jak nauczyć dziecko korzystania z nocnika
Świat dziecka

Żegnamy się z pieluszką, witamy się z nocnikiem, mopem i ścierkami.

Temat nauki korzystania z nocnika i pożegnania z pieluszką przetacza się chyba przez wszystkie blogi i portale rodzicielskie. Przetoczy się również przez mój blog, chociaż z nieco innej perspektywy. Jak pomóc dziecku w nauce siadania na nocnik, o tym napisano wiele, mnie osobiście podoba się najbardziej wpis, do którego niniejszym chętnie linkuję, jako że jest tam wszystko na temat, a ja nie napisałabym tego lepiej. Autorkę pozdrawiam.

Tocząc boje o skuteczne pożegnanie pieluchy przez moją córkę, przeżyłam kilka zaskoczeń, niedowierzań i zderzeń z oczywistościami. Tak czasem jest, że niby coś się wie, o czymś się słyszy i rozmawia z innymi rodzicami, ale jak przychodzi co do czego, to i tak trzeba wyważać otwarte drzwi. Tak było i ze mną. Gdy zaczynałyśmy z córką naukę korzystania z nocnika, wiedziałam na ten temat niemalże wszystko. Ile ja się nasłuchałam mądrości od koleżanek, to już nie nadążam sobie przypominać. Nie zapomnę jednak atrakcji, na które nie byłam przygotowana, pomimo, że się jednak trochę przygotowywałam.

jak nauczyć dziecko korzystania z nocnika

Naszą walkę o suche spodnie opisałam krótko w niniejszym wpisie.

1. Przyzwyczajanie do nocnika może trwać albo baaaardzo długo, albo tylko 2-3 dni.

U nas było to baaardzo długo, choć ponoć są tacy, którzy walczyli jeszcze dłużej. Było to dobrych kilka tygodni biegania ze szmatą, wycierania podłóg, przebierania. Pomimo tego, że nocnik stał u nas w łazience od wielu miesięcy i córka chętnie udawała, że z niego korzysta włażąc za mną ciągle do ubikacji. Zabawa zabawą, ale jak przyszło co do czego, to i tak sikała w majtki. Starszy synek sąsiadki był również taką zmorą, młodszemu natomiast jednego dnia zdjęła pieluchę, a już na drugi dzień albo wołał na nocnik, albo sam spryskiwał kwiatki w ogródku. Dziecko marzeń.

2. W nauce bezużyteczne okazują się wszelkie pomoce naukowe.

Jesteśmy tego przykładem. Na córkę nie działało absolutnie nic. Ani stojący przez półtora roku sprezentowany nam nocnik, który miałam nadzieję, oswoi ją z tematem, ani piosenki, które ten nocnik śpiewał, ani piosenki, które śpiewały dzieci w teledyskach, ani mokre spodnie, ani tłumaczenia, ani pochwały, brawa i radość, nic. Po ponad dwóch miesiącach wycierania podłóg, powiesiłam na ścianie łazienki kartkę z kwiatkami do wyklejania i córka za każde siku dostawała naklejkę. Od tamtej pory poszło szybko, nie wiadomo, czy to dzięki tym naklejkom, czy dziecko po prostu dojrzało do robienia siku na nocnik. Nie otrzymałam odpowiedzi na to pytanie i nie otrzymam.

3. Jak już jest dobrze, to znowu jest źle.

Tak już się cieszyłam, tak chwaliłam, cały dzień córeczka pięknie woła siusiu. Po czym wieczorem, pomimo przypominania o braku pieluszki, musimy wracać do domu z mokrymi nogawkami. I tak codziennie. Cały dzień okej, wieczorem nie okej. Czy to magia zachodu słońca? Skąd ten regres, nie wiem.

4. Inteligencja i zwieracze nie muszą mieć ze sobą nic wspólnego.

Panie w żłobku mnie zmyliły. „Zrobi się ciepło, będziemy przyzwyczajać. Mądra jest, szybko załapie” – mówiły. Obiecywały. I co? Mądra to niby jest, ale załapywała długo.

5. Jedynka i dwójka są od siebie niezależne.

Z siusianiem nie mamy już problemu. Córka potrafi krzyczeć, że czas, przytrzymać i na spokojnie dodreptać do łazienki. Z kupą ledwo dobiega, o ile zdąży, lub o ile w ogóle coś powie. Trudny temat. Ćwiczymy dalej. Lepsze to, niż zaparcia.

6. Zawartość nocnika musi oglądać cała rodzina.

Musi. Im większa kupa, tym większy musi być nasz zachwyt. Córka nie pozwala wyrzucić, dopóki tata nie zobaczy i nie wypowie się na ten temat. Jak się nieopatrznie wyrzuci, jest dramat i rozpacz dziecka. Ale najgorsze jest to, że sama musi oglądać zanim jeszcze skończy. Oszczędzę wszystkim obrazowych opisów. Nie tak wyobrażałam sobie swoje życie.

7. Prawidłowe zachowanie trzeba co jakiś czas wzmacniać kosztem godności osobistej.

Czasem córka marudziła, niby chciała na nocniczek, ale nie siadała, wstawała, chichrała się, marnowała mój cenny czas. Wtedy z pomocą przychodziły nasze psy. Jednego po drugim musiałam przytrzymywać nad nocnikiem, że niby robią siku. Jak już „zrobiły”, robiła i Kasia. Cierpliwe psiaki zasługują na medal. One też nie tak wyobrażały sobie swoje życie. Niestety też, często musiałam pozwolić córce obserwować się w toalecie. Nie chcę o tym mówić. Mam tylko nadzieję, że moje poświęcenie się opłaciło.

8. Trudno kupić majtki i spodnie na chude dzieci.

Wszystkie majteczki są za luźne. Spodnie do tej pory trzymały się na pękatej pieluszce, teraz nie mają się na czym trzymać. Czekają mnie wieczory ściągania gumek w portkach, bo z córki nie spadają tylko te, które są za krótkie. Jakbym nie miała co robić.

9. Tęsknię czasem za pieluchą.

Tak. Gdy muszę co minutę wstawać od stolika w knajpce, bo siku (albo się wydawało), później jeszcze kupa (albo się wydawało), gdy wychodzimy z wiejskiego sklepu bez toalety dla klientów, gdy szukamy miejsca za sklepem, a w rezultacie mam mokre buty, bo chlapie się wokół. Pieluszka – to była wygoda! Tęsknota za pieluszką może się kiedyś obrócić przeciwko mnie. Lata lecą, a starość bywa okrutna.

10. Dziecko na nocniku budzi refleksje.

Przeszliśmy do kolejnego etapu. Moje dziecko nie nosi pieluszki, tylko majki w różne wzorki. Malutka dziewczynka dorasta na moich oczach. I chociaż wciąż jest kochaną córeczką, to takie wydarzenia przypominają, że dzieckiem jest się tylko raz. I tylko raz rodzice mają szansę przeżywać dzieciństwo swojego dziecka. Czasu się nie cofnie, zmarnowanych szans się nie odzyska. Trzeba być rodzicem tu i teraz.

jak nauczyć dziecko korzystania z nocnika

 

O nocnikowo – pieluszkowych przygodach nasłuchałam się i naczytałam dużo. Aż trudno uwierzyć, że tak podstawowa czynność życiowa, tak pierwotna i naturalna, wymaga tylu zabiegów, sztuczek i czasu, by się jej nauczyć. Taka już ludzka natura, wszystko musi przyjść z czasem. Pamiętając swoje własne przygody ze zlaniem się w gacie (w wieku sześciu lat w przedszkolu i na religii), jestem dla swojej córki niezwykle wyrozumiała. Wiem dobrze, jak to jest. Czasem po prostu poleci i już.

Życzę cierpliwości wszystkim, dla których temat jest aktualny.

Please follow and like us:
FACEBOOK
FACEBOOK
Instagram

8 komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *