam już codziennie, raz o tym, raz o tamtym. Poradnik trafił w ręce przyjaciół, później w ręce ich przyjaciół i wszyscy są zgodni co do przydatności tego dzieła.
Bardzo lubiłam też oglądać na Youtube Akademię Lamaze, odcinek po odcinku, miesiąc po miesiącu życia dziecka. W każdym odcinku pediatra dr hab. Piotr Albrecht niezwykle interesująco opowiada o poszczególnych etapach rozwoju maluszka, a z twarzy jego wyczytać można ogromną radość pracy z dziećmi i zrozumienie dziecięcej natury.
Spośród setek stron o dzieciach, mamach i tatach polecam bardzo profesjonalnie prowadzony blog Mama Ginekolog: jest tam wszystko i więcej niż wszystko dla młodych rodziców. Do tej pory tam zaglądam.

Zapewniam wszystkie przyszłe oraz świeżo upieczone mamy, że takie poczucie zagubienia i chaosu bardzo szybko mija. Niemowlęta ogólnie dość długo nie dają ani pospać, ani odpocząć i trzeba to po prostu brać na klatę, ale pierwszy szok można złagodzić odpowiednio się organizując i mając sprecyzowany plan działania jeszcze przed porodem. Przy drugim dziecku podobno jest już łatwiej 🙂

Please follow and like us:
FACEBOOK
FACEBOOK
Instagram

2 komentarze

    • GadkaGagatka

      Ja mam raczej dobre wspomnienie mojej położnej, nawet bliznę po cesarce mi obejrzała, czy się dobrze goi, a dziecko prześwietliła wzdłuż i wszerz dając rady. Ale niestety prawie wszystkie moje koleżanki narzekały na fatalne położne, które chciały tylko odhaczyć w papierach, że były z wizytą…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *