kemping tanie podróżowanie
Na luzie

Wakacje w przyczepie: jak przeżyć przygodę i nie zbankrutować.

Sposobów na tanie podróżowanie jest niemało, wszystkie zależą od pomysłowości, dysponowania wolnym czasem i progiem odporności na niedogodności. My jesteśmy przykładem ludzi, którzy lubią umiarkowaną wygodę i nie chcą wszystkich oszczędności stracić na kilkudniowy wyjazd nad zabetonowany egipski basen.
Mój post skierowany jest do osób, którzy wakacje lubią spędzać podobnie do nas. Miłośników hoteli, all inclusive, surowych wędrówek po kirgiskich górach z plecakiem i butelką wody, ludzi do bólu spontanicznych lub do bólu poukładanych ten wpis na pewno nie zainteresuje. Cóż, każdy podróżuje tak, jak lubi i bardzo dobrze.

Jak lubimy spędzać urlop?

  • Nie za drogo, ale też nie sypiamy na dworcowych ławkach
  • Lubimy trochę poleniuchować, trochę pozwiedzać, bo jesteśmy częściowo leniwi, ale i ciekawi świata
  • Nie korzystamy z kwater, ani hoteli, nie musimy jadać w restauracjach, ale jeden ciepły posiłek dziennie i prysznic nam się po prostu należą, bo nie lubimy być głodni, ani przesadnie brudni
  • Lubimy ciepły klimat, bo deszczu i picu w ciągu roku mamy aż nadto
  • Nie lubimy partyzantki, szczególnie odkąd mamy córkę, minimum organizacji jest nam psychicznie potrzebne
  • Pojawienie się na świecie dziecka wymusiło na nas miejsca, gdzie nie będzie się ono nudzić, gdy my będziemy chcieli się ponudzić

Idealnym rozwiązaniem dla nas, które pokochaliśmy od pierwszego wyjazdu wiele lat temu, jest karawaning, czyli wyjazdy z przyczepą kempingową. Połknęliśmy bakcyla i nie możemy go wyksztusić. Przygodę zaczęliśmy od kupienia trupa marki Niewiadów, który w magiczny sposób ożył dzięki naszym finansowo-fizycznym zabiegom. Porwaliśmy się na ten remont, bo byliśmy młodzi, naiwni i nieświadomi wyzwania. Ale się udało. Przyczepka była mikroskopijna, ale duuużo lepsza niż namiot, który daje jedynie ochronę przed deszczem i jak dla nas nie jest zbyt wygodną opcją. Przyczepka taka daje ogrom możliwości, z których wcześniej nie zdawałam sobie sprawy. Na polu kempingowym jest naszym małym domem z prawie wszystkimi jego zaletami. Dla tych, którzy jeszcze sceptycznie podchodzą do tematu biwakowania, szczególnie z potomstwem, które trzeba ze sobą wszędzie zabierać, mam dobrą wiadomość. Współczesne kempingi nie są ogromnym pustym trawnikiem z krzakami na uboczu służącymi za toalety. Są one świetnie zorganizowane, nawet w Polsce i umożliwiają godne funkcjonowanie w domku na kółkach.

Do najważniejszych zalet wyjazdów z przyczepką zaliczam:

  • Relatywnie mały koszt.
  • Wypoczynek na wpół dziko na łonie natury z jednoczesnymi wygodami małego domku na kółkach (kuchenka gazowa, własne łóżko, szafki). Wybieramy kempingi tylko takie, gdzie jest dużo cienia (na południu Europy cień jest na wagę złota) i bezpośredni dostęp do morza. Inne nas nie interesują.
  • Coraz lepszy standard pól kempingowych: oczywiście prysznice i toalety, zadbane, sprzątane (nie wszędzie tak samo sumiennie), umywalnie, miejsca do prania, prasowania, lodówki, sklepiki, place zabaw, alejki spacerowo-rowerowe, animatorzy zabaw dla dzieci, baseny. Wszystko (również cena) oczywiście zależy od standardu, wybór jest naprawdę duży.
  • Ogromny wybór pól kempingowych w całej Europie, każdy ma szansę znaleźć coś, co mu przypasuje. Omijamy szerokim łukiem ogromne kompleksy kempingowe. Te są drogie i za bardzo przypominają centra rozrywek. Nie korzystamy także z malutkich, rodzinnych pól kempingowych. Te są wprawdzie tańsze, ale nam najbardziej odpowiadają te średniej wielkości. Jest tam już zadowalająca infrastruktura, lubimy też, jak wokół przyczepki jakiś ruch jednak jest i można popatrzeć na ludzi. Dla każdego coś dobrego.
  • I najważniejsza zaleta wakacji na kółkach: przygoda i ludzie. Z przyczepką można pojechać wszędzie, pomieszkać z dala od cywilizacji nie rezygnując jednocześnie z wygody. Mieszkanie na kempingu jest wspaniałym odpoczynkiem od pracy, bloków, hałasu. Kempingi skupiają ludzi pozytywnie zakręconych, nie pchających się do hoteli, lubiących w samych gaciach pokręcić się z rana, drapiąc się po nieuczesanych włosach (o ile ktoś je jeszcze ma). Życie kempingowców toczy się na zewnątrz przyczep i kamperów. Posiłki pod gołym niebem w sosnowym lasku, świece na stolikach, dźwięk gitar i wieczornych rozmów. Ktoś przyjeżdża, ktoś wyjeżdża. Przyjeżdżają niepoprawni studenci w dziwnych konstrukcjach autopodobnych, przyjeżdżają obrzydliwie bogaci bogacze w kamperach za kilkaset tysięcy euro. Stać ich na wakacje w najdroższych hotelach, ale wolą z nami, prostymi i biednymi właścicielami przyczepki w barwach Castoramy posiedzieć chwilę, zagadać, zapytać, dlaczego u nas taka prostota i bieda i czy nie zjedlibyśmy miski kawioru, bo im z obiadu zostało. Biednych i bogatych, mądrych i głupich, ładnych i brzydkich łączy właśnie ten wspaniały sposób spędzania czasu. To wszystko ważniejsze jest nawet od zaoszczędzonych na hotelach pieniędzy.
tanie podróżowanie przyczepa kemping
Nasz pierwszy kemping, początki były skromne, ale Adriatyk jak kryształ i cieplutki

 

tanie podróżowanie przyczepa kemping
ha! da się????

Podróżowanie z przyczepą według mnie nie ma wielu wad. Jeśli by się uprzeć, można do nich zaliczyć sam fakt kosztu zakupu przyczepy. Naszą pierwszą przyczepę (2 osobową) kupiliśmy i sprzedaliśmy w zasadzie w cenie dobrego roweru, a można było w niej spokojnie mieszkać. Przez kilka lat jeździła z nami do Chorwacji, omal się nie poryczałam, jak nabywca nam ją zabierał z podwórka. Druga jest już dużo większa, wygodniejsza i w bardzo dobrym stanie, odświeżyliśmy ją tylko trochę, malując ściany i zmieniając zasłonki na współczesne. Niektórzy mieliby również obawy co do tego, czy dadzą sobie radę w drodze, ciągnąc za samochodem przyczepę, ale zapewniam, bardzo szybko można się do przyczepy przyzwyczaić. Byleby nie kupować takiej wielkości autokaru.

tanie podróżowanie przyczepa
bidulka sprzed remontu

tanie podróżowanie przyczepa kemping

tanie podróżowanie przyczepa kemping
ale się nie poddaliśmy

tanie podróżowanie przyczepa kemping

tanie podróżowanie przyczepa kemping
…i spaliśmy, jak książęta

No i niby gdzie ta oszczędność? No tak, pewnych kosztów się nie przeskoczy. Paliwo kosztuje i opłaty drogowe kosztują, bez względu na to, czy jedziemy do hotelu, czy na łąkę. Jak ktoś chce mieć własną przyczepę, to musi za nią zapłacić. Na szczęście tylko raz i wcale nie musi być droga. Jak ktoś mieszka w bloku, to musi ją gdzieś poza sezonem urlopowym zaparkować. Ale spędzając wakacje na polu kempingowym, można trochę pieniędzy zaoszczędzić. Oszczędzamy tam, gdzie się da, a da się między innymi w następujący sposób:

  • Koszty parceli na polu kempingowym są mniejsze, niż ceny kwater i hoteli.
  • Jadąc za granicę nie musimy szukać noclegu, parkujemy po prostu na bezpiecznym parkingu (najchętniej na parkingach Mc Donalda, gdzie można coś na szybko przekąsić i napić się kawki na rozruch) i śpimy w naszej przyczepie. Mc Żarcie jest przewidywalne smakowo i cenowo w całej Europie i dlatego nadaje się na podróż. Kiedyś nieświadomie wbiliśmy się na obiad do jakiejś gastronomicznej sieciówy w Austrii i po podliczeniu zapłaciliśmy pierdyliard euro za dziadoskiego mielonego z kartoflem.
  • Zabieramy ze sobą jedzenie na cały pobyt. Nie zabieramy chińskich zupek, ani innych zalewajek, bo lubimy zjeść domowo. Nasz patent to mięsko w słoikach. Co roku przed wyjazdem przygotowuję kilkanaście słoików z wołowinką, wieprzowinką, pulpecikami, mięskiem mielonym do spaghetti, kurczaczkiem (SPOSÓB WYKONANIA TUTAJ). Do tego kupujemy przepyszne puree ziemniaczane z Edeki (do kupienia na Allegro), dokładamy ogóreczki i sałateczki od mamusi, ulubione gotowe sosiki i codziennie jemy domowy obiad. Zamiast puree przyrządzamy czasem ryż, makaron, kaszę, jak tam nam pasuje. Przygotowanie obiadu zajmuje nam 15-30 minut. Gotujemy zazwyczaj na turystycznej kuchence gazowej na kartusze na zewnątrz przyczepy, bo jest wygodniej i przyjemniej. Czasem wyskakujemy na pizzę (ceny nawet w Chorwacji i Wenecji nie były zabójcze), czasem na rybkę (już drożej, ale rybkę nad morzem musimy zaliczyć). W przyczepie jest lodówka, więc zabieramy też trochę paróweczek, jajek i dżemików. Generalnie wszystko, co lubimy, a da się przechować. Chleb tostowy, kawę, herbatę, w tym roku wieziemy ze sobą ekspress do kawy, bo nam ostatnio brakowało z rana.
  • Jeździmy poza sezonem. Do Chorwacji jeździliśmy zawsze we wrześniu. Wtedy jest mniej ludzi, na kempingach miejsca do woli, taniej, a na niebie pełnia lata i opalenizna na mahoń, jak ktoś tak lubi. We wrześniu można nawet pojechać ze szkolnym dzieckiem, mnóstwo takich wyrodnych rodziców na miejscu spotkaliśmy. Początek roku szkolnego w Polsce to msze w intencji piątek w szkole, plany zajęć i stopniowe wprowadzanie w zagadnienia. Można to nadrobić, szczególnie, jak ma się zdolne dziecko. Te mniej zdolne też wyjdą na ludzi, a się przynajmniej wybawią nad wodą, jak w Polsce pic i burze śnieżne.
tanie podróżowanie przyczepa kempingowa
zapasy mięska zawsze z nami jadą

Dokąd ciągniemy naszą przyczepkę?

Ostatnie lata jeździliśmy do Chorwacji nad Adriatyk. Każdy pobyt, za każdym razem bite trzy tygodnie na miejscu, kosztował nas kilka tysięcy złotych licząc absolutnie wszystko już. Chorwacja to nasz drugi dom i uwielbiamy tam podróżować. Oprócz tego, że się wyplażowaliśmy, wynurkowaliśmy w kryształowo przejrzystym turkusowym morzu, wyskakiwaliśmy również na wycieczki, bo jest co zwiedzać. Makarska, Split, Trogir, Dubrovnik, Pula, wodospady Krka – to tylko kilka miejsc, które odwiedziliśmy. Jednego roku znaleźliśmy kemping na Istrii, skąd można było się wybrać katamaranem przez Adriatyk do Wenecji. Kemping był w miejscowości Savudrija, a rejs startował z Umagu kilka kilometrów od kempingu. Koszt jednodniowej wycieczki do Wenecji to było kilkadziesiąt euro, bo celowaliśmy w ostatnie wolne miejsca na statku. Jeden dzień w Wenecji to oczywiście nic, ale przygoda była fantastyczna, udało się coś zobaczyć i zaplanować romantyczną podróż do tego miasta na setną rocznicę ślubu.

Rok temu i (teraz powtarzamy temat) wybraliśmy się nad Bałtyk do Gąsek. Odpuściliśmy chwilowo Chorwację, najpierw ze względu na mój wielgaśny ciążowy brzuch, później nie miałam ochoty na daleką podróż z niemowlakiem (chociaż niemowląt, które przekonały rodziców do kempingu widzieliśmy i słyszeliśmy po nocach niemało, podziwiam!). Rok temu pełni obaw trochę, wybraliśmy się z 1,5 roczną córą w podróż, aby przyczepę i córkę w przyczepie przetestować. Mała zakochała się w przyczepie na zabój, świetnie zniosła pobyt poza domem, więc następny wyjazd zaplanujemy już pod kątem zagranicznym, tym bardziej, że dzieci z czasem się powiększają, a nie zmniejszają i jest łatwiej. Nasz kemping w Gąskach ma oczywiście bezpośredni dostęp do plaży, więc nad wodą spędzaliśmy mnóstwo czasu kopiąc dołki w piachu i wydłubując piach z uszu i nie tylko z uszu. Jest to dla nas kemping idealny i na całe życie. Jak nad Bałtyk, to tylko tam. Będzie jeszcze o tym osobny wpis niebawem. Mam nadzieję, że i w tym roku pogoda dopisze.

Na koniec dorzucam kilka fotek z wakacji na zachętę.

tanie podróżowanie przyczepa kemping
I dla dzieci zawsze coś

 

tanie podróżowanie przyczepa kemping
Wenecja za grosze

 

wakacje z przyczepą
Chorwacja

 

tanie podróżowanie przyczepa kempingowa
Dalmacja – nasz ulubiony region Chorwacji

 

tanie podróżowanie przyczepa kempingowa

 

tanie podróżowanie przyczepa kempingowa
Savudrija, a za horyzontem Wenecja

 

Jeśli komuś spodobał się wpis, to zachęcam do subskrybcji, by być z nowymi postami na bieżąco. Pozdrawiam gorąco i wakacyjnie!

 

Please follow and like us:
FACEBOOK
FACEBOOK
Instagram

10 komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *