Dwujęzyczność w naszym domu

Twoje dziecko zaczyna mówić? Naucz je mówić po niemiecku! Kilka przydatnych wskazówek, jak to robić.

O tym, jak wyglądały początki mojej przygody z dwujęzycznością już wcześniej pisałam, postanowiłam jednak stworzyć wpis bardziej spójny i jasny. Kieruję go do moich sceptycznie nastawionych koleżanek oraz do tych szczególnie, którzy chcieliby swoje dziecko uczyć języka niemieckiego lub jakiegokolwiek innego, a język ten jest dla nich językiem obcym, w związku z czym są świadomi braków w posługiwaniu się nim.
Nie ukrywam, że jak każda chyba mama, również i ja chwalę się sukcesami swojego dziecka. Nie ukrywam też, że w oczach niektórych przymuszonych do słuchania słuchaczy widzę znudzenie i zniecierpliwienie. Szczególnie, gdy taki słuchacz nie jest rodzicem i nie planuje nim być. Ale czasem po prostu nie umiem się pohamować.
Jest jednak pewna grupa ofiar moich przydługich zazwyczaj wykładów, która wyraża szczere lub udawane zainteresowanie narzuconym przeze mnie tematem. Często słyszę przy tym pytania: jak się wychowuje dziecko dwujęzyczne, lub: jakich używam sposobów, żeby córkę uczyć języka niemieckiego. Moje zapewnienia, że nie mam jakiegoś niezwykłego systemu, że moje uczenie to po prostu codzienna rozmowa, nie bardzo jednak przekonują. Takie odnoszę przynajmniej wrażenie. Ponieważ mam wykształcenie pedagogiczne, znajomi podejrzewają mnie o podświadome stosowanie jakichś tajemnych nauczycielskich praktyk. Tak oczywiście nie jest, każdy rodzic może być nauczycielem swojego dziecka i nie jest to żadna tam moja błyskotliwie stworzona teoria. Bezpieczne otoczenie domu rodzinnego jest dla malucha najlepszą szkołą.

Wymienię kilka rzeczy, o których warto pamiętać chcąc mieć w domu dwujęzycznego malucha. Zakładam, że chcemy osłuchać z językiem już kilkumiesięczne niemowlę, tak jak ja to robiłam, oraz że jesteśmy jedyną osobą w otoczeniu dziecka mówiącą w drugim – obcym języku. Wnioski płynące z mojego doświadczenia są następujące:

Przygotuj sobie kluczowe słowa i wyrażenia.
Rozejrzyj się po domu, przejrzyj zabawki dziecka i przedmioty, których używasz na codzień do pielęgnacji i spisz sobie na kartce słowa, których nie znasz lub nie pamiętasz, a które są kluczowe. Przecież opowiadasz maluchowi, jak mu właśnie zakładasz śliniaczek, że będziesz go przewijać na przewijaku, że musisz wytrzeć ślinę z buzi, albo że piesek skamle, bo chce wyjść na siku. Robiąc sobie taki przegląd w otoczeniu dziecka zorientujesz się szybko, że nie zawsze wiesz, jak się swobodnie i poprawnie wyrazić. Takie notatki bardzo ułatwiają, a po czasie stają się niepotrzebne.

Komentuj na głos przy dziecku wszystko co robisz.
Mów, że właśnie podgrzewasz zupkę, że jest ci gorąco i musisz zdjąć bluzę. Zdejmując ją, opowiadaj o tej bluzie, że jest za gruba, że ma długie rękawy itd. Chodzi o to, żeby mówić dużo, nawet, jeśli wydaje ci się, że takie gadanie ciągle i o wszystkim to przesada. To nie jest przesada, gwarantuję. Zobaczysz niedługo, jak się to dziecku i tobie opłaci.

Wciągaj dziecko do rozmowy.
W przypadku niemowlęcia trudno o dialog, ale można je prosić o podanie konkretnej zabawki lub pokazanie, gdzie wisi zegar, gdzie śpi kotek, a gdzie słonko zachodzi. Starszym dzieciom, które już zaczynają mówić, zadawaj proste pytania: „Co to jest?”, „Co masz w rączce?” Jak się ociąga z odpowiedzią, podpowiedz: „Co to jest? Laleczka?” Maluch zazwyczaj powtórzy: „Laleczka”.

Pilnuj codziennych rytuałów.
Powtarzaj codziennie stałe sekwencje krótkich zdań lub wyrażeń, dziecko szybko je zapamięta i nauczy się używać ich w konkretnych sytuacjach. Kilka przykładów z mojej praktyki:
Rano wyjmuję Kasię z łóżeczka, witam się i pytam, jak spała: „Guten Morgen! Gut geschlafen?”
Siadamy do obiadu, jemy zupkę lub jakieś ziemniary z mięchem, bo u nas prostacko i niezdrowo i mąż lubi. Po obiedzie pytam, czy zjadła wszystko. Można tak na przykład: „Kasia, wir essen Suppe!”, „Isst du Fleisch?”, „Hast du alles gegessen?”
Wieczorem przed snem buziak, zapewnienia o wiecznej miłości i życzenia spokojego snu: „Gute Nacht, schlaf schön! Ich liebe dich!” Teraz sama tak mi powtarza, zanim uśnie. A ja popłakuję ze wzruszenia.

Mów do dziecka więcej, niż to konieczne.
Pamiętaj, że jesteś dla dziecka jedynym nauczycielem drugiego języka i jego jedyną szansą na nauczenie się go. Zastanów się: w ojczystym języku polskim dziecko przyniesie ci ze żłobka, z przedszkola lub od wujka Lutka mądrości, których w domu nie usłyszało, czyli przekleństwa, piosenki, niepochlebne opinie o wykonawcach muzyki krajowej i zagranicznej. Nie ma takiej opcji w drugim języku niestety, jeśli maluch nie usłyszy czegoś od ciebie, nie usłyszy od nikogo innego. Dlatego musisz mówić więcej i częściej, musisz komentować jak najwięcej z tego, co się wokół dzieje. Mnie osobiście czasem się już nie chce mówić, pomilczałabym chętnie wioząc Kasię do żłobka. Ale skąd ma się dowiedzieć, że „bei Rot stehen wir, bei Grün fahren wir?” Słownictwo związane ze skrzyżowaniem i ruchem drogowym zna tylko ode mnie.

Zadbaj o pomoce naukowe.
Nie mam tu na myśli niczego szczególnego. Wynajduję w sieci bajeczki i piosenki po niemiecku i razem oglądamy. Oczywiście komentuję to, co oglądamy dopóki nie jestem ze złością odpychana z pretensją: „nicht sprechen!”. Mam kilka ulubionych kanałów, które Kasia też bardzo lubi, a ja cenię za wartość nie tylko językową. Fajną sprawą moim zdaniem są: Bob der Zug i pewna znana w Niemczech parka śpiewaków. Świetnie wciągają dzieciaki w zabawy ruchowe, a ich piosenki są naprawdę wpadające w ucho. Na allegro jest też mnóstwo książeczek obcojęzycznych, popularno-naukowych i bajek do czytania. Uważam je za niezbędne.

Mów w obcym języku nawet do siebie i do zwierząt domowych.
Niech maluch słyszy jak najwięcej, jak najczęściej, niech się oswaja z codziennymi sytuacjami. Wyrażenia typu: „Gizmo, złaź z wersalki”, albo „Rety, co ja narobiłam!” słyszę teraz częściej od Kasi, niż od siebie.

Rozmawiaj w obcym języku nie tylko w domu.
Do tego najtrudniej było mi się przyzwyczaić i trochę się krępowałam. Ale trzeba się przełamać. Czasem ludzie dziwnie w sklepie patrzą, ale wierzcie mi, jak słyszą mówiącego po niemiecku dwulatka, patrzą nie dziwnie, ale z podziwem. Teraz rozmowa po niemiecku z moją córką jest dla mnie czymś normalnym i naturalnym. Poza tym nie chcę dać dziecku poczucia, że rozmowa po niemiecku może być w pewnych sytuacjach czymś dziwnym. Mówimy i już. Koniec, kropka.

Jeśli ktoś może się pochwalić swoimi sukcesami osiągniętymi w inny sposób, to poproszę o radę. Skorzystam chętnie z każdej mądrej głowy.

Pozdrawiam!

Please follow and like us:
FACEBOOK
FACEBOOK
Instagram

3 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *