zadbana mama
Na luzie

Wyjeżdżając na wakacje nie zapomnij o sobie.

Ostatnie trzy lata minęły nie wiadomo, kiedy. Dziecko w brzuchu i poza nim, zupki, chrupki i nauka chodzenia. Bałagan w domu i na głowie, brak czasu, brak snu, a w tym wszystkim radość, że Bąbelek staje się coraz mądrzejszy i słodszy z każdym dniem. Łatwo się w tym czasie zapuścić i zaniedbać na amen. Na szczęście stanu totalnej nędzy udało mi się uniknąć (w mojej ocenie oczywiście), ale czasem trudno było mi znaleźć chwilę na zadbanie o siebie. A jak chwila się znalazła, to jakoś brakowało mi determinacji.

Geneza problemu

Tak było rok temu przed wyjazdem na wakacje. Pakowanie, prasowanie i wekowanie wciągnęły mnie bez reszty, półtoraroczne dziecko oznacza zestaw powiększony: „mały człowiek + milion przedmiotów z nim powiązanych”. O tym wszystkim mama musi pamiętać, spakować i nie zwariować. Udało się prawie wszystko: była frajda z wakacji, nikt się nie pochorował, szczęśliwi i opaleni wróciliśmy do domu. Zapomniałam tylko o jednym: zadbać o siebie. Odwiedziłam fryzjera i to wszystko. Jak na babkę, która chce się dobrze czuć sama ze sobą, to trochę mało. I ze szczerością i próżnością przyznaję, że mi to przeszkadzało.

W tym roku postanowiłam zawziąć się i się na wyjazd po prostu wypindrzyć. Tyle się na plaży na wypindrzone baby napatrzyłam, że aż mi było wstyd po własnych refleksjach na ich temat. Toż nawet te stuletnie pudernice, mężów zakopały, przyjechały sobie chłopów na dancingach szukać, zrobione fryzury i pazury, maszerują brzegiem morza pewnie i bez kompleksów, aż im się cycki od kolan odbijają, toż nawet one zainwestowały we własna markę! A ja tu siedzę na tym piachu, młodsza od nich o kilkadziesiąt lat, a obok reklamówka, bo nawet stylowej torby plażowej próżno u mnie szukać.

zadbana mama

Plan zmian

Mój plan był genialny w swej prostocie. W tak zwanym międzyczasie i jak dziecko uśnie, przemieniam się z mamuśkę – żyletę. Określenie to, bądźmy szczerzy, jest mooocno umowne, nie bez powodu blog ten nie obfituje w moje zdjęcia. Ale idea miała być dokładnie taka. Punktów do zaliczenia było kilka.
Osoba własna: fryzjer, henna, dłonie, stopy i paznokcie, peeling, maseczka.
Dodatki do osoby: kapelusz (do tej pory czapka z daszkiem), torba plażowa (wiadomo, co było przedtem), fajne klapki, dresik – stylowa nóweczka do chodzenia wieczorem po kempingu, w komplecie z ciekawym modelem trampek, który strasznie spodobał się dziewczynom w pracy.
Do zabrania na wyjazd: maseczka – krem i lakiery do paznokci (nie lubię hybryd). Oprócz tego klasyczny zestaw kosmetyków, bo makijaż i włosy i tak codziennie robię.

Efekt końcowy

Plan ten udało mi się w stu procentach zrealizować, może dlatego, że nie narzuciłam sobie za dużo na raz. Na angaż w „Słonecznym patrolu” miałabym pewnie marne szanse, ale na rolę w wakacyjnym paradokumencie mogłabym się załapać. Czułam się ze sobą naprawdę dobrze i fajnie. Nawet na maseczkę co trzy dni znalazłam czas, a do maseczek zazwyczaj nie mam cierpliwości. Miałam przy sobie fajnego męża, kochaną córeczkę, miałam wakacje, dobrą pogodę i dobry nastrój. Wiadomo, że w życiu są rzeczy ważniejsze, niż wygląd. Ale ważne jest również dobre samopoczucie. Warto w siebie inwestować, warto o siebie dbać, czasem trzeba samej sobie dać trochę kopa. Jak starym pudernicom się chce, to mi tym bardziej.

zadbana mama
Jest kapelusz, jest impreza!

 

A co za rok? Nie wiem. Zabiegi inwazyjne mogłyby się nie udać. Widziałam w TV babkę, której silikon spłynął z tyłka do łydek. Prawdopodobnie był to silikon budowlany, a wykonawca nie do końca był lekarzem. Operacja wykonana w renomowanej przychodni w Tijuanie, bo tam jest taniej, niż w Stanach. Nic to, mam jeszcze czas, coś tam się wymyśli.

Podaj dalej!

Please follow and like us:
FACEBOOK
FACEBOOK
Instagram

11 komentarzy

  • Katarzyna Mirek

    Znam ten ból, jeśli chodzi o zapominanie o sobie samej, szczególnie że mam 3 maluchów. W tym roku również postanowiłam wyjazd wakacyjny zorganizować tak aby mieć czas dla siebie i swoje przyjemności. I w małym bo małym stopniu ale się udało 🙂 I warto było o to zawalczyć

    • MatkaGagatka

      Podziwiam wszystkie mamy, które mają więcej niż jedno dziecko. Znalezienie chwili dla siebie to wielkie wyzwanie, gdy bycie mamą przez długi czas oznacza właściwie tylko zaspokajanie potrzeb maluchów. Szacunek. Ja czasem z jedną córką nie wyrabiam 🙂

  • Marta K.

    Plan dot. zadbania o siebie mam od jakiś 15 miesięcy (od porodu) i ciągle nie potrafię go zrealizować 🙁 A to brak czasu, a to szkoda kasy… a teraz czekamy na kolejnego bąbelka, więc znów wszystko się odłoży o rok 🙂 Może za rok jakoś bardziej się zorganizuję… 🙂

  • Marta (Pani Sowa)

    Ja wychodzę z założenia, że warto o siebie zadbać codziennie 😉 I nie tylko zewnętrznie, ale i wewnętrznie – przede wszystkim zadbać o maminą psychikę – co by człowiek był szczęśliwy sam z sobą, dobrze się czuł – wtedy i dziecko na tym zyskuje!

    Urlop to dobry moment na start, rozpoczęcie, skorzystanie z okazji, ale nasze dbanie o siebie nie powinno ograniczać się tylko do wakacji! 😉

  • pasażerka wiatru

    To wszystko prawda: lans na plażach może człowieka- zmiętolonego pracą i codziennymi obowiązkami- wbić w piasek. Dobre są ładne okulary plus kapelusz z dużym rondem- co nie znaczy, że nie będzie nas widać :), ale z pewnością pozwolą nam one przetrwać pierwsze dni, dopóki same trochę nie okrzepniemy . Słusznie zauważyłaś: prawda jest stara jak świat- najważniejsze z kim na tej plaży jesteśmy 🙂

  • Monika Flok

    Masz racje,, podobnie jak i ja zapomniałas o sobie, u mnie nadal to trwa..no powoli odnajduję w sobie to co powinnam zrobić;0 fryzjer, paznokcie, ciuszki:) ps piekny kapelusz:)

  • Aneta S.

    Oj tak pakowanie sie z dziećmi na wakacje to niezle wyzwanie. Ale ja przyznam ze nie wpadłam na to zeby sie jakos szczegolnie szykowac na wyjazd. Wrecz przeciwnie na wakacjach odpoczywalam nawet od makijazu i bylo mi z tym bardzo dobrze.

    • MatkaGagatka

      Ja się maluję codziennie. Ale na plaży oczywiście odpuściłam, bo to nie ma sensu. Wieczorem tylko maseczka, żeby nawilżyć buzię po słońcu, a makijaż na wyjścia i wycieczki, bo oko lubię sobie zrobić.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *